Położnym jest ich żal. Zdarza się, że sięgają do kieszeni
Na oddziałach noworodkowych płaczą nie tylko dzieci. - Wracałam z dyżuru i zalewałam się łzami. Łącznie płakałam za nim trzy miesiące. Dziś już nie płaczę, ale choć minęło tyle lat, zdarza mi się zastanawiać, czy mogłam zrobić cokolwiek, by to dziecko przeżyło - opowiada Dorota, położna ze śląskiego szpitala. Płakała też Bożena, która urodzoną kilka dni wcześniej córkę postanowiła oddać do adopcji.