GwiazdyDla korony poświęciła wszystko, co kochała. "To było jej najwyższe powołanie"

Dla korony poświęciła wszystko, co kochała. "To było jej najwyższe powołanie"

Królowej Elżbiecie II zarzucano, że nie okazywała uczuć nawet najbliższym. Wbrew powszechnej opinii rodzina była dla niej najważniejsza
Królowej Elżbiecie II zarzucano, że nie okazywała uczuć nawet najbliższym. Wbrew powszechnej opinii rodzina była dla niej najważniejsza
Źródło zdjęć: © Getty Images
Sara Przepióra

09.09.2022 16:52, aktual.: 09.09.2022 17:45

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

"Oświadczam wam wszystkim, że całe moje życie, czy to długie, czy krótkie, poświęcę służbie dla was" - powiedziała tuż przed koronacją. Dla służby narodowi poświęciła to, co wiele osób bierze za pewnik - spokojne i szczęśliwe życie rodzinne. Jej najwyższym powołaniem stało się dbanie o monarchię oraz wizerunek rodziny Windsorów. - Nowa rola spadła na nią, jak grom z jasnego nieba. Poradziła sobie z tym ogromnym wyzwaniem, ale niestety kosztem najbliższych - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Iwona Kienzler, popularyzatorka historii i autorka książki "Elżbieta i Filip. Najsłynniejsza królewska para współczesnego świata".

Królowa Elżbieta II zasiadała na tronie przez ponad 70 lat. Była uczestniczką wielu przełomowych wydarzeń społecznych i historycznych. Jak podaje "The Washington Post", 90 procent żyjących obecnie osób urodziło się po tym, jak została koronowana. Dla poddanych była nieśmiertelna. Zawsze wypełniała swoje obowiązki sumiennie. Nawet w obliczu pogarszającego się stanu zdrowia nie zrezygnowała z pełnienia funkcji królowej Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej.

- Jedyną rzeczą, którą Elżbieta zrobiła przeciwko całemu światu, to było jej małżeństwo z Filipem. Nie był to wymarzony kandydat na męża zdaniem jej rodziców. Postawiła jednak na swoim. Filip był jej wielką miłością. Jeszcze zanim przejęła tron po ojcu, na świat przyszły jej dzieci - Karol i Anna. Wychowywanie pociech i życie u boku ukochanego męża można określić jako jej najszczęśliwsze lata - podkreśla w rozmowie z Wirtualną Polską Iwona Kienzler.

Ukochanego poznała podczas wizyty w Dartmouth. Elżbieta miała wtedy zaledwie 13 lat. W liście do kuzynki napisała, że spotkała prawdziwego "boga Wikingów". Zakochała się w Filipie bez pamięci. Ich ślub był wielką, ogólnokrajową uroczystością. Do Londynu zjechały wówczas najważniejsze osobistości.

Młoda para otrzymała aż 2,5 tys. prezentów, w tym szal utkany przez Gandhiego oraz diamentowy naszyjnik Cartier od ówczesnego nizama Hajdarabadu. Niedługo po ceremonii zaślubin na świat przyszły ich dzieci. Rodzina przeniosła się wraz z całym dobytkiem na Maltę. Filip służył tam jako oficer marynarki na statku HMS Chequers.

- Skupiał się na karierze w marynarce wojennej. Pracował i rozwijał swoje pasje. Elżbieta prowadziła gospodarstwo domowe i wychowywała dzieci. Niczym nie różnili się od innych młodych małżeństw. Elżbieta nie myślała wtedy, że jej codzienność niebawem diametralnie się zmieni. Brytyjska Korona zaburzyła wypracowany już porządek w jej prywatnym życiu - tłumaczy Kienzler.

Tragedia, która odmieniła życie Elżbiety

Rodzinną sielankę przerwała śmierć ukochanego ojca Elżbiety - króla Jerzego VI. Monarcha odszedł w 1952 roku. Zaledwie 25-letnia księżniczka z dnia na dzień przejęła jego obowiązki. - Elżbieta była przygotowywana do przejęcia tronu. Wiedziała, że to kiedyś nastąpi. Nie spodziewała się jednak, że stanie się to tak szybko - wyjaśnia ekspertka.

