Trwa ładowanie...
d1c6fix

Nękanie w szkole to "selekcja naturalna". Oburzająca reakcja na cierpienie tysięcy dzieci

"Bez przesady, każdy kiedyś coś takiego przeżywał. A na pewno wielu. To się nazywa selekcja naturalna" – uważa Paweł, który w ten sposób zareagował na opisywaną przez nas historię prześladowania w gimnazjum. Takich opinii jest niestety więcej, zapytaliśmy psycholożkę, skąd bierze się podobny sposób myślenia.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Dzieci atakują dzieci - to problem, który był i będzie, dopóki nie zareagujemy
Dzieci atakują dzieci - to problem, który był i będzie, dopóki nie zareagujemy (123RF)
d1c6fix

"Każdy coś takiego przeżywał"
W środę w WP Kobieta pojawił się artykuł dotyczący przemocy i nękania, jakich doświadczają w szkołach dzieci. Kiedy publicznie przyznałam, co mnie spotkało ze strony rówieśników szesnaście lat temu, nie wiedziałam, jak moje słowa zostaną odczytane. Przez formularz #DziejeSię otrzymaliśmy bardzo dużo listów, w których opisaliście własne, przerażające doświadczenia z czasów szkolnych. Pojawiła się w nich także teza, wobec której nie możemy przejść obojętnie.

""Bez przesady, każdy kiedyś coś takiego przeżywał. A na pewno wielu. To się nazywa selekcja naturalna. Oczywiście to nic przyjemnego, sam to przeżyłem, ale do cholery tak świat działa i będzie działał. Użalanie się nad słabymi tylko tą słabość pogłębia. Mnie rodzice i inni uczyli, że trzeba się postawić. Nie zawsze potrafiłem, ale z pewnością, tak uważam, to lepsze niż to obecne użalanie się" - uważa Paweł. Jak się okazuje, nie jest jedyny.

d1c6fix

Przemoc wydaje się wielu osobom nadal czymś normalnym w szkołach, rodzajem próby charakteru, niewinną zabawą i walką o przywództwo w stadzie. Nie oznacza to jednak, że będziemy się na to godzić, tym bardziej, gdy docierają do nas takie listy jak te poniżej. Publikujemy kilka z nich wraz z odpowiedzią psychologa, jak rodzice mogą w trudnych chwilach wspierać swoje dziecko.

"Zniszczono w niej poczucie godności"
Matka byłej uczennicy warszawskiego gimnazjum napisała: "Trzech kolegów i jedna koleżanka z klasy zastraszali ją łącznie z pogróżkami powieszenia. Wiedział o tym wychowawca klasy oraz dyrekcja, zamiatali wszystko pod dywan. Liczyła się tylko kasa. Wysoko postawieni rodzice i jedna z uczennic, która pastwiła się nad córką, ale zdobywała za to dla szkoły wyróżnienia na olimpiadach i to było najważniejsze, nieważne jak postępowała. Ciągłe poniżanie doprowadziło do tego iż córka trafiła do szpitala" – opowiada Elżbieta. "Chociaż minęło kilka lat, nie może się odnaleźć, zniszczono w niej poczucie godności, pewności siebie, wpojono niską samoocenę. Psycholog stwierdził, że przeżyła traumę, to co z nią zrobiono zaważy na całym jej życiu" – czytamy.

Psycholożka dziecięca wyjaśnia, że najgorsze, co może zrobić rodzic, to zrobić awanturę. – Interwencja to najlepsza reakcja, by podjąć działanie, zalecam jednak delikatnie podejść do tematu. Pierwszym krokiem jest spotkanie z wychowawcą w cztery oczy, potem z pedagogiem czy psychologiem szkolnym. Jeżeli to nie pomaga, to warto iść do dyrekcji. W razie braku reakcji z jej strony, zwrócić się do rejonowego oddziału kuratorium oświaty. Może też zajść konieczność zaangażowania policji – przekonuje. Dobrze, aby rodzice byli świadomi, że istnieją fundacje działające na rzecz krzywdzonych dzieci np. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę. Umożliwia ona skorzystanie z bezpłatnej infolinii dla rodziców i nauczycieli martwiących się o bezpieczeństwo dzieci. Przy telefonach dyżurują specjaliści tacy jak psychoterapeuci i prawnicy.

