ycipk-2f63dd

Seks w hidżabie

Widad Lutah na pierwszy rzut oka jest bogobojną muzułmanką – jej ciało i niemal całą twarz, z wyjątkiem oczu, zakrywa czarny nikab. Na drugi zresztą też, bo modli się pięć razy dziennie, Koran i nauki Mahometa zna na wyrywki, twardo broni tradycji.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Seks w hidżabie
(123RF)
ycipk-2f63dd

Widad Lutah na pierwszy rzut oka jest bogobojną muzułmanką – jej ciało i niemal całą twarz, z wyjątkiem oczu, zakrywa czarny nikab. Na drugi zresztą też, bo modli się pięć razy dziennie, Koran i nauki Mahometa zna na wyrywki, twardo broni tradycji. A jednak wielu mówi, że pobłądziła, jest szalona, zdradziła islam, a nawet – że powinna zginąć.

Wszystko za sprawą seksu. Konkretnie opublikowanej w 2009 roku książki „Top Secret: Seksualny przewodnik dla małżonków”. Widad Lutah odpowiada w nim głośno m.in. na pytania: czy małżonkowie mogą wspólnie się kąpać, całować wszystkie części ciała, uprawiać seks analny. A więc te, które wielu muzułmanów (a zwłaszcza muzułmanek) zadaje szeptem: anonimowo na forach internetowych albo w rozmowach z przyjaciółkami.

Setki historii

ycipk-2f63dd

49-letnia Widad Lutah urodziła się jako jedno z dziewięciorga dzieci niepiśmiennego sprzedawcy wody. Bardzo młodo wyszła za mąż, ukończyła studia prawnicze i rozpoczęła pracę w więzieniu. Za zasługi na rzecz edukacji osadzonych i integrowania ich z rodzinami dwukrotnie otrzymywała nagrody od rządu. A gdy pod koniec lat 90. zaniepokojone rosnącą liczbą rozwodów władze utworzyły przy sądzie w Dubaju pierwszą w kraju poradnię małżeńską, sam premier szejk Muhammad ibn Raszid al-Maktoum zaproponował jej posadę doradcy.

Teoretycznie miała tylko doradzać parom występującym o rozwód, by spróbowały inaczej rozwiązać swoje problemy. W praktyce jej biuro przekształciło się w gabinet terapeutyczny. – Przychodzą głównie kobiety, bo mężczyźni nie zawsze rozumieją, że oni również są odpowiedzialni za związek, w tym zaspokojenie potrzeb seksualnych swoich żon – wyjaśniła Lutah w rozmowie z „New York Timesem”.

W ciągu ośmiu lat pracy wysłuchała setek ich historii. Były to opowieści pełne lęku (jak w przypadku świeżo upieczonej mężatki, której mąż groził rozwodem, jeśli nie spełni jego perwersyjnych fantazji seksualnych), szoku (kobiety, która odkryła, że jej mąż przebiera się w damskie fatałaszki i chadza do barów dla gejów), upokorzenia (mężatki przez 20 lat zmuszanej do seksu analnego), niepewności (kobiety, która odmawiała seksu oralnego, bo bała się, że zgrzeszy w ten sposób przeciwko Bogu), a przede wszystkim – niewiedzy. Bo żadna z tych kobiet nie zdawała sobie sprawy, że ma prawo powiedzieć: „stop!”.

Z każdą kolejną historią Widad Lutah przekonywała się, że edukacja seksualna w jej kraju jest szalenie potrzebna. I to nie tylko wśród dzieci i młodzieży, ale również dorosłych. – Gdy zaczęłam zgłębiać temat z naukowego punktu widzenia, odkryłam, że jest to bardzo poważny problem – wyjaśniła. To dlatego w 2006 roku, po długich wahaniach, zdecydowała się napisać książkę. Choć otrzymała błogosławieństwo krajowego muftiego (muzułmańskiego prawnika i teologa, wydającego oficjalne interpretacje w sprawach związanych z islamem), ministerstwo sprawiedliwości, któremu podlega jej biuro, odmówiło publikacji. Lutah wydała książkę własnym sumptem. Przyznaje, że jej decyzja podzieliła rodzinę. Jej mąż, dzieci i niektórzy krewni wspierali ją od początku, inni pukali się w czoła i dopytywali: „po co ruszać ten temat? po co tak ryzykować?”. Jednak prawdziwa bitwa na słowa rozpętała się, gdy książka trafiła do księgarń.