O śmierci ojca dowiedziała się, gdy była wraz z mężem i dziećmi w Kenii. Wieczorem w myśliwskim domku rodziny pojawił się posłaniec. Na wieść o rodzinnej tragedii księżniczka nie uroniła ani jednej łzy. - Przykro mi, że zepsułam wam wakacje. Musimy wracać - miała powiedzieć najbliższym.

Iwona Kienzler podkreśla, że byłoby lepiej, gdyby koronę przekazano jej w wieku 30 lub 40 lat. Wtedy przeżyłaby najlepsze lata swojego życia jako szczęśliwa żona i matka. - Ze spokojem oddałaby się państwowym obowiązkom w kwiecie wieku. Nowa rola spadła na nią jak grom z jasnego nieba. Poradziła sobie z tym ogromnym wyzwaniem, ale niestety kosztem rodziny. Zwłaszcza na początku rządów - dodaje.

Przygotowania do koronacji Elżbiety trwały rok. Nadzór nad nimi sprawował książę Filip. Na przewodniczącego Komitetu Koronacyjnego został mianowany wbrew tradycji. Przyszła królowa chciała jednak, aby mąż poczuł się potrzebny i doceniony. Do czasu śmierci króla Jerzego VI wiódł satysfakcjonujące życie.

- Robił to, co kochał. Awansował w wojskowych strukturach i wciąż się zawodowo rozwijał. Koronacja Elżbiety wszystko przerwała. Musiał zrezygnować z kariery w armii i usunąć się w cień. Od tamtej pory zawsze szedł dwa kroki za królową - mówi Kienzler. - To wywoływało pomiędzy małżonkami napięcie. Nawet w dniu koronacji nie było wiadomo, czy odda Elżbiecie należny królowej hołd i przed nią uklęknie. Książę Filip był prawdziwym macho, który nie miał takich rzeczy w zwyczaju - przyznaje pisarka.

Przez koronę o mały włos nie straciła miłości swojego życia

Po koronacji Elżbieta rzuciła się w wir pracy. Udzielała się w polityce, uczęszczała na ważne wydarzenia, podróżowała i zaczytywała się w setkach państwowych dokumentów. Książę Filip zaczął nabierać kompleksów. - Objęcie tronu przez Elżbietę pozbawiło go po części poczucia męskości. Nie był już głową rodziny. Powiedział wtedy, że "czuje się jak ameba", ponieważ nie może swoim dzieciom przekazać własnego nazwiska - stwierdza Iwona Kienzler.

Parę zaczęło więcej dzielić niż łączyć. Elżbieta robiła co w jej mocy, aby Filip czuł się nadal ważny. Książę zdecydował się jednak przenieść do rezydencji w Sandringham i prowadził osobne życie. Największa miłość królowej zaczęła się od niej oddalać. Sytuacji nie poprawiały doniesienia brytyjskiej prasy o licznych romansach arystokraty. Rozpisywano się o jego bujnym życiu erotycznym oraz kontrowersyjnych przyjęciach, na których wysoko postawionych mężczyzn miały obsługiwać nagie kobiety.

Niektórzy biografowie zajmujący się opisywaniem życia Elżbiety II sugerowali, że monarchini także pozwalała sobie na niedozwolone miłości. Przypisywano jej romans z lordem Porchesterem, z którym łączyła ją ogromna pasja do jazdy konnej. Z czasem małżonkowie zaczęli się ponownie do siebie zbliżać. Elżbieta miała puścić w niepamięć zdrady męża dla dobra swojej rodziny. Poza tym bardzo doceniała rolę Filipa na brytyjskim dworze.

- Był odpowiedzialny za wprowadzanie na dworze brytyjskim wszelkich innowacji. To on zarządził remont w Pałacu i usprawnił system telekomunikacji. Po upowszechnieniu się telewizji przeforsował pomysł nakręcenia programu o życiu codziennym królowej. Media społecznościowe i oficjalne strony internetowe rodziny królewskiej rozwijały się także pod nadzorem Filipa - mówi Kienzler.

Najpierw królowa, później matka

Elżbieta z pewnością inaczej wyobrażała sobie wychowywanie ukochanych dzieci. Natłok obowiązków sprawił, że nie mogła poświęcać im zbyt wiele czasu. Historyk Robert Lacey twierdzi, że pociechy spędzały z matką tylko godzinę dziennie, jedząc wspólnie śniadanie i popijając herbatę. Karol, Anna, Andrzej i Edward dorastali pod czujnym okiem ojca oraz wykwalifikowanych, pełnoetatowych opiekunek.

