Chcesz zaadoptować zwierzę? Przygotuj się na drogę przez mękę

Do kupna zwierzęcia z hodowli wystarczą odpowiednie zasoby finansowe i sympatyczny uśmiech na twarzy. Do adopcji zwierzaka z azylu nie potrzebujesz kilku(nastu) stówek w portfelu, ale musisz spełnić szereg wymagań. Jesteś studentką? Nic z tego nie będzie.

Tysiące zwierzaków czeka na nowy dom. Schronisko ma jednak określone zasady.
Źródło zdjęć: © PAP/Bartłomiej Zborowski
Katarzyna Chudzik

Jak przykuć uwagę współrozmówców w jakichkolwiek okolicznościach? Możesz poruszyć temat aborcji, Jarosława Kaczyńskiego lub kryzysu imigracyjnego, albo iść na łatwiznę i wspomnieć, że chciałbyś mieć zwierzę - najlepiej psa lub kota, bo do rybek nie można się przytulić.

Interlokutorzy nadstawią ucho, żeby sekundę później wygłosić złotą radę - niezależnie od tego, czy jej oczekujesz. Usłyszysz na pewno, że warto wziąć zwierzaka ze schroniska, żebyś uważała na pseudohodowle i zwierzaki z genetycznymi wadami (jak np. buldożki francuskie). A poza tym, żebyś się zastanowiła, bo zwierzę to nie zabawka. Jeśli przebywasz w towarzystwie ciężarnej (albo swojej babci), to jest niemal pewne, że usłyszysz również komentarz na temat własnego egoizmu, który sugeruje ci wejście w posiadanie zwierzęcia, zamiast dziecka. Bo przecież dzieci to przyszłość narodu, a zegar biologiczny tyka i młodsza już nie będziesz.

Idąc za głosem znajomych i swojego kryształowego serduszka, wybierasz więc do schroniska lub fundacji, kupujesz po drodze piętnaście kilogramów karmy i serce bije ci już mocniej, bo wyobrażasz sobie wieczorny spacer z twoim nowym przyjacielem. Myślisz sobie, że już dziś dasz komuś dom. To uczucie uskrzydla.


Dojeżdżasz do schroniska lub fundacji i zderzasz się z rzeczywistością.

Na oficjalnej stronie warszawskiego Schroniska Na Paluchu napisane jest, że przyszły właściciel zwierzęcia musi wypełnić "ankietę przedadopcyjną" na podstawie której pracownik Biura Adopcyjnego decyduje czy możesz dokonać adopcji - i nie jest to tylko formalność. Jeśli chcesz zaadoptować psa, obowiązkowe są przynajmniej dwa "spacery zapoznawcze"; zazwyczaj jest ich jednak więcej. To zresztą procedura obowiązująca w niemal każdym miejscu, w którym jest możliwość zaadoptowania bezdomnego zwierzaka. - Kiedy próbowałam zaadoptować kota, okazało się, że przeszkodą jest nie tylko to, że nie mam zabezpieczonych okien i balkonu, ale również to, że mieszkam ze współlokatorką na 40 metrach kwadratowych. Zdaniem pani, z którą rozmawiałam, nie jest to sytuacja stabilna. Pani kazała mi "najpierw zabezpieczyć okna, potem się zgłosić i wtedy pomyślimy" - opowiada Anka z Warszawy. Była wściekła, bo uważała za oczywistość, że zwierzak będzie miał lepiej u niej, niż w schronisku.

Ale okien nie zabezpieczyła. Ważna dla niej jest estetyka mieszkania, a miała w przeszłości trzy koty - żaden z nich nie powiesił się przypadkowo na uchylonym oknie, ani nie zginął inną śmiercią tragiczną.

Jak słusznie zauważyła pani ze schroniska, która z nią rozmawiała - to, że w przeszłości miała szczęście, nie oznacza, że powtórzy się ono tym razem.


Zdarza się również, że pracownik fundacji lub schroniska odwiedza potencjalnego właściciela zwierzęcia i sam ocenia jego warunki lokalowe. - Do mnie przyszła pani, która ewidentnie traktowała mnie jak potencjalną sadystkę. Wytrzymałam jednak serię upokorzeń i koniec końców - po dwóch miesiącach - zamieszkała ze mną moja kotka. Było warto - opowiada Weronika. Mieszka na 65 metrach kwadratowych, ale często nie ma jej w domu. Od odmownej odpowiedzi schroniska w sprawie adopcji prawdopodobnie uratowała ją zdalna praca męża. Kotka nie będzie siedzieć sama - w zeszycie pracownicy azylu pojawił się plus. Weronika założyła też zabezpieczenia na okna i wygospodarowała specjalny kącik dla kota - kolejne plusy.

I choć jej się udało, to na forach internetowych wielokrotnie natknąć można się na posty osób, którym nie wydano zwierzęcia ze względu na nieodpowiednie warunki lokalowe. "Ja mam małe mieszkanko, a mimo wszystko uważam, że na moich 35 metrach byłoby mu lepiej niż w ciasnym, zimnym kojcu i w samotności" - pisze jedna z użytkowniczek Kafeterii. - Mnie kiedyś odmówiono ze względu na mieszkanie na blokowisku. Nie podobało im się też to, że studiowałem - opowiada Grzesiek, 28-latek z Krakowa.