ycipk-2f63dd

Po jednej stronie barykady stanęli liberałowie, którzy uznali, że książka Lutah idealnie wypełnia niszę w edukacji seksualnej i udowadnia, że niejednokrotnie arabskie społeczeństwa patrzą przez palce na poważne problemy wynikające z upychania seksualności w zakamarkach sypialni. Po drugiej – konserwatyści, dla których publiczne mówienie o seksie jest haram, zakazane, i nikt nie ma prawa zaglądać do cudzych alków. Wśród tych ostatnich nie zabrakło fundamentalistów, którzy zarzucili autorce zdradę islamu, bluźnierstwo i szpiegostwo na rzecz USA i Izraela. – Jakiś mężczyzna zadzwonił do mojego biura i powiedział: „Jeśli cię spotkam, zabiję cię” – wspomina tylko jedną z licznych pogróżek Lutah (pozostałe dostawała mailowo).

Nie zgłosiła jednak sprawy na policję, a nawet odmówiła ochrony, którą zaproponowały jej władze kraju. – Edukacja społeczeństwa warta jest ryzyka – stwierdziła. I ze zdziwieniem przyjęła wiadomość, że jej książka została bestsellerem. Pierwsze 20 tysięcy egzemplarzy poradnika rozeszło się jak świeże bułeczki. – Skoro ludzie uważają, że to zła książka, dlaczego ją kupują? – zastanawia się autorka.

Miłość w przyspieszonym tempie

Mieszkająca w Polsce 27-letnia Lubna z Iraku o książce nie słyszała wcześniej, a nawet gdyby słyszała – i tak by jej nie kupiła. Jej zdaniem życie intymne to sprawa między mężem a żoną. Nie przypomina sobie, żeby kiedykolwiek musiała specjalnie głowić się, skąd biorą się dzieci. Ciężar uświadomienia jej w tym temacie spadł na szkołę, ale tylko w zakresie podstawowej wiedzy. – Wiedziałam, że kiedyś wyjdę za mąż i będę miała dzieci. Ale nigdy jakoś specjalnie się tym nie interesowałam. Miałam inne plany w życiu – wspomina Lubna.

ycipk-2f63dd

Gdy miała 25 lat i zjawił się konkurent do jej ręki, odmówiła. Ostatecznie się zgodziła. – Chciałam się przekonać, jak to jest. I się po prostu w nim zakochałam – śmieje się. W ciągu kilku miesięcy przeszła wszystkie trzy etapy, na jakie dzieli proces zawierania małżeństwa wśród muzułmanów autorka „Top Secret”: wyszukiwanie potencjalnych kandydatów, zaakceptowanie przez rodzinę, a przede wszystkim przyszłą pannę młodą, i zawarcie umowy przedmałżeńskiej, wreszcie – ślub i skonsumowanie związku. – Na początku tylko się poznaliśmy, nawet się nie zakochałam. Spotykaliśmy się często, nieraz na osobności, ale nawet nie dotknęliśmy się za ręce, nie mówiąc o pocałunku – wspomina Lubna. Śmieje się, że w noc poślubną przeżyła z mężem zachodni związek w pigułce: pierwsze muśnięcie dłoni, przytulanie, pocałunki… O reszcie cicho sza, bo Lubna bardzo ceni swoją prywatność.

– Nie sądzę, że powinno się z tego robić taką wielką sprawę, bo przecież (Lutah) nie namawia ludzi, by uprawiali seks non stop – mówi z kolei jej 23-letnia imienniczka ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich w rozmowie z portalem Bikyamasr. Poradnik kupił jej mąż, bo oboje musieli się nieźle nagimnastykować w sypialni, zanim naprawdę zaiskrzyło. – Naprawdę nie wiedzieliśmy, co robić. (…) Ale gdy wspólnie ją przeczytaliśmy, to nas zbliżyło. Chciałabym, żeby ludzie zdali sobie sprawę, jak jest to (udane życie seksualne – red.) ważne dla ich związków, zwłaszcza w świecie arabskim.