Zdaniem psycholożki, związanej z poznańskim gabinetem terapeutycznym SELF Przyjazne Terapie ważne jest, aby dziecko krzywdzone czuło, że ma oparcie w dorosłych.

d1c6fix

O godność swojego syna walczy nasz czytelnik, podpisujący się jako "sopocianin", który sam był ofiarą przemocy w szkole. W jego liście czytamy: "Byłem uczniem już nieistniejącej sopockiej podstawówki i pomimo teoretycznie przyjacielskiej atmosfery, również padłem ofiarą prześladowań ze strony kolegów. Po latach okazało się, że żaden z klasowych budrysów dobrze nie skończył. Niesmak tamtych lat jednak pozostał". Mężczyzna ciągle pamięta co go spotkało i teraz chroni swojego syna. Uważa bowiem, że nauczyciele nie potrafią przeciwdziałać takim praktykom.

Pedagog: przyjaciel / wróg
Czytelnik pod pseudonimem "Belfer" pracował jako pedagog szkolny przez 25 lat. Jak twierdzi, znaleziono na niego "haka", kiedy stawał w obronie prześladowanych dzieci i został dyscyplinarnie zwolniony. "Od 13 lat nie pracuję w zawodzie, który był moją pasją. Czy tęsknię? Tak, bo wiem, że to, co się dzieje w szkołach woła o pomstę do nieba" – stwierdza. "Należy krzyczeć, że dzieci w szkołach są prześladowane i maltretowane już nie tylko przez rówieśników, ale też przez nauczycieli" – dodaje "Belfer".

Psycholożka prosi, by nie wrzucać pedagogów do jednego worka. Spotykała się z różnymi specjalistami. Jedni potrafili zaopiekować się ofiarą i rozpocząć z nią proces terapeutyczny, inni nie. – Jednak nawet jeśli pojawią się trudności w kontaktach z poszczególnymi specjalistami, dobrze pokazywać, że jest się gotowym na współpracę ze szkołą w celu rozwiązania trudnej sytuacji. Dla dziecka krzywdzonego można też szukać wsparcia u psychologa spoza szkoły, na przykład w Poradniach Zdrowia Psychicznego lub prywatnych gabinetach - radzi specjalistka.

d1c6fix

A jak poznać, że z dzieckiem dzieje się coś złego? – Zacznijmy od tego, że mówienie o problemach w szkole jest bardzo trudne. Niektóre dzieci nie chcą martwić swoich rodziców. Często myślą też, że muszą sobie poradzić same. Słyszę to w gabinecie terapeutycznym – mówi psycholożka. I dodaje, że pierwszym niepokojącym sygnałem jest to, że dziecko nie chce chodzić do szkoły. – Boli je brzuch, spóźnia się do szkoły, opuszcza lekcje. Rodzice czasem koncentrują się jedynie na problemie absencji szkolnej, nie zgłębiając przyczyny tego stanu, a powinni – wyjaśnia ekspertka od psychologii dziecięcej. – Jeżeli dziecko obawia się wychodzić z domu po szkole, bo bywa, że oprawcy są sąsiadami, jest drażliwe, zamyka się w sobie, nie wychodzi z pokoju, zwracajmy na to uwagę – zaznacza.

