Farmaceuta jest dziś jak lekarz. "To duża odpowiedzialność"

Pomoc farmaceuty jest nieoceniona. Nie każdy wie choćby, że może wystawić receptę. I nie każdemu wiadomo, że dziś jest to na wagę złota. - Aptekarze mierzą się też z problemami: czy stan pacjenta jest taki, żeby pojechał na SOR, czy powinni wezwać pogotowie - mówi nam jedna z farmaceutek.

Anna Wyrwas Anna Wyrwas jest magistrem farmacji i pracuje w aptece w Gdańsku
Aleksandra Sokołowska

Według informacji zawartych w serwisie Ministerstwa Zdrowia i NFZ pacjent.gov.pl, ponad 90 proc. Polaków ma zaufanie do farmaceutów. W polskich aptekach pracuje ok. 27 tys. farmaceutów, którzy każdego dnia udzielają około 2 mln porad zdrowotnych. W rozmowie z nami ci przyznają, że w czasie pandemii z pewnością robią to częściej. Trudny dostęp do lekarza sprawia, że na aptekarzach ciąży duża odpowiedzialność. Bo przecież chodzi o zdrowie Polaków.

Anna Wyrwas jest magistrem farmacji i prowadzi blog "Będąc Młodym Farmaceutą". Prężnie działa też w mediach społecznościowych, gdzie edukuje na temat interakcji leków, prawidłowego ich stosowania, racjonalnej suplementacji, a także opowiada o absurdach i ciekawostkach z życia aptekarza. Na swoim profilu walczy także z pseudomedycyną. Na co dzień pracuje w aptece w Gdańsku.  

Zawód: aptekarz

Jak zauważa Anna, aptekarz jest w tej chwili postrzegany jako pomoc doraźna, gdy nie można skontaktować się ze medykiem. - Mamy możliwość wystawiania recept farmaceutycznych i w czasie pandemii jest to dobre rozwiązanie. Teraz jest tak, że zanim spotkamy się z lekarzem, to umawiamy się na teleporadę. Dopiero po rozmowie telefonicznej lekarz decyduje, czy potrzebna jest wizyta w gabinecie. I to dla ludzi jest pewne utrudnienie. Pomoc w aptece dostajemy praktycznie od razu - zauważa farmaceutka.

I podkreśla, że trzeba pamiętać o tym, że aptekarz też ma wiedzę na temat leków, suplementów diety, a także chorób i jest w stanie doradzić pacjentowi albo odesłać go w odpowiednim momencie do lekarza czy innego specjalisty.

#DbajNiePanikuj - spot

Nie zapominajmy, że farmaceuta ma możliwość wypisania recepty farmaceutycznej, gdy jest zagrożenie zdrowia pacjenta, a nie ma on jak skontaktować się z lekarzem. Nie jest to jednak obowiązek, lecz przywilej i wiele zależy od sytuacji. W czasie pandemii jest to duże ułatwienie przy utrudnionym dostępie do lekarza.

Suplement dobry na wszystko?

Farmaceutka z Gdańska zauważa też, że klienci coraz częściej kupują suplementy. - Gdy pojawia się reklama takiego specyfiku, to automatycznie pytają o niego w aptece. Nie można mówić, że suplementy diety z reguły są złe. Jestem zwolenniczką racjonalnej suplementacji i jeśli już się na nią zdecydujemy, to można wybrać dobrej jakości suplement diety o dobrym składzie. Oczywiście, że są na rynku też te wątpliwej jakości, o kiepskim składzie, bez badań, nieznanej firmy. Pamiętam, że kiedyś pojawił się produkt na odchudzanie, który zawierał domieszki amfetaminy. W kwestii mądrej suplementacji najlepiej skonsultujmy się z zaufanym farmaceutą - zaznacza.  

Jak przyznaje Wyrwas, w pracy spotyka się z sytuacjami, gdy pacjenci chcą się wygadać, opowiadają o swoim życiu rodzinnym i osobistych tragediach. - Jesteśmy powiernikami nawet i sekretów pacjentów, nie tylko jeśli chodzi o stan zdrowia, ale i o rodzinę, relacje. Wysłuchujemy, tak po prostu po ludzku. Wbrew powszechnej opinii, nie tylko starsi się zwierzają - mówi.

Zdarzają się też śmieszne sytuacje. Np. przekręcanie nazw leków przez pacjentów. - Jest przy tym dużo śmiechu. Tabletki ze skrzata polnego, zamiast ze skrzypu polnego, mleko Debilon, zamiast Bebilon, maść z zęba diabła, zamiast maści z czarciego pazura, liść sedesu zamiast liść senesu. Takie pomyłki w nazewnictwie traktujemy z przymrużeniem oka. Wszyscy się śmieją, nikt się nie obrusza - mówi Wyrwas.

"To duża odpowiedzialność"

Monika Domżałowicz, która prowadzi w Płocku aptekę 4 Pory Roku, zgadza się ze stwierdzeniem, że teraz na farmaceucie ciąży zdecydowanie większa odpowiedzialność.

- Kontakt telefoniczny z lekarzami to nie tylko utrudnienie dla młodych. Wiele osób starszych ma problemy ze słuchem i się do tego nie przyznaje. Spotykamy się z tym codziennie. Starsze osoby nie mają pojęcia, co powiedział lekarz podczas teleporady, słyszą co drugie słowo. Wiele osób z tego powodu rezygnuje z teleporad. Wtedy przychodzą do farmaceuty. Aptekarze mierzą się z problemami: czy stan pacjenta jest taki, żeby pojechał na SOR, czy powinni wezwać pogotowie, a może zaproponować leki. To duża odpowiedzialność - mówi Domżałowicz.

