Warto szukać w sobie przedsiębiorczych cech. Rozmowa z Moniką Kowal

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Karierę zaczęła od pracy w modelingu, co zaowocowało kontraktem w Japonii. Dziś zarządza własną marką SOTI, dzięki której promuje nie tylko świetne produkty, ale i zdrowy styl życia. Monika Kowal opowiada o tym, jak ważna jest dla niej równowaga oraz ciekawość świata.

Katarzyna Rapczyńska-Lubieńska, Wirtualna Polska: Za wieloma sukcesami często stoją bogaci rodzice albo znajomości. W pani przypadku kluczem okazała się wrodzona ciekawość świata oraz ludzi. Jak to jest mieć w sobie tyle energii i entuzjazmu?

Monika Kowal: Każdy może się przekonać, jak to jest mieć w sobie tyle energii i entuzjazmu, wystarczy tylko pić codziennie minimum jedną butelkę SOTI Natural. A tak całkiem poważnie: tak jak nie da się przedawkować SOTI, tak samo nie da się przedawkować ciekawości do świata oraz ludzi. To najlepsze antidotum na wszelkie wyzwania – biznes to wieczny rollercoaster. Z ciekawości wynika zwykle empatia oraz kreatywność i to one wyznaczają kierunek. Na przykład na rynku napojowym poza wodą wszystkie inne napoje butelkowane zawierały cukier, słodziki, a często też wiele konserwantów, aromatów, barwników. Spróbowałam odpowiedzieć sobie na pytanie: dlaczego tak jest? Rozmawiałam z klientami, producentami, technologami, pracownikami sklepów – powodów takiego stanu rzeczy było mnóstwo, ale jednocześnie każdy świadomie lub podświadomie chciał rzeczywistości, w której alternatywa do słodzonych napojów zaistnieje. Potrzeba było więc osoby, która odważy się sprostać wyzwaniom produkcyjnym, dystrybucyjnym, edukacyjnym i dlatego stworzyłam SOTI Natural.

Liceum często kojarzy się z koniecznością przetrwania w tzw. dżungli. Pani udało się zostać lwem salonowym, prawda?

Nie lwem, tylko raczej takim tygryskiem, co to rozbawi, rozluźni atmosferę, ale też skutecznie zorganizuje klasowy wyjazd albo wcześniejsze zwolnienie z lekcji. Często się przeprowadzaliśmy z rodzicami i każda kolejna szkoła była dla mnie nowym wyzwaniem, ale zbierałam doświadczenia, wyciągałam wnioski. Myślę, że te częste zmiany mnie bardzo wzmocniły, oczywiście patrząc z perspektywy czasu, to właśnie przyzwyczajenie do ciągłych zmian, adaptacji przydaje mi się bardzo teraz, gdy prowadzę różne projekty biznesowe.

Bardzo spodobało mi się określenie "uroda hybrydowa". Czy to pomogło pani zrobić karierę w modelingu?

Do narodzin każdego sukcesu przyznaje się wielu "ojców". Oczywiście była to mieszanka wielu czynników, był element szczęścia, bo scout jednej z najlepszych agencji modelingowych w Polsce to właśnie na mnie natknął się w galerii handlowej i zaproponował mi kontrakt. Swoją rolę odegrała uroda hybrydowa odziedziczona genetycznie, ale także moja ciekawość i odpowiedni dystans do tej pracy. To pomogło mi wyróżnić się potem na castingach, na które przyjeżdżały setki dziewczyn z całego świata.

Wyjazd do Japonii umożliwił pani poznanie wielu zwyczajów, m.in. kulinarnych, ale także sportowych. To wtedy zakwitł pomysł stworzenia City Sports Club. Na czym polega immersja językowa?

