Nie radzę sobie i dobrze mi z tym
Czasami spływa na mnie deszcz komplementów. Albo chociaż taka przyjemna lekka mżawka. Odświeżająca, pokrzepiająca, taka, co pozwala, żeby człowiek zaznał minuty orzeźwienia, trochę się nacieszył, napompował lekko ego i mógł wracać do roboty. Bo dzieci głodne czekają, a ubrania krzyczą „wyprasuj mnie w końcu!”.