Okazuje się bowiem, że istotny dla pracowników schronisk jest styl życia danej osoby i jej status rodzinny (obecny i planowany). A obowiązkowe wizyty przedadopcyjne niekiedy dotyczą również bliskich osoby adoptującej. - Moja koleżanka chciała wziąć psa przed świętami i musiała wyrobić "godziny spotkań". Nie tylko ona, ale również jej chłopak. I matka, z którą nie mieszka, ale powiedziała nieopatrznie pani ze schroniska, że odwiedza ją dwa razy w tygodniu - mówi moja redakcyjna koleżanka.

To piękne, że pracownicy schronisk, domów tymczasowych i fundacji troszczą się o los "naszych braci mniejszych", niekiedy jednak ich wymagania są oderwane od rzeczywistości, a sposób odnoszenia się do potencjalnych właścicieli pozostawia wiele do życzenia. "Wnioskuję, że idealny kandydat na właściciela psa to bezpłodny rentier w średnim wieku z willą, ogromnymi połaciami ziemi i mnóstwem czasu wolnego. Hm, ciekawe ilu takich ludzi mieszka w Polsce?" - napisała kolejna z użytkowniczek forum.


Co się dzieje, kiedy w końcu się uda i pracownicy schroniska czy fundacji wydadzą ci zwierzę? Podpisujesz cywilno-prawną umowę adopcyjną i bierzesz zwierzaka do domu. Zazwyczaj w umowie pojawia się zapis o możliwości oddania zwierzęcia w ciągu dwóch tygodni - na przykład wtedy, kiedy posiadasz już innego pupila, który może nie zaakceptować nowego towarzysza. - I to jest bardzo dobra opcja. Zastanawiam się właśnie nad adopcją, ale mam już kota, który jest bardzo płochliwy i delikatny. Nie brałbym drugiego bez zagwarantowanej możliwości zwrotu, bo gdyby mój kot dostał ze strachu ciężkiej biegunki i się odwodnił, to chcę mieć możliwość oddania - tłumaczy Jacek, właściciel ośmioletniego kota rasy maine coon.

Polecamy wideo: Jak dobrze wychować kota? Behawiorystka podpowiada

Wciąż jednak istnieją ludzie, którzy w takich sytuacjach wyrzucą zwierzę z samochodu albo przywiążą je w lesie do drzewa. Wprowadzona w styczniu nowelizacja prawa stanowi, że za uśmiercanie lub znęcanie się nad zwierzętami grozi do 3 lat pozbawienia wolności oraz obligatoryjna wpłata na cel związany z ochroną zwierząt (od tysiąca do nawet stu tysięcy złotych). Nie sposób nie ucieszyć się z faktu, że psychopaci (bo jak inaczej nazwać osobę, która znęca się nad zwierzęciem?), będą surowiej karani, ale wciąż najistotniejsze jest to, żeby takim sytuacjom zapobiegać.

Właśnie temu służą wszystkie procedury związane z adopcją zwierzęcia. Pracownicy azylu bywają oschli i obcesowi, żeby sprawdzić, czy naprawdę ci zależy i czy nie zrezygnujesz. Bo jeśli poddasz się z powodu niewielkich trudności, to chyba oznacza, że nie nadajesz się na właściciela zwierzaka, który będzie z tobą żył przez kilkanaście lat. I nie ma żadnej gwarancji, że zawsze będzie zdrowy i grzeczny.

Jest też druga strona medalu - ci, którzy zrezygnują z adopcji, niekoniecznie zrezygnują z posiadania psa czy kota. I niekoniecznie wezmą go z ulicy. Zgadnij - kupią rasowego zwierzaka za kilka tysięcy, czy zasilą konto pseudohodowli?

Tylko czy w tej sytuacji schroniska powinny obniżyć wymagania i zwiększyć ryzyko, że zwierzę zostanie ponownie porzucone?

Wybrane dla Ciebie
Consuela przeszła metamorfozę w "Bez kompleksów". Jest nie do poznania
Consuela przeszła metamorfozę w "Bez kompleksów". Jest nie do poznania
"Oddała" swoje ciało na sześć godzin. Przeraża, do czego posunęli się ludzie
"Oddała" swoje ciało na sześć godzin. Przeraża, do czego posunęli się ludzie
Był miłością jej życia. Tak zachował się, gdy zachorowała
Był miłością jej życia. Tak zachował się, gdy zachorowała
Beata Ścibakówna cała w prześwitach. Tak przyszła na wielką galę
Beata Ścibakówna cała w prześwitach. Tak przyszła na wielką galę
Torbicka na gali Teatru Wielkiego. Postawiła na klasykę z odważnym twistem
Torbicka na gali Teatru Wielkiego. Postawiła na klasykę z odważnym twistem
Przyprawa, która "topi" tkankę tłuszczową. Znajdziesz ją w kuchni
Przyprawa, która "topi" tkankę tłuszczową. Znajdziesz ją w kuchni
Pielęgniarka obejrzała "M jak miłość". Złapała się za głowę
Pielęgniarka obejrzała "M jak miłość". Złapała się za głowę
Ekspertka odradza na święta. "Jakbyśmy się najedli świeczki"
Ekspertka odradza na święta. "Jakbyśmy się najedli świeczki"
Zadała Trumpowi niewygodne pytanie. "Jesteś głupia?
Zadała Trumpowi niewygodne pytanie. "Jesteś głupia?
Polka gwiazdą w Meksyku. Poślubiła syna prezydenta
Polka gwiazdą w Meksyku. Poślubiła syna prezydenta
Była w "sekcie". Nie ukrywa, co się działo za zamkniętymi drzwiami
Była w "sekcie". Nie ukrywa, co się działo za zamkniętymi drzwiami
"Nie cierpię". Mówi, co obrzydziło mu Kościół
"Nie cierpię". Mówi, co obrzydziło mu Kościół
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