Podczas pracy jako modelka w Japonii wcielałam się w najróżniejsze "postacie" na sesjach zdjęciowych: golfistki, panny młodej, szefa kuchni itp. Dodatkowo agencja zabierała wszystkie modelki na integracyjne spotkania, podczas których także poznawałam zwyczaje Japończyków. W Japonii duży nacisk kładzie się na budowanie społeczności, spotkania wieczorne po pracy i rywalizację na tle sportowym. Nikogo nie dziwi, że Japończyk przed pracą jedzie rowerem na tenisa, bierze prysznic w biurze i rozpoczyna swój dzień w pracy po kilku godzinach takiej porannej aktywności sportowej. Zauważyłam potrzebę konwersacji językowej, która pozwoliłaby zachować płynność w komunikacji w języku obcym właśnie podczas takich zajęć sportowych. Obserwując dzieci, które uczyły się tenisa w jednej ze szkół w Tokio, wpadałam na pomysł wyjątkowej szkoły, która połączyłaby sport z nauką języka oraz zabawą. Immersja językowa to właśnie metoda nauki polegająca na posługiwaniu się językiem obcym w trybie ciągłym i w różnych sytuacjach życiowych, a sport wydawał się być idealną sytuacją do takiej aktywności.

A potem pojawił się kolejny biznes. Wiele czynników musiało się połączyć, abyśmy dziś smakowali herbaty SOTI Natural. Czego na pewno nie znajdziemy w tych produktach?

Szczególnie istotny dla mnie jest brak zarówno cukrów, jak i słodzików w napojach SOTI Natural. Konsekwencje korzystania ze słodzików są długofalowe, wiele badań już wykazało wpływ negatywny na mikrobiom jelitowy, dodatkowo zwiększają one łaknienie, gdyż często są znacznie bardziej słodkie od cukru. Większość z nas spożywa także nadmiar cukru, gdyż teraz on jest dodawany już prawie do każdego produktu: od sosu pomidorowego po chleb – wystarczy przeczytać etykiety i tabele odżywcze, dlatego uważam, że powinno się wybierać napoje tożsame z wodą. W napojach SOTI Natural nie znajdziemy także kalorii, a dodatkowo zapewniają nam one dużo więcej właściwości prozdrowotnych niż woda dzięki temu, że zachowane są w nich cenne antyoksydanty. Różnorodne smaki SOTI Natural dają nam przyjemność z uzupełniania płynów. Gdy piję np. napój z trawą cytrusową SOTI Natural, zawsze przypominają mi się wakacje, mocno mnie orzeźwia. Kiedy ciężko zmobilizować się do treningu, to wybieram właśnie ten wariant.

Uważa pani, że ciekawość może nas chronić przed odczuwaniem stresu. To dlatego stała się ona podstawą strategii biznesowych?

Tak, ciekawość to jedna z bardzo skutecznych tarcz w walce ze stresem i jest moją tarczą podstawową. W ostatnich latach wszyscy byliśmy wystawieni na globalne stresogenne sytuacje, zdolność radzenia sobie z emocjami staje się jedną z kluczowych umiejętności. Nasze badania wykazały, że produkty takie jak SOTI Natural zielona herbata Gyokuro i SOTI Natural perłowa jaśminowa wpływają pozytywnie na objawy psychopatologiczne, tj. właśnie zmniejszają lęk, a także oddziałują dodatnio na funkcje poznawcze i funkcjonowanie mózgu (w zakresie pamięci i uwagi). Jest to zasługa zachowania l-teaniny w tych napojach, także teraz dodatkowo obok ciekawości moją strategią jest także to, by butelka SOTI Natural towarzyszyła każdej intensywnej pracy przy komputerze.

Książka łączy w sobie elementy motywacyjne z praktycznym poradnikiem przedsiębiorcy. Nie kusiło panią, by stworzyć miejsce na notatki dla czytelnika?

