Blisko ludziPigułka „po”, czyli antykoncepcja awaryjna

Pigułka „po”, czyli antykoncepcja awaryjna

Pigułka „po”, czyli antykoncepcja awaryjna
Źródło zdjęć: © Jupiterimages

25.05.2010 10:16, aktual.: 29.07.2010 10:09

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Antykoncepcja po stosunku, fachowo nazywana antykoncepcją postkoitalną, wciąż budzi w Polsce wiele kontrowersji. Dzieje się tak, ponieważ jest ona często mylona z pigułką wczesnoporonną, która nie tylko jest w Polsce nielegalna, ale też cechuje się zupełnie innym działaniem.

Antykoncepcja po stosunku, fachowo nazywana antykoncepcją postkoitalną, wciąż budzi w Polsce wiele kontrowersji. Dzieje się tak, ponieważ jest ona często mylona z pigułką wczesnoporonną, która nie tylko jest w Polsce nielegalna, ale też cechuje się zupełnie innym działaniem.

Różnie nazywa się antykoncepcję postkoitalną. Najpopularniejsze nazwy to antykoncepcja kryzysowa, awaryjna, doraźna, antykoncepcja ratunkowa, „po stosunku”, „po”. Często nazywana jest też z angielska "morning after pill".

Skąd wokół niej tyle kontrowersji?

Większość nieporozumień wokół pigułki postkoitalnej wynika z niewiedzy. Fakt, że rzadko się o niej rozmawia, a poziom edukacji seksualnej w Polsce pozostawia wiele do życzenia, sprawia, że wiele osób albo nie wie, o istnieniu tego typu pigułki, albo nie wie, na czym polega jej działanie.

Pigułka antykoncepcyjna po stosunku jest w Polsce całkowicie legalna. Podobnie jak inne leki hormonalne, wykupuje się ją w aptece, po wcześniejszym wypisaniu recepty przez lekarza. Pigułka ta działa w 72 godziny po stosunku bez zabezpieczenia, który może prowadzić do poczęcia niechcianego dziecka. Nie będziemy skupiać się tu na moralności bądź niemoralności stosowania antykoncepcji, jest to bowiem sprawa indywidualna każdej kobiety i nie powinna podlegać regulacjom prawnym.

Kwestią sporną w przypadku ocen stosowania antykoncepcji awaryjnej jest najczęściej moment, kiedy dochodzi do poczęcia dziecka. Z medycznego punktu widzenia, ciąża zaczyna się, gdy dochodzi do zagnieżdżenia się zarodka (implantacji) w błonie śluzowej macicy (tak też traktuje to polskie prawo). Jednak zdaniem wielu osób ciąża rozpoczyna się w momencie zapłodnienia, a więc gdy komórka jajowa łączy się z plemnikiem i zaczynają się procesy podziału (w tym punkcie warto przypomnieć, że w 12-36 godzin od zapłodnienia powstają pierwsze dwie komórki, które następnie ulegają dalszym podziałom). Podział komórek sprawia, że z połączenia komórki jajowej oraz plemnika powstaje zygota, zawierająca pełen kod genetyczny człowieka – stąd właśnie stosowanie antykoncepcji po stosunku budzi sprzeciw środowisk związanych z organizacjami broniącymi ludzkiego życia od momentu poczęcia. Dla nich pigułka „po stosunku” niczym się nie różni o d tej wczesnoporonnej.

Zwolennicy antykoncepcji postkoitalnej uważają, że każdy rodzaj antykoncepcji jest lepszy niż aborcja (w Polsce dokonuje się od 80 do 200 tys. aborcji rocznie) i przekonują, że większa wiedza na temat działania tego typu pigułek, mogłaby spowodować spadek nielegalnych aborcji w Polsce nawet o ponad połowę. A medyczne skutki aborcyjnego podziemia w Polsce to zapewne temat na osobny artykuł.

Jak to działa?

