Blisko ludzi"Mam żonę, ale seks uprawiam z prostytutką"

"Mam żonę, ale seks uprawiam z prostytutką"

"Mam żonę, ale seks uprawiam z prostytutką"
Źródło zdjęć: © 123RF

13.08.2012 10:52, aktual.: 05.06.2018 15:58

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Czy mężczyźni płacą za seks właśnie dlatego, że ich partnerka nie ma ochoty na eksperymenty w sypialni? Próbujemy znaleźć odpowiedź na to pytanie.

- Wiem, że pomyślisz o mnie źle. Zdradzam ją od jakichś dwóch lat. Od początku wiedziałem, że mamy różne potrzeby seksualne, ale miałem wrażenie, że to minie. Ona po ślubie zrobi się bardziej otwarta i pewna siebie, a ja z czasem się uspokoję. Ale nic się nie zmieniło, a może nawet się zmieniło ale na gorsze. Znamy się lepiej, jest mniej tajemniczości, więcej obowiązków. Często wracamy do domu zmęczeni i już po prostu nie mamy ochoty na seks. A jeśli mamy, to jest klasycznie, bez udziwnień, bez miejsca na spontaniczność. Dlatego zacząłem korzystać z usług prostytutek – opowiada 31-letni Michał. Czy mężczyźni płacą za seks właśnie dlatego, że ich partnerka nie ma ochoty na eksperymenty w sypialni? Próbujemy znaleźć odpowiedź na to pytanie.

Arkadiusz Bilejczyk, seksuolog i psycholog kliniczny, w swojej pracy spotyka się czasem z pacjentami, którzy przyznają się do korzystania z usług prostytutek. Jego zdaniem jednak tutaj wcale nie chodzi o to, że żona nie ma ochoty na odważniejsze igraszki.

- Wydaje mi się, że w większości przypadków to jest po prostu tłumaczenie. Korzystanie z usług prostytutki jest łatwiejsze: mężczyzna nie musi się starać, tylko idzie, używa swojej złotej karty kredytowej i nie musi się o nic martwić. Płaci więc wymaga. Działa tutaj schemat: chcę to kupuję – wyjaśnia seksuolog.

„Nie chce mi się starać”

Skoro można za coś zapłacić i nie trzeba się starać, to czemu nie skorzystać? Taka opcja często może się wydawać kusząca. W domu musimy dać z siebie dużo więcej. Codzienność odziera nas z romantyzmu, przyzwyczajamy się do siebie, z czasem opada namiętność. Do tego dochodzą różne problemy: kłócimy się o drobne sprawy, zapominamy, że mieliśmy coś zrobić i już powstaje napięcie.

- Kiedy tak się dzieje, kobiety często nie mają ochoty na seks. Potrzebują tego, by je przeprosić, załagodzić sytuację. Mężczyzna z kolei czasem ma ochotę na szybkie zaspokojenie hedonistycznych potrzeb, a w domu najpierw będzie trzeba przeprosić, kupić kwiaty czy zabrać ukochaną na randkę – włożyć pewien wysiłek. Dlatego czasem wolą po prostu zapłacić i mieć to z głowy. Moim zdaniem tłumaczenie, że żona nie lubi eksperymentować bardzo często jest tłumaczeniem. Jest spora szansa na to, że gdyby ten mężczyzna włożył trochę wysiłku, zabrał partnerkę na kolację czy przyniósł do domu kwiaty i dobre wino, na nowo ją uwiódł i wtedy powiedział, na co ma ochotę, dostałby dużo lepszy seks niż w agencji towarzyskiej – dodaje.

„Boję się przyznać, że to lubię”

28-letni Artur twierdzi jednak, że to nie o to chodzi. Jest żonaty od trzech lat i nie narzeka na swoją partnerkę. - Rzadko się kłócimy, bo dobrze się dobraliśmy. Mamy bardzo podobne podejście do życia, zbliżone priorytety. Kochamy się często, bo obydwoje to lubimy, a że nie ma między nami większych napięć, to raczej nie odmawiamy sobie seksu dlatego, że jesteśmy na siebie źli – opowiada.

