Trwa ładowanie...
d1x69jh

Anna Frank. Odjechała ostatnim transportem do Auschwitz

1 sierpnia 1944 roku dokonała ostatniego wpisu w swoim dzienniku: „Nieustannie szukam sposobu, żeby stać się taką, jaką chętnie chciałabym być i jaką mogłabym być, gdyby... na świecie nie mieszkali żadni inni ludzie”. Trzy dni wcześniej napisała też: „Bardziej niż mogę to wyrazić, męczy mnie to, że nie wolno nam nigdzie wychodzić na zewnątrz i ogromnie się boję, że zostaniemy odkryci, a potem rozstrzelani”.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Anna Frank. Odjechała ostatnim transportem do Auschwitz
(Wikimedia Commons - Uznanie Autorstwa CC BY)
d1x69jh

4 sierpnia 1944 roku aresztowano ją wraz z całą rodziną – matką, ojcem i starszą siostrą. Anna Frank, niespełna piętnastoletnia Żydówka i jej najbliżsi trafili do niemieckiego obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Ukrywającą się przez dwa lata w Amsterdamie rodzinę wydał niemieckim władzom okupacyjnym holenderski szmalcownik. Frankowie byli w ostatnim transporcie, który przybył do Auschwitz z Holandii.
„Otto miał uroczą córeczkę”
Z rodziny Anny wojnę przeżył tylko ojciec – Otto Frank. Matka zmarła w Auschwitz tuż przed wyzwoleniem obozu w styczniu 1945 roku. Anna i jej starsza siostra Margot dokonały życia w obozie koncentracyjnym Bergen-Belsen, do którego przewieziono je w październiku 1944 roku. Zmarły tu na tyfus w marcu 1945 roku.
Karl Silberbauer, gestapowiec, który aresztował rodzinę Anny Frank, wspominał po latach: „Nie mogłem uwierzyć, że ukrywali się przez ponad dwa lata. By mi to udowodnić, Anna pokazała mi swój pamiętnik. Ona wyglądała tak samo jak na rysunkach, które tam rysowała, tylko doroślej i ładniej. Otto miał uroczą córeczkę” – wspominał gestapowiec w wywiadzie dla austriackiej prasy w roku 1963.
Wykonywał tylko swoje obowiązki
Silberbauera przez lata nikt nie niepokoił. Przez długi czas po wojnie pracował w wiedeńskiej policji kryminalnej, będąc równocześnie agentem zachodnioniemieckiego wywiadu (BND).
W 1958 roku odnalazł go Szymon Wiesenthal, tropiciel nazistowskich zbrodniarzy. Hitlerowiec przyznał się do aresztowania rodziny Franków. W czasie procesu uwolniono go jednak od winy. Zadecydowały o tym zeznania Otto Franka, który stwierdził, że „Silberbauer wykonywał tylko swoje obowiązki i zachowywał się poprawnie”.
Tajemnice ludzkiego serca są nieprzeniknione. Cóż mówić o sercu mężczyzny, który stracił tragicznie całą rodzinę.
Patriota, ale Żyd
Życie małej Anny przez pierwsze lata było sielanką. Przyszła na świat 12 czerwca 1929 roku we Frankfurcie nad Menem w zamożnej rodzinie niemieckiego bankowca żydowskiego pochodzenia. Otto Frank dobrze zasłużył się swej ojczyźnie w czasie I wojny światowej. Walcząc na froncie zachodnim w 1915 roku, doczekał się awansu na podporucznika. W 1917 roku był już porucznikiem.
Po zakończeniu wojny także nie narzekał. Pomnażał majątek, pomyślnie toczyło się jego życie osobiste. W 1925 roku ożenił się. W rok później przyszła na świat jego pierwsza córka, Margot, a trzy lata potem Anna.
Rodzinnę szczęście przerwało dojście do władzy nazistów. Adolf Hitler za nic miał dokonania wojenne nawet najbardziej patriotycznych Żydów. Szalejący w III Rzeszy antysemityzm dotknął więc bardzo szybko i rodzinę Franków.