Z kolei 27-letnia Fatima z Iranu przyznaje, że kupiła „Top Secret” w wersji elektronicznej, ale nie znalazła jeszcze czasu, by do niej zajrzeć. – Takie książki są bardzo potrzebne! Bo skąd ludzie mają czerpać rzeczową wiedzę o seksie? – pyta retorycznie. Ona sama edukację seksualną przeszła w szkole. W jej domu nikt, nawet mama, w ogóle nie podejmował tematu. Podobnie, jak – jej zdaniem – większość irańskich rodziców „starej daty”, przez co młodzież musi czerpać wiedzę z innych źródeł. – Moim zdaniem lepiej jest rozmawiać na ten temat spokojnie, logicznie, naturalnie. Zarówno z rodziną, jak i przyjaciółmi – wyjaśnia. Według niej to mogłoby wyeliminować, a przynajmniej zmniejszyć ilość sprośnych żartów i komentarzy, które nieraz słyszy się pokątnie. – Nie znoszę tego! To obraźliwe i niebezpieczne zarazem – mówi. Dodaje, że podobnie jak Lubna, w wieku dojrzewania nie odczuwała presji seksualnej. – Dlatego zachowanie dziewictwa do ślubu nie było dla mnie najmniejszym problemem.

Idziemy z postępem

ycipk-2f63dd

Sama Widad Lutah podkreśla, że nie aspiruje do miana prowokatorki czy tym bardziej rewolucjonistki. Faktycznie nie jest ona pierwszą muzułmańską autorką, w której książce aż roi się od określeń związanych z intymnością i życiem seksualnym.

W 1995 roku Muzułmańska Liga Kobiet, działająca w Stanach Zjednoczonych, opublikowała obszerny artykuł pt. „Seks i seksualność w islamie”. Już w jednym z pierwszych zdań autorki stwierdzają: „Niestety, w wielu społeczeństwach przez wiele lat kobiety były definiowane jako istoty seksualne, których nadrzędnym celem jest zaspakajanie potrzeb seksualnych mężczyzn; to przekonanie przyczyniło się do traktowania kobiet jako istot drugiej kategorii, utrzymywanych na pozycji służalczej wobec mężczyzny”. W kolejnych rozdziałach mówią otwarcie o tematach tabu – związkach pozamałżeńskich, masturbacji, seksie oralnym, aborcji i antykoncepcji – przyglądając im się zarówno przez lupę islamu, jak i feminizmu.

Podobnie jak Lutah są dalekie od wywoływania seksualnej rewolucji. Ale przekonują, że braki w seksualnej edukacji mają opłakane skutki. Jednym z przytaczanych przez nie przykładów jest matka, która odmawia podawania trzyletniej córeczce dopochwowo zapisanego przez lekarza leku, gdyż dotykanie jej miejsc intymnych uważa za ‘ayb, wstydliwe. Kolejnym – przerażone perspektywą spędzenia nocy poślubnej z mężem młode kobiety, którym od maleńkości wpajano, że ich genitalia są nieczystą, nietykalną strefą zakazaną, przez co mają one problem z higieną intymną.

Na straży praw przysługującym muzułmankom w alkowie wcześniej niż Lutah stanęły również dziennikarki: urodzona w Indiach i wychowana w Stanach Zjednoczonych Asra Nomani oraz pochodząca z Wielkiej Brytanii Shelina Janmohamed.

ycipk-2f63dd

Pierwsza we wspomnieniach z podróży do Mekki zawarła „Islamską Kartę Praw Kobiet w Sypialni”. W tym swoistym dekalogu wymienia m.in. prawo do „pełnych szacunku i przyjemności seksualnych doświadczeń”, wyboru partnera, opieki zdrowotnej i edukacji seksualnej, prywatności, wyboru partnera, decyzji o antykoncepcji. Druga w serii artykułów poświęconych życiu seksualnemu muzułmanek udowadnia, że nawet Mahomet nie unikał delikatnych tematów w swoich nauczaniach. W jednej z przytaczanych opowieści przedstawia historię świeżo upieczonej mężatki, której mąż ponad skonsumowanie związku przedkładał modlitwę. „Prorok udał się do niego, upomniał za zbytnią nadgorliwość w modlitwie i kazał zająć się żoną”, pisze Janmohamed.