Brzmi jak bajka? Niby tak, jednak Artur przyznaje się do tego, że zdarza mu się raz na jakiś czas zajrzeć do agencji towarzyskiej. - Są różne rzeczy, które lubię w łóżku, ale nigdy nie powiedziałem o tym mojej żonie. Znam ją i wiem, że to by jej się spodobało. Nie chcę się wdawać w szczegóły, ale powiedzmy, że jedną z takich rzeczy jest seks analny. Kiedyś o tym trochę żartowaliśmy i wiem, że ona odbiera to jak coś obrzydliwego, zboczonego, chorego. Mnie się to podoba i raz na jakiś czas mam ochotę popuścić wodze wyobraźni i zabawić się. Rzeczywiście, różnego rodzaju upodobania seksualne przez jednych mogą być postrzegane jako coś atrakcyjnego, a przez innych jak coś, czego nigdy w życiu nie chciałby spróbować. Seksuolog przyznaje, że czasem może to być przyczyną korzystania z usług prostytutek.

- Jest grupa panów o różnego rodzaju preferencjach seksualnych, o których boją się powiedzieć żonom. Czasem nawet jest to coś, co im samym wydaje się wstydliwe. Wówczas boją się przyznać, ponieważ uważają to za coś brudnego, grzesznego, a takich rzeczy nie chcą wprowadzać do małżeńskiego łoża – wyjaśnia.

Upust swoim emocjom wolę dać gdzie indziej

Czy panowie za seks rzeczywiście płacą wtedy, kiedy ich partnerka nie ma ochoty na nowe doświadczenia? Zdaniem specjalisty może tak się zdarzyć, ale często jest to tylko wymówka:

- Z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że w momencie, gdy ktoś w jakikolwiek sposób chce się odegrać na żonie lub w gruncie rzeczy jest sfrustrowany, ponieważ partnerka ma inny temperament i nie ma ochoty na różnego rodzaju zabawy w sypialni, to nie będzie korzystać z usług prostytutki, tylko wyjdzie na miasto, żeby poderwać jakąś dziewczynę – mówi seksuolog.

33-letni Paweł zdaje się być świetnym przykładem dla potwierdzenia tej tezy. Z Karoliną ożenił się już sześć lat temu. Przez pierwsze dwa lata był przykładnym mężem: nie zdradzał, nie wychodził na długie wieczory z kolegami, zawsze mówił, gdzie jest. Jednak od pewnego czasu zdarza mu się skusić na skok w bok.

- Wkurza mnie to, że moja żona często wykręca się zmęczeniem, bólem głowy. Kiedy się kochamy, mam wrażenie, że chce to jak najszybciej „odbębnić” i mieć z głowy – opowiada Paweł. – Działa to na mnie jak płachta na byka, bo wiem, że mogłoby być inaczej. Kiedyś była namiętna i sama inicjowała seks. Dzisiaj muszę ją prosić, starać się i jeśli już do czegoś dojdzie, to i tak nie jest to seks o jakim marzę – dodaje.

Paweł przyznaje się do tego, że raz na jakiś czas zdarza mu się „wyjść na miasto” i zaszaleć. Czy korzysta wtedy z usług prostytutek? - Nie! Nigdy nie byłem w agencji towarzyskiej. Nie będę płacił za seks – oburza się, kiedy pytam go, czy zdarza mu się korzystać z usług prostytutek. - Od samego seksu, który - powiedzmy sobie szczerze - bywa różny, bardziej kręci mnie to, że dla kobiet wciąż jestem atrakcyjny i nie muszę ich namawiać – wyjaśnia.

Bez względu na to, czy mężczyźni do agencji zaglądają dlatego, że w domu nie dostają tego, czego chcą, czy z czystego lenistwa, istnieje jedno rozwiązanie tego problemu: szczera rozmowa o potrzebach. Jest to ważne nie tylko dlatego, że żadna z nas nie chciałaby być zdradzana, ale przede wszystkim ze względu na zdrowie. Dziś nietrudno o rzeżączkę czy wirusa HIV

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także