Ma podejrzenia, co kierowało policjantkami. Były z nią na SOR‑ze

Pani Joanna z Krakowa ocenia działanie policjantek na SOR-ze
Pani Joanna z Krakowa ocenia działanie policjantek na SOR-ze
Źródło zdjęć: © Fakty TVN

22.07.2023 10:06, aktual.: 22.07.2023 10:42

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Historia pani Joanny z Krakowa od kilku dni rozgrzewa opinię publiczną. Kobieta opowiedziała o bulwersującej interwencji policji podczas swojej wizyty na szpitalnym oddziale ratunkowym. W jednym z ostatnich wywiadów ujawniła też, jak czuła się podczas działań mundurowych.

Sprawa pani Joanny z Krakowa ujrzała światło dzienne za sprawą materiału w "Faktach" TVN. W rozmowie z Renatą Kijowską kobieta opowiedziała o tym, co wydarzyło się w nocy z 27 na 28 kwietnia na jednym ze szpitalnych oddziałów ratunkowych.

Pani Joanna o zachowaniu policjantek. "Czy nie jest im głupio?"

W rozmowie z "Faktem" pani Joanna opowiedziała o zachowaniu funkcjonariuszek, które było dla niej szczególnie bulwersujące. Policjantki, które przyjechały na SOR, weszły do gabinetu, w którym odbyło się badanie ginekologiczne i próbowały robić rewizję osobistą - kazały jej rozebrać się, robić przysiady i kaszlnąć.

- Czasem się zastanawiam, co w tej chwili robią te policjantki, które kazały mi robić nago te przysiady. One wyglądały na młodsze ode mnie. Czy nie jest im głupio? Czy mają już tak wyprane mózgi, że zależy im tylko na tym, że pan komendant doceni? Kobiety kobiecie... - skomentowała pani Joanna w "Fakcie".

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Kobieta jednoznacznie ocenia takie działania. - W moim odczuciu to było na granicy przemocy seksualnej. Gdyby doszło do tego badania per rectum, to byłoby dla mnie jak gwałt. Czy one o tym nie myślą? Czy chodzi o to, żeby zaimponować panu komendantowi i kolegom, bo chcemy być takie same jak oni? Tak to sobie wyobrażam - zaznacza.

"Ja się czułam jak zwierzę"

Pani Joanna przestrzega też przed "pułapką" w podejściu do sytuacji, która ją spotkała. - Ludzie, czytając takie historie jak moja, zakładają, że ich to nie spotka, że jakoś sobie na to zasłużyłam, zawiniłam. Ale to nieprawda, to może się przydarzyć każdemu — mówi.

Jednocześnie podkreśla, że była to jedna z najgorszych chwil w jej życiu. - Ja czułam, że to mój ostatni bastion, że to jest tu i teraz. Nikt mnie nie obroni, nikt się za mną nie wstawi. Stoję nago, w majtkach, z zakrwawioną podpaską. Absolutnie upokorzona. Tu już nie ma nawet dokąd uciec, bo za mną jest tylko ściana. Ja się czułam jak zwierzę. Ze mnie w tym momencie wydobył się wręcz nieludzki krzyk: "Czego wy ode mnie chcecie?" - relacjonuje.

- Nie myślałam o takich rzeczach jak chowanie telefonu, czy czego innego. W głowie miałam pustkę i rozpacz. Obudziły się we mnie iście zwierzęce instynkty – instynkt ucieczki i walki. Czułam się totalnie zaszczuta, jak zwierzę odarte z ludzkiej godności - oceniła policyjną interwencję.

Zapraszamy na grupę FB - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także