Trwa ładowanie...
20-11-2015 12:15

Sprawdź swoje nazwisko. Jak daleko sięgają twoje korzenie?

Z roku na rok coraz więcej osób angażuje się w próby odtworzenia swojego drzewa genealogicznego. To ambitne i wymagające wielkiej determinacji wyzwanie. Ci, którym udało się mu sprostać i osiągnąć założony cel, nie mają wątpliwości – mnóstwo godzin spędzonych na przeszukiwaniu kronik, dokumentów czy ksiąg to nie jest czas stracony.

Share
Sprawdź swoje nazwisko. Jak daleko sięgają twoje korzenie?Źródło: Archiwa Państwowe
d2doeed

Z roku na rok coraz więcej osób angażuje się w próby odtworzenia swojego drzewa genealogicznego. To ambitne i wymagające wielkiej determinacji wyzwanie. Ci, którym udało się mu sprostać i osiągnąć założony cel, nie mają wątpliwości – mnóstwo godzin spędzonych na przeszukiwaniu kronik, dokumentów czy ksiąg to nie jest czas stracony. Osoby, które podjęły się takiego zadania, przyznają jednogłośnie - odkrywanie własnych korzeni pozwala lepiej poznać siebie.

Motywy, którymi kierują się osoby rozpoczynające takie prywatne i wciągające śledztwa, są różne. Czasami decyduje zwykła ciekawość, bywa, że inspiracją stają się rozmowy z seniorami rodu albo chwila refleksji nad rodzinnym grobem. Niezależnie od bodźców, starania związane z jak najdokładniejszym ustaleniem swojego pochodzenia w wielu wypadkach zamieniają się w życiową pasję, która potrafi przynieść wielką satysfakcję.

Ocalić od zapomnienia

Kim byli nasi przodkowie? Większość z nas ma na ten temat bardzo ograniczoną wiedzę. Z reguły pamiętamy naszych dziadków, potrafimy wskazać miejsca pochówku ich rodziców, ale potem pojawiają się problemy. Im dalej staramy się sięgnąć wstecz, tym uboższe są informacje, którymi dysponujemy na temat naszego rodu; tym bardziej nasza wiedza staje się mglista. - Obejmuje z reguły czas do dwóch, trzech pokoleń – wyjaśnił podczas rozmowy z Wiadomościami TVP dr Władysław Stępniak, Naczelny Dyrektor Archiwów Państwowych. - Są takie osoby, które nie godzą się z tym stanem rzeczy i podejmują bardzo ambitne poszukiwania.

d2doeed

O tym, że poszukiwanie własnych korzeni może być świetną, a w dodatku pouczającą przygodą, przekonuje się coraz więcej osób. Jedną z nich jest Dariusz Wolanin, któremu udało się dotrzeć do ósmego pokolenia wstecz. Swoją aktywność na tym polu prowadzi już od 20 lat. Podobnej misji podjęła się Anita Golańska – laureatka konkursu „Zostań rodzinnym archiwistą”, która stworzyła drzewo genealogiczne, bazując na pamiątkach ocalonych podczas II wojny światowej przez jej babcię. Imponujące osiągnięcie stało się też udziałem Adama Trzcińskiego, który również został wyróżniony w konkursie „Zostań rodzinnym archiwistą”. Historia jego rodu, którą udało mu się zgłębić, zazębia się z początkami państwa polskiego. Zaznajomienie się z dziejami przodków było dla niego czymś więcej niż sięgnięciem do własnych korzeni. Jak wyjaśnił, pomogło mu się też dowiedzieć, jak być Polakiem.

Wirtualna skarbnica wiedzy o dawnych pokoleniach

Ludzie, którym pamięć o przodkach nie jest obojętna, na różne sposoby starają się eksplorować przeszłość, która dotyczy ich bezpośrednio. Często zaczyna się od analizy pamiątek rodzinnych, przeczesywania strychów oraz starych dokumentów, potem przychodzi czas na wizyty w archiwach oraz kancelariach parafialnych. Te ostatnie to prawdziwe bogactwo wiedzy o dawnych przedstawicielach rodów; pozwalają też na określanie ich pokrewieństwa czy powinowactwa. W księgach takich znaleźć można informacje na temat chrztów, zawieranych ślubów czy dane dotyczące zgonów. Wzrost zainteresowania w dochodzeniu do tajemnicy minionych pokoleń idzie w parze z rozwojem oferowanych narzędzi. Szczególnie duże znaczenie odgrywa tu oczywiście internet. Dzięki niemu takie dociekania stały się znacznie łatwiejsze. Wzrost dostępności do globalnej sieci na początku ubiegłej dekady sprawił, że swoim pochodzeniem zaczęły się interesować osoby, które wcześniej nawet nie myślały o pogłębieniu wiedzy o protoplastach.