Warto pamiętać, że kobieta jest płodna tylko przez ok. 12 godzin od momentu uwolnienia się komórki jajowej, a szacuje się, że plemniki mogą przetrwać w śluzie szyjki macicy przeciętnie ok. 3 dni (niektóre źródła podają, że nawet do 10 dni). Nie każdy stosunek prowadzi więc do zapłodnienia. Pigułka antykoncepcyjna przeznaczona do zażywania „po stosunku” działa podobnie jak hormonalne tabletki antykoncepcyjne stosowane przez wiele kobiet, tyle tylko, że inne są w niej stężenia hormonów oraz inna jest zasada działania.

Antykoncepcja postkoitalna jest skuteczna tylko przez 72 godziny od stosunku, przy czym jej najwyższa skuteczność utrzymuje się do 12 godzin po stosunku. Pigułka „po stosunku” tym różni się od wczesnoporonnej, że jeśli dojdzie już do zagnieżdżenia się zarodka w błonie śluzowej macicy, nie zagraża ona w żaden sposób ciąży.

Co mamy do wyboru?

Do legalnego obrotu w Polsce zostały dopuszczone tylko dwa rodzaje pigułek. Są to:

• Postinor Duo – są to dwie tabletki, z których pierwszą zażywa się maksymalnie w 72 godziny po ryzykownym stosunku, a drugą 12 godzin później. Koszt tych tabletek to ok. 70 – 80 zł. Działanie: tabletki te zawierają hormony progestagenowe, które sprawiają, że zapłodniona komórka nie ma możliwości zagnieżdżenia się w błonie śluzowej macicy, a sama wydzielina szyjki macicznej gęstnieje i staje się nieprzepuszczalna dla plemników. W zależności od fazy cyklu, w której przyjmowana jest tabletka, środek ten może także zahamować jajeczkowanie (jak inne tabletki antykoncepcyjne).

• Escapelle – jedna tabletka (co zdecydowanie ułatwia procedurę zażywania). Jej koszt to ok. 75 zł. Działanie: Jest to preparat, w którym substancją czynną jest lewonorgestrel, czyli syntetyczny odpowiednik progestagenu. Wywołuje on podobne efekty jak zażycie Postinoru Duo (ten sam mechanizm działania).

Żadna z nich nie wykazuje się stuprocentową skutecznością, co jednak nie zmienia faktu, że efektywność ich działania jest wysoka, a wiele zależy od tego, jak wiele czasu upłynęło od współżycia do momentu zażycia tabletki. Skutki uboczne

Jak każde tabletki, także te mogą (ale nie muszą) nieść ze sobą skutki uboczne. Zwykle są to nudności, wymioty, bóle głowy, uczucie zmęczenia, bolesność piersi, a czasem też biegunka. W zależności od fazy cyklu, w jakiej została zażyta tabletka, menstruacja może się powtórzyć w ciągu 7 dni po jej zażyciu lub miesiączka się opóźnia (jeśli opóźnia się o więcej niż 7 dni, warto wykonać test ciążowy).

Kto może wypisać receptę?

W wielu krajach na świcie pigułki postkoitalne są sprzedawane bez recepty, a nabyć je można także w zwykłych sklepach. Trudno określić, czy jest to praktyka godna stosowania, zważywszy na fakt, że jak donoszą ostatnie badania, jedynie co piąta osoba w Polsce, czyta ulotki dołączone do leków.

Leki hormonalne powinny być zażywane dokładnie zgodnie z wytycznymi i nie należy przekraczać wskazanych przez lekarza dawek. Tabletek antykoncepcyjnych „po stosunku” nie należy zażywać częściej niż dwa razy w ciągu czterech tygodni! Dlatego tak ważne jest, by kobieta, która stosuje zarówno antykoncepcję prewencyjną, jak i postkoitalną, była pod kontrolą lekarza.

Recepty na tabletki postkoitalne nie musi wypisywać ginekolog. Może to zrobić każdy lekarz pierwszego kontaktu (pamiętaj, że w wypadku tego rodzaju antykoncepcji masz tylko 72 godziny!). Jeśli lekarz z powodu swoich przekonań nie chce wypisać Ci recepty, masz prawo żądać wskazania najbliższego adresu lekarza, który taką receptę wypisze. Leki te są do nabycia w aptece, nie są w żaden sposób refundowane przez NFZ.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (445)
Zobacz także