GwiazdyNeeson pierwszy raz mówi o śmierci żony

Neeson pierwszy raz mówi o śmierci żony

Neeson pierwszy raz mówi o śmierci żony
Źródło zdjęć: © ONS.pl

20.02.2011 22:57, aktual.: 20.02.2011 23:17

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

W wywiadzie dla magazynu „Esquire” Liam Neeson po raz opowiedział o tym, jak radzi sobie ze śmiercią ukochanej żony, aktorki Natashy Richardson. Brytyjska gwiazda kina i teatru zmarła w marcu 2009 roku wskutek wypadku na kanadyjskim stoku narciarskim. Odeszła w wieku 45 lat.

W wywiadzie dla magazynu „Esquire” Liam Neeson po raz opowiedział o tym, jak radzi sobie ze śmiercią ukochanej żony, aktorki Natashy Richardson. Brytyjska gwiazda kina i teatru zmarła w marcu 2009 roku wskutek wypadku na kanadyjskim stoku narciarskim. Odeszła w wieku 45 lat. Od tego czasu Neeson nie wypowiadał się publicznie na temat swojej bolesnej straty. Aż do teraz.

- Przetrwałem chyba dzięki ucieczce w pracę – mówi aktor. - Ale rozpacz to dziwna sprawa. Nie możesz się do niej przygotować. Wydaje ci się, że jeśli popłaczesz , to będziesz miał to za sobą. Tak przynajmniej planujesz, ale to nie wychodzi. To dopada cię nagle w środku nocy – przynajmniej tak jest w moim przypadku. Albo spaceruję sobie. Czuję się zadowolony. I nagle – bum. Jakby coś wybuchło ci w piersi.

Richardson upadła i uderzyła się w głowę podczas prywatnej lekcji narciarstwa w Mont-Tremblant – jej mąż przebywał w tym czasie na planie filmowym w pobliskim Montrealu. Początkowo czuła się dobrze, jednak po kilku godzinach zaczęła skarżyć się na ból głowy. Wkrótce potem trafiła do szpitala, gdzie jej stan zaczął szybko się pogarszać. Wieczorem lekarze orzekli śmierć jej mózgu.

Neeson w wywiadzie opowiedział o wyścigu z czasem, jaki stał się jego udziałem, kiedy starał się dotrzeć na czas do szpitala.
- Wchodzę na ostry dyżur, na sali jest około 70-80 osób - złamane ręce, podbite oczy i podobne przypadki. I po raz pierwszy od lat nikt mnie nie poznaje. Ani pielęgniarki. Ani pacjenci. Nikt. Przejechałem kawał drogi i nikt nie pozwala mi teraz zobaczyć się z żoną. Zaczynam naciskać, mówię, „K...., wiem, że moja żona gdzieś tam jest!”

Okazuje się, że w końcu aktorowi pomogła jedna z pielęgniarek, która wskazała mu drogę do sali, w której leżała jego żona.
- Wtedy młodzi lekarze, którzy wyglądali, jakby mieli po 18 lat, przekazali mi najgorszą prawdę. Najgorszą.

(ma)

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (2)
Zobacz także