- Na czas pełnienia obowiązków zostawiała dzieci, zgodnie z protokołem, pod opieką guwernantek. Ten zwyczaj zmieniła dopiero księżna Diana, zabierając ze sobą Williama i Harry’ego na wszystkie zagraniczne delegacje. We wczesnym okresie panowania Elżbieta musiała wiele poświęcić, aby należycie wypełniać nowe obowiązki. Później stała się ogromnym wsparciem dla całej rodziny. Przetrwała wszelkie zawirowania i chroniła swoich potomków - wyjaśnia Iwona Kienzler.

Największy dystans do matki miał Karol. Był przekonany, że nie otrzymał od niej tyle miłości, ile potrzebował. "Po długich i zimnych korytarzach pałacu Buckingham błąkałem się jak pies bez obroży" - wyznał po latach na kartach autobiografii. Wbrew temu, co mówiło się o ukrywaniu emocji przez królową, Elżbieta starała się być jak najlepszą matką, a później babcią.

- Nie zawsze mogła oddać się tym funkcjom w 100 procentach, ponieważ nie pozwalały jej na to obowiązki. Mimo tego chciała stworzyć dla swoich potomków normalną rodzinę. Pociechy Williama i Harry’ego widywała tak często, jak to tylko było możliwe. Chętnie spędzała z nimi czas na wspólnych zabawach - dodaje ekspertka.

Siostra nigdy jej nie wybaczyła

"Lilibet jest moją dumą. Małgorzata jest moją radością" - tak król Jerzy VI mawiał o swoich córkach - Elżbiecie i Małgorzacie. W dzieciństwie księżniczki były wprost nierozłączne, choć miały zupełnie odmienne charaktery. Małgorzata była najlepszą przyjaciółką przyszłej monarchini.

- Małgorzatę opisywano jako impulsywną, żywiołową, towarzyską i otwartą. Jednym zdaniem była urodzoną imprezowiczką. Elżbieta była jej przeciwieństwem. Spokojna i zrównoważona księżniczka doskonale wiedziała, jakie ma miejsce w brytyjskiej hierarchii - opisuje Kienzler.

Mimo różnic siostry wspierały się i powierzały sobie najgłębiej skrywane tajemnice. Małgorzata zaczęła patrzeć inaczej na Elżbietę, gdy ta rozpoczęła pobieranie nauk przygotowujących ją do przejęcia królewskiego tronu. Z relacji biografów rodziny królewskiej wynika, że niepokorna księżniczka uważała się za lepszą kandydatkę na to stanowisko. To jednak nie korona poróżniła siostry.

Ich relacja uległa znacznemu pogorszeniu, kiedy Małgorzata zakochała się w starszym o 15 lat Peterze Townsendzie. Nie mogła poślubić wybranka, ponieważ ten miał żonę. - W tamtych czasach wchodzenie w związek małżeński z rozwodnikiem było nie do pomyślenia - podkreśla pisarka. Małgorzata obwiniała o rozpad związku Elżbietę oraz całą rodzinę królewską. Mogła zrzec się prawa do królewskich tytułów i pensji, ale musiałaby wtedy sama zarabiać na życie.

- Taki układ niespecjalnie się jej podobał. Zrezygnowała więc ze swojego szczęścia. Elżbieta wspierała siostrę w tym związku, ale nic nie mogła zrobić. Było to bowiem sprzeczne z protokołem. Królowa musiała przede wszystkim zadbać o monarchię i wizerunek rodziny Windsorów. To było jej najwyższe powołanie - podsumowuje ekspertka.

Siostry utrzymywały kontakt, ale nie były ze sobą już tak blisko, jak w młodości. Korona zabrała Elżbiecie jedną z najwierniejszych życiowych kompanek. Na pogrzebie ukochanej siostry po raz pierwszy od wielu lat pokazała publicznie prawdziwe emocje. Stała przy schodach do kaplicy św. Jerzego w zamku Windsor, gdy podnoszono trumnę z ciałem Małgorzaty. Do oczu monarchini napłynęły łzy rozpaczy.

Właśnie trwa plebiscyt WP Kobieta #Wszechmocne2022. Zapraszamy do zgłaszania swoich nominacji w formularzu poniżej:

Zapraszamy na grupę FB - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (27)
Zobacz także