Widziałam, że brakowało takiej konkretnej inspiracji dla osób, które marzą o własnej firmie, o realizacji marzenia, pomysłu na produkt czy biznes. Książka dopiero od niedawna jest dostępna w salonach Empik i na empik.com, a już dostaję różnorodne wiadomości od osób, które skutecznie zostały zainspirowane, także nawet dla jednej takiej wiadomości warto było tę książkę napisać. Wiem, że jest wiele metod czytania książek i wiele osób lubi robić sobie notatki, mam jednak wrażenie, że takie miejsce na notatki jest swojego rodzaju ograniczeniem. Ilość tego pozostawionego miejsca w pewien sposób narzuca czytelnikowi to, by takie notatki zrobił w określonym miejscu, a ja wyznaję wolność jako wartość nadrzędną. Osobiście robię sobie notatki w telefonie z książek, które czytam, a w wolnej chwili wracam do nich, by dodatkowo przemyśleć sobie daną kwestię.

"Chinatown", "Purpurowa Róża z Kairu", "Lot nad kukułczym gniazdem". Które filmy jeszcze pani lubi i czy też mogą odnosić się do osobistych historii?

"Purpurowa róża z Kairu" może nie jest ulubiona, ale na pewno Woody Allen i jego filmy, z początków jego kariery zdecydowanie tak – filmy jak "Manhattan" i "Annie Hall". Oglądam bardzo dużo filmów i z ostatnich polecam bardzo "Triangle of Sadness" Rubena Östlunda, polski tytuł "W trójkącie" mam nadzieję przyciągnie wiele osób. Sporo w nim ciekawych obserwacji na temat społeczeństwa, to była dla mnie prawdziwa uczta intelektualna o lżejszym tonie niż "The Square", tego samego reżysera. Mam nadzieję, że powstanie więcej filmów o przedsiębiorczych kobietach. Już pojawiły się pierwsze propozycje ekranizacji mojej książki. Przy obecnym poziomie czytelnictwa w Polsce film mimo wszystko wygrywa z książką.

SOTI Natural to prawdziwe case study początkującego przedsiębiorcy. Jakie rady dałaby pani tym, którzy zaczynają?

Moim zdaniem trzeba bardzo dobrze znać siebie, swoje mocne strony, nie minimalizować tych aspektów, w których mamy na koncie realne sukcesy i w książce zachęcam do szukania tych przedsiębiorczych cech u siebie, cofając się myślami do dzieciństwa, bo to pomaga w tym, by działać odważnie. Ja jestem przekonana, że wszystkie marzenia są właśnie po drugiej stronie strachu i często tej odwagi brakuje początkującym przedsiębiorcom.

Dzisiejszy rynek reklamowy jest mocno nasycony, a konsumenci mają w czym wybierać. Czy w świecie biznesu można jeszcze czymś zaskoczyć?

Mimo że rynek sprawia pozory nasyconego, codziennie mnie coś zaskakuje i znajduję wiele "błękitnych oceanów" – niezagospodarowanych potrzeb. Oczywiście wyzwaniem jest, by przebić się z innowacją i dużo lepszym rozwiązaniem produktowym przez tzw. ślepotę reklamową i nawyki odbiorców, i tutaj też testowanie różnych sposobów dotarcia daje często bardzo nieoczekiwane, zadziwiające wyniki. Na przykład jeden bardzo popularny architekt wnętrz chodził na spotkania z klientami zawsze z butelką SOTI Natural i okazało się, że naprawdę bardzo dużo osób dowiedziało się w ten sposób o właściwościach prozdrowotnych tych napojów. Zawsze zaskakuje mnie też, jak często dzieci inspirują swoich rodziców do zmiany nawyków czy produktów na zdrowsze. Mam nadzieję, że nowe pokolenie będzie właśnie tym się cechowało, tj. dużą otwartością, ciekawością i świadomością w zakresie składu produktów spożywczych i ich działania na organizm.

Dziękuję za rozmowę.

Źródło artykułu:WP Kobieta
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (0)