Cierpią na PMDD. "Drastyczny spadek libido"

Zespół dysforyczny często przez długi czas nie zostaje rozpoznany - zdjęcie ilustracyjne
Zespół dysforyczny często przez długi czas nie zostaje rozpoznany - zdjęcie ilustracyjne

20.03.2024 21:26, aktual.: 20.03.2024 21:52

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Ból, spadek libido lub nawet niechęć do seksu, obniżenie nastroju i ekstremalne rozdrażnienie - to przez połowę miesiąca odczuwają kobiety dotknięte przedmiesiączkowymi zaburzeniami dysforycznymi (PMDD). Wiele z nich długo nie otrzymuje odpowiedniej diagnozy.

Zespół napięcia przedmiesiączkowego (PMS) powoduje u kobiet, które się z nim zmagają obniżenie nastroju, zwiększoną drażliwość, a czasem też płaczliwość. Jak mówił w "Wysokich Obcasach" ginekolog-położnik dr Artur Drobniak - PMS dotyka ok. 15-20 proc. wszystkich kobiet.

Zdecydowanie rzadziej pojawia się z kolei PMDD, czyli przedmiesiączkowe zaburzenia dysforyczne. Choć dotyka ok. 1 proc. kobiet - jak mówił ekspert - nie powinno się tego bagatelizować.

Ciężkie objawy PMDD

Dr Drobniak wspomniał, że zespół dysforyczny jest związany z bardzo ciężkim przebiegiem PMS, a granica pomiędzy ciężkim PMS a łagodnym PMDD jest płynna.

- Dla wyobrażenia sobie sytuacji kobiety z PMDD można powiedzieć, że to PMS razy sto. Objawy trwają dłużej, większość kobiet ma symptomy dużego obniżenia nastroju, dolegliwości bólowe, psychiczne: niechęć społeczną, lęki, drastyczny spadek libido – czasem wręcz wstręt do seksu – ekstremalne rozdrażnienie, a nawet światłowstręt - podkreślił ginekolog.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Jak mówił ginekolog, pacjentki, u których rozpoznaje się zespół dysforyczny, mówią w gabinecie, że nie mają już siły. - Zgłaszają powtarzające się dolegliwości, szczególnie skarżąc się na komponentę psychiczną z nakładającą się depresją, obniżeniem poczucia własnej wartości - wspominał.

Trudności diagnostyczne

Zanim pacjentki otrzymają prawidłową diagnozę, często szukają pomocy u różnych specjalistów. Dr Drobniak podkreślił, że uważa się, iż "zespół dysforyczny jest związany z metabolizmem progesteronu w drugiej fazie cyklu miesiączkowego".

- Prawdopodobnie u niektórych kobiet w ośrodkowym układzie nerwowym metabolity progesteronu są przekształcane w inny sposób niż u większości populacji. To znaczy półprodukty, które powstają z progesteronu w mózgu, prowadzą do nasilenia reakcji psychicznych, pobudzają szlaki, które normalnie są pobudzane u chorych na depresję, takie jak GABA-nergiczny czy związany z wydzielaniem serotoniny - tłumaczył.

- I te kobiety często mają rozpoznawaną depresję, tyle że, co bardzo charakterystyczne dla PMDD, w pierwszej fazie cyklu najczęściej funkcjonują normalnie. Po czym przychodzi okres poowulacyjny i zaczyna się cykliczny dramat. Cykliczność tych zmian połączona z cyklem miesiączkowym jest niezbędnym elementem do postawienia tego rozpoznania - dodał.

Ekspert zaznaczył, że zespół dysforyczny to jednostka z pogranicza endokrynologii ginekologicznej i psychiatrii, a terapia stosowana w tym przypadku często łączy w sobie leczenie hormonalne oraz leki stosowane w psychiatrii. Najprawdopodobniej choroba ta ma związek z genetyką.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was! Chętnie poznamy wasze historie, podzielcie się nimi z nami i wyślijcie na adres: wszechmocna_to_ja@grupawp.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu:WP Kobieta
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (18)