FitnessKontrowersyjna urynoterapia

Kontrowersyjna urynoterapia

Kontrowersyjna urynoterapia

05.02.2007 14:12, aktual.: 28.05.2010 02:11

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Wzbudza wiele kontrowersji. Jest terapią, którą nie każdy miałby ochotę zastosować i ma tylu zwolenników, co wrogów. Większość na samą myśl o niej krzywi się w grymasie zniesmaczenia. Cóż, nie jest łatwo przekonać się, że można wypić własny mocz i mieć z tego zdrowotną korzyść.

Wzbudza wiele kontrowersji. Jest terapią, którą nie każdy miałby ochotę zastosować i ma tylu zwolenników, co wrogów. Większość na samą myśl o niej krzywi się w grymasie zniesmaczenia. Cóż, nie jest łatwo przekonać się, że można wypić własny mocz i mieć z tego zdrowotną korzyść. A jednak, wielu uważa, że właśnie tak jest.

Jak to się robi?

Urynoterpia to nic innego niż leczenie ( najczęściej własnym ) moczem. Mocz stosuje się zarówno doustnie, jak i doodbytniczo bądź smaruje się nim skórę. Najczęściej, zanim zastosuje się tę metodę, pacjent musi przejść na odpowiednią dietę, nie wolno mu także przyjmować żadnych leków. Mocz, inaczej uryna, jest płynem wytwarzanym w nerkach. Zawiera produkty przemiany materii niepotrzebne organizmowi. Składa się głównie z wody.

Według specjalistów od urynoterapii, jako naturalny wytwór organizmu nie może być szkodliwy dla człowieka i jest lekarstwem, które człowiek sam wytwarza. Dlatego picie moczu nie szkodzi, ale leczy.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Leczenie zależy od choroby, jej intensywności i jakiej części organizmu dotyczy. Czasami trwa kilka dni, ale może nawet przedłużyć się do kilku miesięcy.

Na co pomaga?

Niektórzy twierdzą, że prawie na wszystko. Przede wszystkim jednak, na choroby skórne. Dezynfekuje, leczy rany i podrażnienia. Ma też niwelować procesy ropienia. Ma leczyć grzybicę skóry. Podobno przynosi ulgę przy ukąszeniach owadów.

Ma też zastosowanie w kosmetyce, pomaga na trądzik, a według niektórych nawet na rozstępy i blizny. Stosowany na skórę głowy pomaga ponoć na wszystkie problemy z włosami. Stają się one piękne, błyszczące i przestają wypadać. Podobno warto dodać do szamponu niewielką ilość moczu, a efekt będzie murowany. Niektórzy polecają urynę zamiast toniku kosmetycznego, do przemywania twarzy.

Podawana doustnie leczy choroby gardła, zapobiega parodontozie. Oczyszcza organizm, wspomaga przemianę materii, usuwa z organizmu toksyny. Wielu twierdzi, że leczy także wszelkie odmiany nowotworów. Leczy choroby zatok, przynosi ulgę w wielu bólach, m.in migrenowych i miesiączkowych. Niektórzy polecają płukanie moczem nosa i gardła, co przeciwdziała katarom i zapaleniom gardła.

Można stosować ją również doodbytniczo. Pomaga na hemoroidy, jak również na problemy związane z jelitami. Działa także przeczyszczająco i zapobiega wzdęciom oraz zaparciom.

Urynoterapia może być stosowana przy mniejszych schorzeniach jako jedyna metoda leczenia. Przy poważniejszych, takich jak nowotwory, można ją stosować wyłącznie jako metodę uzupełniającą.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Przecież to jest wstrętne!

Tak sądzi większość osób. I mało kto decyduje się na takiego rodzaju terapię. Pokonać naturalny wstręt przed wypiciem własnego moczu nie jest łatwo. Jednak zwolennicy tej metody uważają, że warto. Niektórzy polecają pić urynę po lekkim posiłku, inni radzą po prostu zamknąć nos. Warto również pamiętać o zdrowej, zrównoważonej diecie, wtedy mocz nie ma tak odrażającego zapachu i smaku. Podobno najlepiej smakuje we wczesnych godzinach rannych. Cóż, nie pozostaje nic innego, jak spróbować!

Urynoterapia na pewno nie jest metodą, która znajdzie wielu miłośników. Zarówno ze względu na swój kontrowersyjny charakter – bo jak coś, co nasz organizm wydala może leczyć, jak i na trudności w stosowaniu będzie traktowana z przymrużeniem oka i sporą rezerwą. Jednak, jak każda metoda z medycyny niekonwencjonalnej, zasługuje na uwagę. Być może leczenie moczem ma przyszłość i jest w stanie pomóc na wiele schorzeń.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (0)
Zobacz także