– Dziewczęta nie mają pojęcia, jak powinno wyglądać ich życie intymne – mówi irlandzka muzułmanka Jenny (imię zmienione). Jak przekonuje, ich mężowie instruują je, co mają robić krok po kroku, a one posłusznie wykonują polecenia, nie mając często pojęcia, że same mogą przejąć inicjatywę. Dlatego Jenny organizuje seminaria dla muzułmanek na Wyspach Brytyjskich. Tematem przewodnim pierwszego z nich jest małżeństwo, drugiego – seks.

Dlaczego więc zarówno pierwsza książka Widad Lutah, jak i zapowiadane już kolejne (książeczka obrazkowa dla dzieci, poradnik dla młodzieży i książka na temat homoseksualizmu) wzbudzają tyle emocji od Maroka po Arabię Saudyjską? Powód jest prosty: autorki wcześniejszych publikacji były co prawda muzułmankami, ale wychowanymi i mieszkającymi na Zachodzie. Widad urodziła się i żyje pod nosem lwa: Arabii Saudyjskiej, jednego z najbardziej restrykcyjnych na świecie krajów muzułmańskich, gdzie Koran i hadisy mają większą wartość niż ludzkie życie. Rzecz jednak w tym, że Lutah, udzielając jakiejkolwiek porady, podpiera się wersetami ze świętej księgi. Jasno wytycza granicę między tym, co haram (zakazane) a halal (dozwolone). Seks oralny jest halal, analny – już haram. W książce stwierdza, że wielu małżonków, którzy mieli analne stosunki seksualne z mężczyznami przed ślubem, oczekuje tego od swoich żon, bo nie znają niczego innego. – To jeden z powodów, dla których edukacja seksualna w szkołach jest konieczna –
wyjaśnia w rozmowie z „New York Timesem”.

Skąd więc tyle jadu wśród fundamentalistów? Chodzi właśnie o tę „edukację seksualną”, która – ich zdaniem – rozbudzi niezdrowe fascynacje wśród najmłodszych. „Po co zachęca do edukacji seksualnej w szkołach? Teraz nasze dzieci dowiedzą się o sprawach, o których nie powinny wiedzieć”, argumentują jej przeciwnicy. Ona sama wyjaśnia: – Nawet moja rodzina pyta, czemu muszę o tym mówić. Odpowiadam im wtedy: „Te problemy zdarzają się każdego dnia i nie mogą być ignorowane. To rzeczywistość, w której żyjemy”. Z jej badań wynika, że prawie co drugi rodzic (43 proc.) nie podejmuje takich rozmów ze swoimi dziećmi, a jednocześnie gros nich, 90 proc. – obawia się, że zostaną skrzywdzone lub wykorzystane seksualnie.

Na jednym z forów internetowych Madżid stwierdza: „Świetny pomysł na książkę, czekam na angielską edycję. Arabowie muszą otworzyć swoje umysły. Kto powiedział, że na te tematy nie powinno się rozmawiać? Może w kulturze arabskiej, ale na pewno nie w islamie. Skoro Allah i Prorok nie wstydzili się o tym nauczać, dlaczego powinniśmy my, skoro chodzi o edukację?!”.

Tekst: Aneta Wawrzyńczak

(aw/sr), kobieta.wp.pl

POLECAMY:

* Mięśnie 17-latki zmieniają się w żywy szkielet*

* Dania wprowadziła rozwód przez internet*

* Japonki najbardziej długowieczne na świecie*

Skandalistki. Historie kobiet niepokornych

Polub WP Kobieta
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-2f63dd

ycipk-2f63dd
ycipk-2f63dd