Weneckie przysmaki

Z czym kojarzą się większości nas Włochy? Ze wspaniałą kuchnią, prawda? To dlaczego na wieść, że jadę do Wenecji , znajoma amerykańska recenzentka kulinarna wykrzykuje – „Tylko nie jedz nic w centrum!"?

Obraz
Źródło zdjęć: © sxc.hu

Z czym kojarzą się większości nas Włochy? Ze wspaniałą kuchnią, prawda? To dlaczego na wieść, że jadę do Wenecji , znajoma amerykańska recenzentka kulinarna wykrzykuje – „Tylko nie jedz nic w centrum!"?

Nie zamierzam trzymać się tej rady i nigdy jej się nie trzymałam. Za dużo naczytałam się o jedzeniu w Wenecji w kryminałach Donny Leon, które bohater – comissario Brunetti rozpływa się nad kuchnią swojej żony za każdym razem, gdy przekroczy progi domu. Owa żona, Paola – zdaje się godzić wszelkie spory świata za pomocą pieczeni, lasagnie, słodkich deserów czy odpowiednio dobranych alkoholi.

Sam Brunetti często wyciąga informacje od gadatliwych, lecz podejrzliwych włoskich sklepikarzy rozpoczynając dyskusję o preferowanym kształcie bakłażana. Oprócz tego, nauczyłam się już dawno rozpoznawać miejsca, w których jest dobrze, a w których źle. I choć można przyjąć zasadę „Czy zjadłby tu Brunetti”, są na dobre jedzenie w centrum Wenecji łatwiejsze sposoby.

Jedzenie z sąsiadem

Miejsca, w których liczy się jedzenie, a nie zysk, to również miejsca, w których liczy się klient. A raczej – przyjaciel, sąsiad, kolega, smakosz. Bliski człowiek, część naszego codziennego wszechświata. We Włoszech jedzenie to czynność społeczna, to pretekst by się spotkać, by sprawić sobie przyjemność, odpocząć, ale też – podtrzymać przyjaźnie, poczuć się bezpiecznie. Jeśli więc zobaczycie w którymś barze zadowolone ze swojego towarzystwa twarze – wchodźcie w ciemno. Najwyżej dostaniecie tu tylko zastrzyk dobrej, lokalnej energii i smaczna kawę. Nie ryzykujecie niczego, a zyskać możecie wszystko – a nuż wypatrzycie tu coś, co wasze kubki smakowe zapamiętają do końca życia?

Smaczny przypadek

Nam ostatnio, na Via Garibaldi (jednej z najbrzydszych ulic w tym mieście) zdarzyło się z Magdą zaufać zadowolonemu tłumowi. W knajpce bez nazwy, za to z Zefirem na ścianie i stolikami na zewnątrz, wyeksponowane w starej, drewnianej witrynie pyszniły się kanapki z czerwonymi wędlinami, w tym z sopressatą, a także lokalną specjalnością: tłustą pasta z dorsza. Obłęd prostoty. Ośmielone pierwszymi krokami, prosecco i spritzem zaczęłyśmy próbować dalej… „Ten tuńczyk musi być wirowaty, wezmę marchewkę” – stwierdziła moja towarzyszka. I choć marchewka z miodem okazała się kulinarnym objawieniem, to jednak smaku tego czerwonego, soczystego tuńczyka, za którego zapłaciłyśmy grosze – nie zapomnę nigdy.

Przepłukać!

Pamiętajcie, cokolwiek się wam złego do jedzenia zdarzy w Wenecji – przepijajcie winem. Pijcie na litry prosecco i proście o spritza – którego nazwę wymawia się tu sprisss – czyli mieszankę campari lub aperolu (gorzkawe i słodkie mikstury, czasem tez cynar z karczochów), wytrawnego białego wina i wody z wielka oliwką i kawałkiem cytryny. Dla mnie najlepszy, z najlepszym widokiem – w niezwykłym Cafe Rosso na Campo Santa Margarita, bardzo studenckim, mało turystycznym placyku.

Adresy?

Może ta winiarnia przy Ponte San Trovasio, gdzie wszyscy siedzą na schodach, choć nie wolno, i której wytarty szyld głosi: Cantine del Vino oia Schiavi? Nie dość, że wino tam kupicie, wino wam tam naleją, to jeszcze pani w fartuchu zrobi wam kanapkę z czym będziecie chcieli… Może Cafe dei Frari na San Polo, 2564? Prowadzony przez młodych ludzi w starym wnętrzu bar wygląda świetnie i jeszcze gotują w nim dobrze. To, o czym należy pamiętać w Wenecji to to, by nie dać się zwieść odrapanym ścianom – zazwyczaj to znak dobrej kuchni – i turystycznemu menu. A o dobre restauracje zapytać Anthony Bourdaina – na youtube znajdziecie film, na którym je i gotuje w Wenecji.

Obraz

Specjalnie dla serwisu kobieta.wp.pl prosto ze swoich podróży nasza korespondentka Agnieszka Kozak
Dziennikarka, zajmuje się lokalnymi odmianami globalnych trendów, seksem i seksualnością w kulturze popularnej czasem krytykuje sztukę i fotografię, ale głównie nałogowo kupuje buty…

Wybrane dla Ciebie
Zauważyłeś taki znak przy drzwiach? Lepiej uważaj
Zauważyłeś taki znak przy drzwiach? Lepiej uważaj
Jak często wymieniać bieliznę? Warto stosować "zasadę 50"
Jak często wymieniać bieliznę? Warto stosować "zasadę 50"
Zostawił dla niej żonę i dwójkę dzieci. Rozstali się po 30 latach
Zostawił dla niej żonę i dwójkę dzieci. Rozstali się po 30 latach
Garnitur w sam raz na komunię. Wybrała najmodniejszy kolor na wiosnę
Garnitur w sam raz na komunię. Wybrała najmodniejszy kolor na wiosnę
Dorzuć do herbaty po świętach. Żołądek i jelita ci "podziękują"
Dorzuć do herbaty po świętach. Żołądek i jelita ci "podziękują"
Tak wygląda bez makijażu. Wrzuciła nowe zdjęcie
Tak wygląda bez makijażu. Wrzuciła nowe zdjęcie
Pierzesz wszystko w 40 stopniach? Popełniasz duży błąd. Oto powód
Pierzesz wszystko w 40 stopniach? Popełniasz duży błąd. Oto powód
Wyszła za mąż za milionera. Zaprosiła kamery do domu. Tak mieszkają
Wyszła za mąż za milionera. Zaprosiła kamery do domu. Tak mieszkają
Gdy zobaczysz, reaguj. Ugryzienie może być bolesne
Gdy zobaczysz, reaguj. Ugryzienie może być bolesne
Stanęła przed kamerami w takiej sukience. Prawdziwa petarda
Stanęła przed kamerami w takiej sukience. Prawdziwa petarda
Po rozwodzie jego życie zaczęło się "sypać". Umarł w samotności
Po rozwodzie jego życie zaczęło się "sypać". Umarł w samotności
"Zapłon" dla mózgu. Neurolożka ostrzega przed niedoborem tej witaminy
"Zapłon" dla mózgu. Neurolożka ostrzega przed niedoborem tej witaminy
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