Wirtualne instrumenty są nie tylko coraz bardziej rozbudowane. Umożliwiają także dostęp do coraz obszerniejszych baz, w których indeksowane są dane mogące ułatwić poszukiwania. Na świecie istnieje wiele wyszukiwarek, którymi można się posiłkować. Z rozwiązań takich korzystać mogą również polscy internauci. W dużej mierze dzięki szerokiej ofercie archiwów państwowych, które np. poprzez serwis www.szukajwarchiwach.pl oferują dostęp do coraz większych zbiorów. Już dziś poprzez tę witrynę znaleźć można ok. 16,5 miliona skanów. Są wśród nich spisy ludności, ale też akty urodzenia, ślubów czy zgonów, które pochodzą nawet sprzed ponad wieku. Dokumenty, które poddane zostały digitalizacji, pochodzą z całego kraju. Baza ta jest systematycznie poszerzana.


Artykuł powstał we współpracy z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych, która prowadzi projekt dygitalizacji archiwalnych dokumentów.

(fot. Archiwa Państwowe)

d2doeed

Informacji można też poszukiwać w serwisach regionalnych Archiwów Państwowych, gdzie gromadzone są dane np. na temat historii mieszkańców poszczególnych województw. W czerwcu br. uruchomiony został serwis genealogiawarchiwach.pl, który umożliwia dostęp do dokumentów mieszkańców województwa kujawsko-pomorskiego. Już teraz zawiera 3 miliony skanów, ale ta liczba każdego dnia rośnie.

Nad ułatwieniem dostępu do informacji osobom, które pragną poznać historię swojego rodu, cały czas intensywnie pracują również pracownicy Archiwów Państwowych w Warszawie, Przemyślu, Szczecinie, Olsztynie, Zamościu czy Poznaniu. W tym ostatnim realizowany jest obecnie projekt umożliwiający dostęp do danych osób, które mieszkały na terenie Poznania w latach 1870-1931. Genealodzy-amatorzy oraz naukowcy, którzy chcieliby skorzystać z tych informacji, mają do dyspozycji serwis e-kartoteka.net. Wśród udostępnionych tam szczegółów znajdują się m.in. daty i miejsca urodzenia, adresy, a nawet wiadomości dotyczące zawodów mieszkańców stolicy Wielkopolski. W sumie serwis ten zawiera informacje o ponad 800 tysiącach mieszkańców.

Co istotne, z coraz bogatszych baz informacji korzystać mogą także osoby, których przodkowie wywodzą się z ziem położonych obecnie za naszą wschodnią granicą. Wśród akt tzw. zabużańskich znaleźć można dane metrykalne, które sięgają nawet końca XVI w.

Plany Archiwów Państwowych dotyczące rozwoju wirtualnych baz są ambitne. Powinny też usatysfakcjonować wszystkie osoby, które chciałyby poznać swoje korzenie. Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych w ramach projektu Archiwa Cyfrowe zamierza udostępnić w sumie ok. 60 milionów dokumentów w postaci cyfrowej. Zgodnie z założeniami, internauci mieliby uzyskać do nich dostęp już w 2018 r. Jest to największy w historii Polski projekt związany z udostępnieniem w internecie dokumentów historycznych. Wynika on ze strategicznych dla Archiwów Państwowych wyzwań , wśród których znajduje się zapewnienie powszechnego i trwałego dostępu do historycznych świadectw, co ma wymierny wpływ na rozwój państwa oraz społeczeństwa obywatelskiego. Ta inicjatywa to oczywiście znakomita wiadomość dla historyków (otrzymają oni dostęp do dokumentów pochodzących nawet XII w.), osób prowadzących badania naukowe, przedstawicieli placówek oświatowych czy badaczy historii swoich rodzin, którzy otrzymają dostęp do gigantycznych zasobów akt.

d2doeed

Już dziś, m.in. w związku z realizacją podobnych projektów, Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych, która zarządza archiwami w całej Polsce, stara się lepiej poznać potrzeby osób, które korzystają z dokumentów historycznych bądź planują się z nimi zaznajomić. Chcąc wyjść naprzeciw ich życzeniom, udostępniona została ankieta. Poznanie oczekiwań obecnych i przyszłych użytkowników ma sprawić, że korzystanie z archiwów stanie się łatwiejsze i wygodniejsze.


Artykuł powstał we współpracy z Naczelną Dyrekcją Archiwów Państwowych, która prowadzi projekt dygitalizacji archiwalnych dokumentów.

d2doeed
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d2doeed
d2doeed