*Dziecko-kat, dziecko-ofiara *
Jedna z czytelniczek opowiedziała nam o próbach samobójczych swojego znajomego. "Był prześladowany za… brak ojca, który zginął w wypadku, i za biedę, ponieważ jego rodzina długo się podnosiła po stracie. Nie chcę się zbytnio wgłębiać w szczegóły, ale za te prześladowania, które tego chłopaka spotkały powinni karnie odpowiedzieć rodzice jego prześladowców i prześladowczyń. Te drugie były znacznie gorsze, bardziej brutalne i bezkompromisowe w okazywaniu swojej nienawiści i agresji wobec mojego znajomego. Dość powiedzieć, że młody człowiek popadł w depresję i miał za sobą próby samobójcze. A mam tu na myśli kogoś, kto nie skończył wówczas 16 r.ż. Jego matka próbowała walczyć z obojętnością nauczycieli tego gimnazjum na to, co się w szkole działo. Gdy już doszło do naprawdę bardzo silnego naruszenia granic prywatności, dziewczyna – kat, karnie została przeniesiona do... równorzędnej klasy nie ponosząc żadnych konsekwencji prawnych. Bo sprawa ewidentnie nadawała się na policję i do prokuratury. Kto zawinił, to raczej nie ma się co zastanawiać, nauczyciele, którzy całkowicie zlekceważyli prawo ich ucznia do spokoju i normalnych warunków nauki w szkole" - czytamy.

Czy można było zapobiec tej przemocy? Na pewno warto o przemocy rozmawiać, wyjaśniać, że może przyjmować ona różne formy. Czasami dzieci, które same boją się, że staną się ofiarą, przyłączają się do oprawców, mimo że wiedzą, iż jest to złe – tłumaczy nam ekspertka. To rodzice powinni uczyć dzieci, by stawały w obronie słabszych. Co ważne, nie muszą one bezpośrednio reagować, ale mogą powinny zgłosić coś niepokojące je zdarzenia osobie dorosłej – podkreśla. W wielu domach panuje przekonanie "Oko za oko, ząb za ząb". – To jednak błąd. Podkreślajmy, że dzieci powinny mieć świadomość, że nie przekracza się pewnych granic, że istnieją inne środki, niż atak – dodaje psycholożka.

Kara z kolei musi być adekwatna do czynu. Wszystko zależy od sytuacji – jeśli przemoc miała miejsce tylko raz, a sprawca chce przeprosić, dajmy mu szansę. Uczmy dzieci jak można rozwiązywać konflikty. Nie decydujmy też za ofiarę, w jaki sposób ją ochronimy. – Przeniesienie ucznia do innej klasy lub szkoły może być przez niego odebrane jako silny stres, a nie pomoc. Dlatego dajmy mu wybór, zapytajmy o zdanie. Nie umacniajmy w nim poczucia bycia ofiarą – mówi nam ekspertka.

d1c6fix

Dziecku-ofierze przyda się wsparcie nie tylko ze strony rodziców. – Ważne jest budowanie sieci wsparcia społecznego. Dobrze jeśli będzie spotykać się z babcią czy ciocią, kimś bliskim, przed kim może się wygadać. Przemoc lubi izolację. Młody człowiek powinien czuć, że nie jest sam – zapewnia nasza rozmówczyni.

Co więc z teorią "Słabi sobie z tym nie radzą, silni mimo przeciwności przetrwają"? – To klasyczne myślenie tych, którzy chcą ukrócić temat, bo wydaje im się, że mówiąc tak, mogą odwrócić wzrok od tragedii wielu młodych ludzi – komentuje tę wypowiedź specjalistka. Jak zaznacza, przemoc w szkole jest powszechnym zjawiskiem i na pewno nie powinniśmy się na nią godzić. – Dzieci powinny wiedzieć, że nikt nie ma prawa ich atakować, ani fizycznie, ani psychicznie i że należy domagać się poszanowania swojej godności. Krzywdzone dziecko nie powinno ukrywać się i wstydzić, ale aktywnie szukać pomocy, przede wszystkim u rodziców – dodaje.

W ramach akcji #AlertRodzica będziemy publikować w Wirtualnej Polsce teksty poświęcone problemom, z którymi stykają się dzieci i nastolatki. Dowiecie się, jak rozpoznać, że dziecko potrzebuje pomocy, jak uchronić je przed zagrożeniem, gdzie szukać wsparcia.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1c6fix

Podziel się opinią

Share

d1c6fix

d1c6fix