Nie było ucieczki przed III Rzeszą
W sierpniu 1933 roku Otto przeniósł się z rodziną z Frankfurtu do Akwizgranu, a wkrótce potem do Holandii, gdzie założył firmę „Opekta”, która w krótkim czasie zdobyła sobie sporą renomę w branży spożywczej.
Spokojnej, mieszczańskiej egzystencji położyła kres agresja III Rzeszy na Holandię w 1940 roku. Po zajęciu tego państwa przez Niemcy rodzina Franków znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
„Po maju 1940 roku skończyły się dobre czasy: najpierw wojna, potem kapitulacja, wkroczenie Niemców i dla nas, Żydów, zaczęło się pasmo udręk” – tak wspominała Anna po latach ten czas w prowadzonym przez siebie dzienniku.
Kryjówka w oficynie
12 czerwca 1942 roku, w dniu swoich trzynastych urodzin, Anna Frank dostała w prezencie zeszyt, który stał się jej dziennikiem. Początkowo był to standardowy pamiętnik, w którym notowała ważniejsze zdarzenia z danego dnia. Później wpisy kierowane były do przyjaciół, przede wszystkim do „Kitty” (najprawdopodobniej Kitty Egyedi – przedwojennej powiernicy).
Przez miesiąc od pierwszego wpisu życie Franków wyglądało jeszcze w miarę normalnie. Do prześladowań zdążyli się już przyzwyczaić, ale jeszcze nie musieli się ukrywać. Sytuacja zmieniła się, gdy w lipcu 1942 roku starsza siostra Anny otrzymała wezwanie do obozu pracy przymusowej w Niemczech. Otto Frank podjął wówczas decyzję o ukryciu się rodziny w oficynie budynku jego dawnej firmy w Amsterdamie.
Nadzieja umiera ostatnia
Dalsza część dziennika Anny poświęcona jest właśnie opisowi życia codziennego w tym odizolowanym od ludzi miejscu. W listach do Kitty autorka wspominała także okres dzieciństwa i snuła plany na przyszłość. Mimo grozy sytuacji, przekaz zapisków był optymistyczny. Anna była pełna nadziei na to, że sytuacja jej rodziny zmieni się na lepsze.
Wszystko, co pozostało po uśmiechniętej, ciemnookiej dziewczynce to jej dziennik, który znaleziono w oficynie zajmowanej do 4 sierpnia 1944 roku przez rodzinę Franków.
Natura ukoi cierpienie
Po odnalezieniu dziennika córki, Otto Frank postawił sobie za punkt honoru jego wydanie. Było to zgodne z wolą samej Anny, która napisała: „Po wojnie chcę w każdym razie wydać książkę pod tytułem <<Oficyna>>, czy to się uda, pozostaje również pytaniem, ale mój dziennik będzie mógł temu służyć”.
Pierwsze wydanie dziennika ukazało się drukiem w 1947 roku. Do dzisiaj przetłumaczono go na 70 języków.
Miliony ludzi przeczytały dziennik Anny Frank, a w nim jej dojrzałe refleksje: „Dla każdego, kto się boi, jest samotny albo nieszczęśliwy, stanowczo najlepszym środkiem jest wyjście na zewnątrz, gdzieś, gdzie jest się zupełnie sam na sam z niebem, naturą i Bogiem. Bo dopiero wtedy, tylko wtedy, czuje się, że wszystko jest tak, jak być powinno i że Bóg chce widzieć ludzi szczęśliwymi wśród prostej, ale pięknej natury. Jak długo to istnieje, a będzie na pewno zawsze istnieć, wiem, że we wszystkich okolicznościach, istnieje zawsze pociecha na każde zmartwienie. I wierzę mocno, że natura potrafi ukoić każde cierpienie.”

Polecamy: Męczennice z Nowogródka. Niosły miłość, znalazły śmierć

d1x69jh

Podziel się opinią

Share
d1x69jh
d1x69jh