ycipk-2xu3v7

"Wyrzucili mnie z domu, gdy skończyłam 18 lat". Julia musiała szybko stać się dorosła

- Doskonale pamiętam ten dzień. Wróciłam z jakiegoś spotkania ze znajomymi. A ona tak zwyczajnie w progu powiedziała do mnie: "musisz się wyprowadzić"- opowiada Julia. 18-latka nie mogła uwierzyć, że rodzona matka wyrzuca ją z domu. - Trudno mówić tu o jakimś "rzuceniu na głęboką wodę"- sugeruje psycholożka Aleksandra Piotrowska.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Julia została wyrzucona z domu 4 dni po osiemnastych urodzinach
Julia została wyrzucona z domu 4 dni po osiemnastych urodzinach (Archiwum prywatne)
ycipk-2xu3v7

Według statystyk dzieci w Europie wyprowadzają się z domu w wieku 26 lat. To o 8 lat wcześniej niż Julia, która została z niego wyrzucona. Jej matka przywitała ją pewnego dnia wiadomością: "masz osiemnaście lat, pora się wyprowadzić". Dziewczyna poradziła sobie z tą sytuacją, jednak do dzisiaj, gdy o tym mówi, łamie się jej głos, a w oczach zbierają łzy.

– Już wcześniej wiedziałam, że moja wyprowadzka odbędzie się wcześniej niż później. Nigdy nie miałam z matką dobrych relacji. Nie mogłam nazwać jej przyjaciółką, a słowo "mama" przychodziło mi z trudem. Z tatą łączą mnie tylko alimenty. Nie czułam się dobrze w domu rodzinnym, niechętnie tam wracałam, ale wolałam, jak każdy zresztą, mieć dach nad głową, niż nie mieć - opowiada Julia.

Zobacz także: Wspólne zamieszkanie z partnerem. Psycholożka podpowiada, jak uniknąć kłótni

ycipk-2xu3v7

O tym, że musi się wyprowadzić dowiedziała się 4 dni po osiągnięciu pełnoletności. - Doskonale pamiętam ten dzień. Wróciłam z jakiegoś spotkania ze znajomymi. A ona tak zwyczajnie w progu powiedziała do mnie: "Musisz się wyprowadzić. Szukaj sobie dachu nad głową" i tyle. Żadnego pytania, czy mam gdzie, czy mam jakieś pieniądze, czy ktoś mi pomoże. Mam wrażenie, że w ogóle jej nie obchodziło, co się ze mną stanie. Nie podała nawet żadnego powodu. Nic, jak obca osoba – wspomina Julia.

Po tej rozmowie dziewczyna wyszła z domu. Potrzebowała chwili, żeby zrozumieć, co właśnie się stało. Jedyną osobą, do której mogła się wtedy zwrócić był jej chłopak. – Opowiedziałam mu, co się stało. Był bardzo spokojny, wyjaśnił mi, że dla mnie to lepiej. Obiecał, że się mną zaopiekuje. Jedyne, o co się zmartwił, to były pieniądze – opisuje 19-latka.

Nastolatka była w klasie maturalnej, a jedyne pieniądze, jakie miała to alimenty od ojca. – Na początku nie wiedziałam co robić, nie miałam pracy. Zostałam sama. Przeprowadziłam się tam, gdzie byłam zameldowana, czyli do mojej babci. Ale nie byłam na jej utrzymaniu, bo jak to babcia, nie miała zbyt dużo pieniędzy– relacjonuje.

ycipk-2xu3v7

Przez nagłą wyprowadzkę 19-latka musiała bardzo szybko dorosnąć. Pójść do pracy i pożegnać się z typowym życiem nastolatki. – Już wtedy wiedziałam, że nie dam rady chodzić normalnie do szkoły. Przepisałam się do liceum zaocznego, a w tygodniu próbowałam sobie dorobić – mówi. – Ciągle próbowałam pogodzić się z myślą, że moja matka wyrzuciła mnie z domu, że jesteśmy dla siebie obcymi ludźmi – mówi.

Od tych wydarzeń minął prawie rok. Julia utrzymuje się sama, ale z mamą nie ma żadnego kontaktu. – Zdałam maturę, ale nie poszłam na studia, bo nie miałam za co. Teraz pracuję i staram się odkładać. Może za rok się uda. Nie rozmawiałam też z matką od tego czasu. Długo zajęło mi zrozumienie, że wyrzucenie mnie z domu nie było wyłącznie moją winą - zaznacza.

Takich historii jak Julii jest wiele. Magdę rodzice wyrzucili z domu dwa miesiące po 18 urodzinach. Musiała rzucić szkołę, żeby podjąć pełnoetatową pracę i z tego obecnie się utrzymuje. Marianna nie zliczy, ile razy matka kazała jej "wypie...ać" i ile razy słyszała, że: "lepiej będzie jej beze mnie, że jestem brzydka głupia, żałuje, że mnie urodziła itp.". Dziewczyna mieszka na swoim od roku, przy czym dalej uczy się, a z alimentów przez te 10 miesięcy zobaczyła zaledwie 100 zł.

ycipk-2xu3v7

"Takie zachowanie jest niedopuszczalne"

– Trudno mówić tu o jakimś "rzuceniu na głęboką wodę". To coś znacznie poważniejszego. To odrzucenia dziecka, zanegowanie jego praw. Przecież nie jest tak, że dzień osiemnastych urodzin oznacza automatycznie zdobycie przez człowieka dorosłości, w tym także ekonomicznej – tłumaczy Aleksandra Piotrowska.

Psycholożka uważa, że takie zachowanie jest karygodne. Zauważa, że rodzice mają obowiązek utrzymywania dziecka nawet do 26. roku życia, jeśli dziecko kontynuuje naukę. Jeśli takie sytuacje mają miejsce, to rodzic zwyczajnie łamie prawo.

ycipk-2xu3v7

– Wyrzucanie nieprzygotowanego na to 18-latka z domu to dla niego straszna krzywda emocjonalna, a wręcz przemoc, która może mieć długotrwałe skutki. Stres przeżywany przez dziecko w takiej sytuacji jest bardzo trudny do przepracowania. Rodzice, którzy tak postępują, myślę, że nie mają dobrych relacji ze swoim dzieckiem. Być może ono już wcześniej zostało okaleczone psychiczne i źle działo się już od wielu lat w jego życiu. A być może dziecko nauczyło się radzić sobie bez głębokiego związku z rodzicami, mając oparcie w kimś innym (np. w dziadkach) – alarmuje psycholożka.

- W Polsce jest tak, że dość późno opuszczamy dom rodzinny w porównaniu z takimi krajami jak Szwecja czy Norwegia. Tam samodzielne życie rozpoczyna się stosunkowo wcześnie. My jesteśmy bardziej zbliżeni do wzorca śródziemnomorskiego, czyli Grecji czy Włoch. Wynika to z sytuacji na rynku pracy, mieszkaniowym, czy problemami z samodzielnym utrzymanym się. Kiedyś w Polsce opuszczanie domu rodzinnego było związane ze zmianą stanu cywilnego, teraz najczęstszym powodem wyprowadzki jest znalezienie pierwszej pracy – opowiada socjolog Krzysztof Tymicki. - Takie sytuacje, w których rodzic wyrzuca z domu nastoletnie dziecko, są absurdalne i wręcz patologiczne - dodaje.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polub WP Kobieta
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-2xu3v7

ycipk-2xu3v7
ycipk-2xu3v7