Trwa ładowanie...

Wystarczył jeden dzień, żeby uratować życie starszemu człowiekowi. Mieszkanka Krakowa uczy, jak pomagać

W jeden dzień zorganizowała ponad 6 tys. zł pomocy i paczki z jedzeniem dla starszego człowieka, któremu grozi eksmisja. - Teraz jest zbiórka, wielki boom, ale jemu trzeba pomagać długofalowo. I to jest mój cel - mówi Lena Gawrońska.

Share
Wystarczył jeden dzień, żeby uratować życie starszemu człowiekowi. Mieszkanka Krakowa uczy, jak pomagać
Źródło: Facebook.com
d47rz81

Lena Gawrońska przegląda Facebooka i widzi zdjęcie odręcznie napisanej kartki, przypiętej do drzewa. Zatrzymuje wzrok i czyta: "Samotny, spokojny emeryt poszukuje mieszania od 1.05.2018, chętnie Oś. Na Skarpie lub Lesisku, najchętniej na parterze, w cenie do 450 zł. Numer telefonu. Imię Włodzimierz".

Wystukuje numer. Pan Włodzimierz odbiera, mówi trochę niewyraźnie, bo niedosłyszy. Ona pyta, jak się czuję i czy ogłoszenie to prawda.

- Tak, prawda – słyszy odpowiedź w słuchawce.

d47rz81

Więc Lena zaczyna działać. Zakłada z drugą osobą akcję zbierania pieniędzy na mieszkanie i paczki z jedzeniem dla emeryta z Krakowa, który przeżył dwanaście operacji i dwa zawały. I za chwilę wyląduje na ulicy, bo nie ma rodziny, meldunku, nawet konta w banku nie ma. A jego mieszkanie za tydzień przejmie komornik.

"Najwyżej sama wniosę go po schodach"

Lena Gawrońska ma 32 lata, jest przedstawicielką handlową z Krakowa. Niedawno urodziła drugie dziecko. - Dla mnie to normalna międzyludzka empatia. Moje dzieci nie mają dziadków na miejscu, może stąd naturalny impuls, żeby pomóc starszemu, choremu człowiekowi, który za chwilę straci dach nad głową - mówi.

Noc z soboty na niedzielę miała wyjętą z życia, odpisywała na wiadomości. W niedzielę rano odwiedziła pana Włodka. - Z panią Magdą, która w ekspresowym tempie koordynuje akcję od strony finansowej, zawiozłyśmy mu dwie paczki z jedzeniem. Był wzruszony. Bo, poza światłem w lodówce, nic u niego nie było - opowiada. Ale dwie paczki z jedzeniem to wciąż za mało. - Numer telefonu jest podany w ogłoszeniu, każdy może zadzwonić, porozmawiać, sprawdzić, że to żadne oszustwo. Że jest szczerym, ciepłym, starszym człowiekiem w skrajnej sytuacji i potrzebuje natychmiastowej pomocy - tłumaczy. - Jeśli ktoś chce przekazać pieniądze: jest zrzutka, ja mogę przyjąć np. jedzenie, rzeczy niematerialne.

Największym problemem jest czas. Pan Włodek musi znaleźć mieszkanie do końca miesiąca, czyli w niecały tydzień. Później wejdzie komornik. Dlatego Lena zrezygnowała ze wszystkich planów osobistych, zostaje w Krakowie i zamierza panu Włodkowi zorganizować dom. Jeśli nie uda się znaleźć dla niego mieszkania w tak krótkim czasie, jedna z internautek zaproponowała, że może wziąć go do siebie, bo ma mieszkanie na parterze, da mu klucze, będzie się nim zajmować.

d47rz81

Lena też zaprosiłaby pana Włodka, ale mieszka na drugim piętrze bez windy, a takim utrudnieniom emeryt nie podoła. - Chociaż, jeśli sytuacja stanie się kryzysowa, to my możemy go nawet wnosić! - śmieje się. - Teraz jest zbiórka, wielki boom, ale jemu trzeba pomagać długofalowo. I to jest mój cel. Nie, że ma na dwa miesiące życia i zapominamy. Trzeba uzbierać taką kwotę lub tak zorganizować pomoc z opieki społecznej, żeby koszmar tego człowieka się skończył.

Jest już 6 tys., może być więcej

Wszystko zaczęło się w sobotę przed południem, od zdjęcia odręcznie napisanego ogłoszenia, przypiętego do pnia drzewa. Zdjęcie ktoś wrzucił do mediów społecznościowych. Najpierw rozkręciło akcję "podaj dalej", a później w komentarzach zaczęły coraz liczniej przewijać się propozycje pomocy. W końcu na stronie zrzutka.pl została założona specjalna zbiórka na mieszkanie dla pana Włodka.

„Pan Włodzimierz, 78-letni emeryt, zmuszony jest opuścić obecne mieszkanie, ponieważ lokum jest zajęte przez komornika (już po egzekucji, jest nakaz opuszczenia mieszkania, nie jest to mieszkanie Pana Włodka). Pan Włodek złożył kilka miesięcy temu wniosek o mieszkanie przy ul. Wielopole w Krakowie, niestety do tej pory nie otrzymał żadnej odpowiedzi. Znalezienie nowego mieszkania, tj. pokoju, jest na ten moment priorytetem. Pan Włodzimierz nie oczekuje cudów, wystarczy mały, czysty kąt, by można się przespać i przygotować posiłek” – napisała w specjalnie utworzonej grupie na Facebooku Lena Gawrońska.

Aktualnie na koncie zbiórki jest niemal 7 tys. zł (cel był ustawiony na 1,5 tys.) i kwota cały czas rośnie. Do grupy "Pomoc dla P. Włodzimierza" przyłączyły się już 363 osoby.

Wcześniej o historii pana Włodzimierza pisaliśmy tutaj, zaś pieniądze można przesyłać tu: https://zrzutka.pl/bd9azw

d47rz81

Podziel się opinią

Share
d47rz81
d47rz81