Jak zauważa farmaceutka z Płocka, dobrym rozwiązaniem w czasie pandemii są recepty farmaceutyczne. Aptekarze często z tego korzystają w przypadku pacjentów, których znają i wiedzą, jaka jest historia ich choroby. - Te osoby boją się iść do przychodni, bo wiedzą, że mogą potraktowane źle. Że niektórzy lekarze są niemili, że odsyłają ich w nieskończoność. W takich sytuacjach aptekarze starają się pomóc - opowiada.

Magister Domżałowicz jest zdania, że pracę farmaceutów utrudnia to, że pacjenci nie znają kodów recept, numerów PESEL - często podają je źle, robi się wtedy zamieszanie.

Z kolei na pytanie, co zaskoczyło ją szczególnie w czasie w czasie pandemii, odpowiada zaś: Ewenementem jest to, że dzieci prawie nie chorowały. Odkąd otwarto przedszkola i szkoły, znów do aptek przychodzi się po leki na przeziębienie..  

Farmaceutka z Płocka zauważa też, że pacjenci często proszą o tańsze zamienniki. I bywa, że wstydzą się kupować pewne wyroby medyczne. Kobiety mają problem z lekami na infekcje intymne, z testami ciążowymi. Natomiast panowie leki na poprawę erekcji kupują zawsze dla kolegi.

Domżałowicz jest zdania, że na drogie suplementy diety i parafarmaceutyki często łapią się osoby starsze. - Spotykam się z wieloma pytaniami o "leki", które są reklamowane w prasie kolorowej: na żylaki, na ból kręgosłupa, na wrzody. Skalę tego zjawiska zobaczyłam właśnie podczas pandemii koronawirusa. W aptece, którą prowadzę sporo osób pyta o te wyroby. Odradzamy wtedy zakup. Ich źródło jest niewiadome, tak jak i skład - podsumowuje.

"Nieraz wystarczy dobre słowo"

To, że podczas pandemii jest zdecydowanie więcej pacjentów, którzy przychodzą po poradę czy zapytać o leki, zauważył także Jacek Szaparkiewicz, który pracuje w Aptece na Rynku w podwarszawskim Raszynie. - Z moich obserwacji wynika, że ludzie starsi niechętnie korzystają z teleporad, wolą przyjść do apteki i skorzystać z pomocy aptekarza. Te osoby mają różne wymówki jeśli chodzi o teleporady, a szkoda, bo uważam, że to świetne narzędzie - stwierdza aptekarz.

Jak podkreśla, wizyta u farmaceuty może czasem zastąpić wizytę lekarza. - W mniej poważnych schorzeniach warto porozmawiać z aptekarzem. Wiele aptek przepisuje receptę "na ratunek", czyli farmaceutyczną i to jest dobre rozwiązanie na czas pandemii. My będziemy dopiero to wprowadzać. Do tego rozwiązania trzeba dobrze znać pacjenta, tak jak lekarz, czyli mieć wgląd w historię jego choroby - mówi magister farmacji.

- Pacjenci przychodzą do farmaceuty i mówią o schorzeniach, wtedy aptekarz doradza lek. Jeśli jest problem z receptą, to jesteśmy w stanie wydać lek, a pacjent później dostarcza receptę. Ale to są tylko zaufane osoby, które dobrze znamy - podkreśla farmaceuta.

I dodaje, że pacjenci, z którymi spotyka się w pracy, często potrzebują rozmowy. Porada aptekarza wiele im daje. - Często wystarczy dobre słowo, żeby poprawić im samopoczucie - kończy.

Źródło artykułu: WP Kobieta
Wybrane dla Ciebie
To jego trzeba żona. Jest młodsza od Korzeniowskiego o 6 lat
To jego trzeba żona. Jest młodsza od Korzeniowskiego o 6 lat
Właściciele grożą eksmisją. Sterta śmieci rośnie koło jej domu
Właściciele grożą eksmisją. Sterta śmieci rośnie koło jej domu
Rozwiódł się z Samusionek. Nie każdy wie, z kim żyje dziś
Rozwiódł się z Samusionek. Nie każdy wie, z kim żyje dziś
Skąd bierze się zapach starszych ludzi? Naukowcy ustalili jego źródło
Skąd bierze się zapach starszych ludzi? Naukowcy ustalili jego źródło
Udzieliła pierwszego wywiadu po śmierci męża. "Wydobywam się na powierzchnię"
Udzieliła pierwszego wywiadu po śmierci męża. "Wydobywam się na powierzchnię"
Na twoim ciele pojawiły się "rubinki"? To może być sygnał alarmowy
Na twoim ciele pojawiły się "rubinki"? To może być sygnał alarmowy
240 tys. zł to dopiero początek. Koszty leczenia zwalają z nóg
240 tys. zł to dopiero początek. Koszty leczenia zwalają z nóg
Psychoterapeutka o Martyniuku. Tak podsumowała jego wybryki
Psychoterapeutka o Martyniuku. Tak podsumowała jego wybryki
Jest Irańczykiem. Mówi, czego uczyli go o Polsce w szkole
Jest Irańczykiem. Mówi, czego uczyli go o Polsce w szkole
Wydała 50 tys. zł na poprawę urody. Dziś trudno ją rozpoznać
Wydała 50 tys. zł na poprawę urody. Dziś trudno ją rozpoznać
Zetki nie chcą tracić czasu. Urządzają "date stacking"
Zetki nie chcą tracić czasu. Urządzają "date stacking"
Zawiadomiła prokuraturę. Chodzi o aborcje w gdańskim szpitalu
Zawiadomiła prokuraturę. Chodzi o aborcje w gdańskim szpitalu
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