Trwa ładowanie...

Szok! Kobieta w drugim tygodniu ciąży zaszła w kolejną ciążę

Julia Grovenburg przez trzy lata bezskutecznie próbowała zajść w ciążę. Gdy w końcu wraz z mężem Toddem zaczynali rozważać adopcję, okazało się, że będą mieli potomka! Jednakże badanie lekarskie dostarczyło niezwykłych danych.

Share
Szok! Kobieta w drugim tygodniu ciąży zaszła w kolejną ciążęŹródło: dailymail.co.uk
d253l18

Julia Grovenburg przez trzy lata bezskutecznie próbowała zajść w ciążę. Gdy w końcu wraz z mężem Toddem zaczynali rozważać adopcję, okazało się, że będą mieli potomka! Jednakże badanie lekarskie dostarczyło niezwykłych danych. Julia nosiła w swoim łonie dwójkę dzieci, które poczęły się w odstępie dwóch tygodni! Na świecie odnotowano zaledwie 11 takich przypadków. Teraz, rok po porodzie, Julia zdecydowała się opowiedzieć o tym, co przeżywała w trakcie nietypowej ciąży.

- Kiedy Todd i ja postanowiliśmy, że chcemy mieć dzieci, nie mogłam się doczekać ciąży – wspomina 33-letnia Julia mieszkająca w Stanach Zjednoczonych. – Marzyłam o kupowaniu ubranek dla dzieci i otrzymywaniu kartek z gratulacjami. Tymczasem, zamiast kwiatów i balonów, dostawałam wyrazy współczucia i modlitwy. Przedtem nie mogłam doczekać się ciąży, jednak ten okres był najbardziej stresującym czasem w moim życiu.

Choć wydaje się oczywiste, że poczęcie jest niemożliwe w czasie ciąży, Julia jest wyjątkiem od tej reguły. Gdy w lipcu 2009 roku wynik testu ciążowego okazał się pozytywny, kobieta umówiła się na wizytę u ginekologa. Lekarz ze zdziwieniem stwierdził, że na zdjęciach USG widzi dwójkę dzieci w oddzielnych łożyskach, jedno znacznie większe i bardziej rozwinięte od drugiego. Doktor nie umiał wytłumaczyć, jak to możliwe.

(fot. dailymail.co.uk)
Źródło: (fot. dailymail.co.uk)

- Lekarz powiedział: „Julio, nie masz bliźniaków, ale jesteś w ciąży z dwójką dzieci” – wspomina kobieta. Na podstawie rytmu bicia serca oraz wizualnej obserwacji stwierdzono, że maluchy poczęły się w odstępie mniej więcej 2,5 tygodnia. Taka różnica mogła w konsekwencji doprowadzić do śmierci obu dzieci.

d253l18

- Mój lekarz, ekspert z 30-letnim stażem, nigdy nie widział czegoś takiego – wspomina Julia. Opowiada, jak z mężem zaczęli planować najgorsze i myśleć o wszystkich genetycznych chorobach, które mogły dotknąć ich potomstwo. Zespół medyczny nie miał pojęcia, jak im pomóc, nie znano nawet terminów medycznych określających stan Julii.

d253l18

Kobieta wspomina, że po powrocie do domu znalazła w Internecie artykuł o „superzapołodnieniu”. Było to określenie dwojga dzieci poczętych w innym czasie, ale urodzonych w tym samym dniu. Jej lekarz nigdy nie słyszał tego terminu. – Kiedy wspomniałam o superzapłodnieniu, doktor spojrzał na mnie, jakbym była wariatką – opowiada Julia. – W końcu jednak przetransportowano mnie do specjalistycznego szpitala w Little Rock w Arkansas, gdzie choć lekarze nigdy nie odbierali takiego porodu, to przynajmniej badali podobne przypadki.

Ponieważ dzieci poczęły się w odstępie 2,5 tygodnia, Julia miała teoretycznie dwie daty porodu: 24 grudnia 2009 i 14 stycznia 2010. Ostatecznie zdecydowano się na cesarskie cięcie 2 grudnia 2009 roku. Julia wydała na świat dwójkę pięknych dzieci: Jillian i Hudsona.

- Zdecydowano się na cięcie cesarskie ponieważ Hudson wciąż był słabiej rozwinięty i nie chciano ryzykować naturalnego porodu – wspomina kobieta. – I choć Jillian jest starsza, Hudson urodził się jako pierwszy.

d253l18

Mimo że od porodu minął już ponad rok, między dziećmi wciąż widać różnicę wieku. – Są nadal bardzo małe, ale każdy może powiedzieć, że Jillian jest starsza – mówi Julia. – Hudson, przykładowo, zaczyna raczkować lub ząbkować ok. 2,5 tygodnia później. Czasami pęka mi serce, że córka rozwija się tak szybko, a synek zostaje w tyle, ale wtedy przypominam sobie, że przecież moje dzieci są na innym etapie rozwoju.

Lekarze zachęcają państwa Grovenburg do tego, by nie traktowali dzieci jak bliźniąt, ale bardziej jak rodzeństwo w różnym wieku. Małżeństwo rozumie to doskonale. Obchodzą nawet urodziny dzieci osobno, żeby podkreślić ich indywidualizm. – Obecnie wiemy, że ich rozwój jest na dwóch różnych etapach i czujemy się lepiej, kiedy nazywamy je rodzeństwem, a nie bliźniakami – mówi Julia. – Jednak kiedy dzieci będą starsze i zrozumieją szczególną więź, która je łączy, same będą mogły zdecydować, jak chcą być nazywane. Choć pewnie nauczyciele, znajomi i część rodziny będzie traktować je jako bliźnięta, zostawiamy wybór tego „oficjalnego” tytułu im samym.

Tekst: na podst. The Daily Mail/(sr)

d253l18
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d253l18
d253l18