WAŻNE
TERAZ

Partia Hołowni zaalarmowała ABW. Wiemy, co naprawdę się stało

Policja schwytała poszukiwaną od trzech lat kobietę. Po rozstaniu z żoną porwała ich wspólne dziecko

Nowe czasy, nowe obyczaje i nowe prawo. W Kanadzie dojdzie wkrótce do bezprecedensowego procesu. W sądzie spotkają się dwie kobiety, są byłym małżeństwem. Kiedy trwał proces o przyznanie praw rodzicielskich, jedna z nich porwała dziecko. Ślad po niej zaginął na trzy lata

W Kanadzie w przypadku rozwodu małżeństwa jednopłciowego, opieka nad dzieckiem nie przypada automatycznie biologicznemu rodzicowi
Źródło zdjęć: © 123RF

Kanadyjki Lauren Etchells i Tasha Brown poznały się w 2007 roku na portalu randkowym. Pięć lat później kobiety wzięły ślub (Kanada zalegalizowała śluby jednopłciowe w 2005 jako czwarty kraj na świecie). Lauren była w białej sukni, zaś Tasha w białym topie bez rękawów i eleganckich spodniach. Zamiast tortu były babeczki poustawiane piętrowo, tak że tworzyły tęczową flagę społeczności LGBT+.

Dwa lata później kobiety zdecydowały się mieć dziecko. Miała je urodzić Lauren, jako że była kilka lat młodsza od żony. Nie zdecydowały się na bank spermy, ale na poproszenie o tę przysługę znajomego. W 2014 przyszła na świat ich córka. Nazwały ją Kaydance, a w akcie urodzenia jako rodziców wpisano obie panie.

Sielanka trwała krótko. Rok po narodzinach córki związek Lauren i Tashy się rozpadł. Lauren zabrała Kaydance, wykorzystując fakt, że Tasha aplikując o pracę w konserwatywnych Zjednoczonych Emiratach Arabskich poprosiła o wymazanie córki z dokumentów.

Tasha nie zamierzała jednak rezygnować z macierzyństwa. Spędzała z dziewczynką niemal każdy weekend. W końcu podała byłą żonę do sądu i poprosiła o ustalenie praw do opieki nad dzieckiem.

Tymczasem Lauren związała się biologicznym ojcem dziecka Markiem van de Merwe. W kwietniu 2016 roku urodziła mu syna. Miesiąc później Lauren zaczęła przekładać wizyty Tashy, w zamian pokazując jej córkę za pośrednictwem kamerki internetowej.

Kiedy sytuacja się przedłużała, zaniepokojona Tasha postanowiła odwiedzić byłą żonę i byłego kolegę. Okazało się, że para zabrała dzieci i zniknęła z dnia na dzień. Nikt nic nie wiedział, komórki milczały.

Tasha poszła na policję. Początkowo dlatego, że zaniepokoiła się, że coś stało się nowej rodzinie byłej żony. Kilka tygodni zajęło jej zrozumienie, że jej dziecko zostało uprowadzone.

Lauren trafiła na listę poszukiwanych kanadyjskiej policji, która przypuszczała, że kobieta mogła niepostrzeżenie wrócić do Wielkiej Brytanii, gdzie się urodziła. Tym bardziej, że nie zdała swojego paszportu na czas postępowania o przyznanie opieki nad dzieckiem, co w Kanadzie jest standardową procedurą w takich sprawach.

W tym miesiącu policja patrolująca wybrzeża wyspy Jersey, terytorialnie należącej do Wielkiej Brytanii, choć położonej bliżej Francji zatrzymała motorówkę, na której znajdowało się czworo dorosłych i dwoje dzieci.

Początkowo służby myślały, że są nielegalnymi imigrantami, tym bardziej, że żadne z dorosłych nie miało przy sobie dokumentów. Zatrzymani trafili do aresztu. Okazało się, że wśród nich jest poszukiwana od ponad trzech lat Lauren Etchells wraz ze swoimi rodzicami, Markiem van de Merwe i dwojgiem dzieci.

Rodzina była we Francji na wakacjach i postanowiła wybrać się na wycieczkę. Wpadli przypadkiem. Kobiecie grozi ekstradycja do Kanady i proces o uprowadzenie dziecka.

Chociaż słuch o Lauren zaginął na trzy lata, kobieta świadoma, że jest poszukiwana przez policję zdecydowała się skontaktować z mediami i wydać oświadczenie.

"Fakty są takie, że Kaydance jest lepiej ze mną, czas spojrzeć na nie, a nie dać się oślepić poprawności politycznej i biurokracji. Oddzielenie Kaydance od matki, brata i mężczyzny, którego uważa za ojca, wyrządzi jej znacznie większą krzywdę niż dorastanie bez pani Brown" – napisała z nieznanego adresu do magazynu "The Times".

Choć argumenty Lauren wydają się sensowne, zwłaszcza po tak długiej rozłące z drugą mamą dziecka, trudno przewidzieć dalsze losy 5-letniej Kaydance. Prawo nie lubi tych, którzy je łamią. A państwo - tym bardziej.

źródła: CBC.CA, Daily Mail

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Przeczytaj także:

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu: WP Kobieta
Wybrane dla Ciebie
Nie niszcz gleby. Tak ogrodnicy skutecznie usuwają pnie drzew bez kopania
Nie niszcz gleby. Tak ogrodnicy skutecznie usuwają pnie drzew bez kopania
"Umierało na mojej piersi". Wędzikowska uratowała psa na wakacjach
"Umierało na mojej piersi". Wędzikowska uratowała psa na wakacjach
"Nie ukrywam, że lubię seks". Po sześćdziesiątce nic się nie zmieniło
"Nie ukrywam, że lubię seks". Po sześćdziesiątce nic się nie zmieniło
"Był bardzo słaby". Diagnozę usłyszał pół roku przed śmiercią
"Był bardzo słaby". Diagnozę usłyszał pół roku przed śmiercią
"Zostaw to, Halina". Nie posłuchała. Mówi głośno, co zgotował jej eks
"Zostaw to, Halina". Nie posłuchała. Mówi głośno, co zgotował jej eks
Pokazała paznokcie. "Vanilla nails" to nowa definicja elegancji
Pokazała paznokcie. "Vanilla nails" to nowa definicja elegancji
Kochała go, jak syna. "Mateusz niespodziewanie zmarł"
Kochała go, jak syna. "Mateusz niespodziewanie zmarł"
Słowa córki Adamowicza łamią serce. Mówi, co robiła, gdy umierał
Słowa córki Adamowicza łamią serce. Mówi, co robiła, gdy umierał
Brukowiec zacytował jego rzekome słowa. O dobre imię walczył latami
Brukowiec zacytował jego rzekome słowa. O dobre imię walczył latami
O tych butach marzą tysiące Polek. Krupińska już w nich paraduje
O tych butach marzą tysiące Polek. Krupińska już w nich paraduje
Kardynał padł ofiarą oszustów. Kuria wydała komunikat
Kardynał padł ofiarą oszustów. Kuria wydała komunikat
Dramat w hodowli bernardynów. Członkini Związku Kynologicznego w Gdyni zawieszona
Dramat w hodowli bernardynów. Członkini Związku Kynologicznego w Gdyni zawieszona
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