Trwa ładowanie...
d13ebql

Bohosiewicz broni Lewandowskiej. "Sama zapracowała sobie na to, jak wygląda"

Polska podzieliła się na dwa obozy: ten, który hejtuje Annę Lewandowską i ten, który wychwala ją za ekspresowy wręcz powrót do dawnej sylwetki po ciąży. Maja Bohosiewicz, aktorka, a prywatnie mama dwójki dzieci, stanęła w obronie trenerki. "Powinniśmy się inspirować innymi kobietami, a nie je krytykować" - napisała na Instagramie i dodała zdjęcie swojego brzucha po pierwszej ciąży.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Bohosiewicz broni Lewandowskiej. "Sama zapracowała sobie na to, jak wygląda"
(Instagram.com)
d13ebql

"Nie mogę zrozumieć tego hejtu na Anię Lewandowską, która o zgrozo nie roztyła się w ciąży i kilka tygodni po porodzie pokazała się z płaskim brzuchem na treningu (szok, niedowierzanie!). Jak wiadomo żadna z nas, matek nie skorzystała z pomocy babci, cioci, siostry czy nawet niani. To wielka zbrodnia dać sobie godzinę w ciągu dnia bez dziecka" - pisze na Instagramie Maja Bohosiewicz.

Aktorkę rozzłościło też to, że Lewandowska obrywa za wożenie córki drogim wózkiem, wartym tyle co "kawalerka na Ursynowie". "Oczywiście wszystkie Mariolki od razu klasnęły w ręce, bo już wiedzą, że nie utyły od złej diety, braku ruchu, hormonów czy czekolady. Wszystkiemu winny jest brak drogiego wózka" - ironizuje Bohosiewicz. I ma prośbę: "Dziewczyny, powinnyśmy się inspirować innymi kobietami, a nie je krytykować". Bohosiewicz nie rozumie, jak można dziwić się, że trenerka wygląda tak, jak wygląda, skoro jej "pracą i pasją jest sport i zdrowy styl życia".

Dalej Bohosiewicz radzi, by spróbować iść w ślady Lewandowskiej, inspirując się nią na własnych zasadach. "A jeżeli wy, tak jak ja, dzisiejszy wieczór spędzacie, leżąc przed telewizorem zamiast na macie do jogi i jecie czekoladowe lody zamiast jarmużu, to zostawcie chociaż lajka i podziw dla Ani, która sama zapracowała sobie na to, jak wygląda i jak się czuje. Ja podziwiam. Serio" - dodaje.

d13ebql

Na koniec pisze o zdjęciu, które sama zrobiła miesiące po urodzeniu dziecka. "Wtedy mi się chciało, nie miałam niani, ani drogiego wózka, a teraz wolę się wyspać". Aktorce przyklasnęło ponad 8 tys. osób. Instagram pęka od komentarzy - tych pozytywnych i negatywnych.

Tysiące internautów dyskutuje o poście poety Marcina Żegadły, o którym stało się głośno, bo stwierdził: "Cieszę się, że Anna Lewandowska jest w formie. Zastanawiam się tylko czy ta informacja ma dobry wpływ na wszystkie te kobiety, które miesiąc po porodzie nie wróciły do pracy"

   Facebook.com
(Facebook.com)

Paulina Młynarska poszła w tym samym kierunku i również zebrała wirtualne oklaski.

   Facebook.com
(Facebook.com)

"Po pierwsze, Anna Lewandowska jest zawodową sportsmenką, więc jej ciało dysponuje zupełnie innymi niż u zwykłych babek, przez lata wypracowanymi na treningach możliwościami. Po drugie, każda z nas ma własne tempo powrotu do formy po porodzie i niech Was bogini broni wymuszać na sobie cokolwiek w tym czasie" - pisze Młynarska. I dodaje, że przede wszystkim "dzidziuś potrzebuje waszego czasu i uwagi, a nie Facebook ani Insta". Dodaje też, że to biznes wkręca kobiety w nierealistyczne oczekiwania od samych siebie. "Szkoda waszego życia na próby sprostania im" - kończy Młynarska, podkreślając, że uderza w "durne media", nie w trenerkę.

d13ebql

Lewandowską traktuje się jak dobro publiczne, kogoś z jednej strony na wyciągnięcie ręki, z drugiej - osobę nie do końca realną. Trochę naszą, trochę obcą, w zależności od naszego samopoczucia. Zapominamy, co słusznie dostrzegła Bohosiewicz, że mama Klary jest sportowcem - ma wolę walki, prze do przodu, ciągnąc za sobą zwyczajne Kasie i Basie, które chcą choć trochę ją przypominać. I tu dochodzimy do kolejnej prawdy: Anna Lewandowska to produkt, sprzedaje wizję swiata, gdzie zawsze świeci słońce, a życie musi być fit. Gdyby nagle pokazała się nam bez makijażu, w rozciągniętym dresie i zapłakana, straciłaby więcej niż teraz, kiedy pół Polski jej nienawidzi za "kaloryfer" po urodzeniu dziecka.

d13ebql

Podziel się opinią

Share
d13ebql
d13ebql