Magda Żuk i Magda J. Oto powody, dla których interesujesz się tymi sprawami

Wyskoczyła, czy została wyrzucona? Trzy tygodnie po śmierci Magdaleny J. zaczynamy szukać podobieństw do tragedii sprzed roku, kiedy inna Polka zginęła w śródziemnomorskim kurorcie. Czy zbrodnie na atrakcyjnych kobietach interesują nas bardziej niż inne?
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Magdalena Żuk zmarła w kwietniu 2017 roku
Magdalena Żuk zmarła w kwietniu 2017 roku (Facebook.com)

To kolejna śmierć, która wstrząsnęła Polską. 39-letnia Magdalena J. wypadła z hotelowego okna na Sardynii. Hipotezy są dwie - albo z niego wyskoczyła, albo ktoś ją wypchnął. Najwięcej podejrzeń, związanych z tą drugą wersją, pada na jej partnera, 44-letniego Włocha, z którym pojechała na urlop. Brzmi znajomo? Tak, sprawa jednoznacznie kojarzy się z tragiczną śmiercią Magdaleny Żuk.

Obie Magdaleny były atrakcyjnymi Polkami na wakacjach. Obie były w związku z obcokrajowcem. Jedna wypadła (?) przez okno szpitalne, druga – hotelowe. I w obu sprawach pierwsze podejrzenie padło na ich mężczyzn.

Katarzyna Chudzik, Wirtualna Polska: Kiedy zmarła Magdalena Żuk, media codziennie informowały o postępach w sprawie, a ludzie rozmawiali o tym na spotkaniach towarzyskich. Wygląda na to, że w przypadku Magdy J. będzie podobnie. Dlaczego Polaków tak bardzo poruszają te sprawy? Przecież nie każda śmierć budzi tak żywe zainteresowanie.

Jan Gołębiowski, psycholog kryminalny i biegły sądowy: Ta świeża sprawa zwraca uwagę między innymi właśnie dlatego, że jest podobna do wcześniejszej. Jest tyle podobieństw, że to musiało zostać zauważone, powiązane. Ofiary nawet imię miały to samo. Te kobiety to "celebrytki wydarzeń kryminalnych". Tak jak ta biedna – i również atrakcyjna - dziewczyna, Ewa Tylman. Mnie też intryguje, dlaczego akurat tą sprawą przez wiele miesięcy żyła Polska. Myślę, że to kwestia wstrzelenia się w dobry czas, w którym nie ma konkurencyjnej wiadomości. Lewandowski nie strzelił gola, politycy nic ważnego nie zrobili. To zapełnienie luki.

Bardzo dużo jest kryminalnych spraw, które mrożą krew w żyłach. Dwa lata temu badałem dwa podwójne morderstwa, cztery ofiary. Małżeństwom roztrzaskano głowy młotkiem. Ujęty sprawca stwierdził, że zrobił to, bo "nie byli prawdziwymi Polakami", mieli żydowskich przodków. Wydawałoby się, że to sprawa dość medialna, a tymczasem w telewizjach informacyjnych żyła 3 godziny. Nieco dłużej w mediach lokalnych.

W przypadku śmierci Magdaleny Żuk pojawiło się wiele teorii spiskowych. Co sprawia, że tak bardzo interesujemy się śmiercią osób, których nie znamy?
Z obiema Magdami Polacy mogli się utożsamiać. Tak jak one, jeździmy przecież na wakacje do Egiptu czy Włoch. Dlatego pojawia się sprzeczność, bo wakacje kojarzą się przyjemnie. Te dziewczyny nie jechały na wojnę, tylko bawić się i odpocząć. Interesuje nas to dzięki pewnym mechanizmom obronnym: wielu z nas boi się wyjechać za granicę czy lecieć samolotem, a tego typu śmierć utwierdza nas w naszych lękach i przekonaniach.

Poza tym lubimy wydarzenia sensacyjne i pobudzenie emocjonalne. Czytamy kryminały i oglądamy horrory, a jeśli coś się dzieje naprawdę, to odczuwamy jeszcze silniejsze emocje. Mamy odruch gapia - kiedy jest wypadek samochodowy, to wszyscy zwalniają i się patrzą. Motywacją nie jest pomoc drugiemu człowiekowi, tylko zobaczenie, czy ktoś zginął, czy leży w kałuży krwi. To jest przyziemna motywacja przeżycia doznania, które porusza.

Przy sprawie obu kobiet pojawia się właśnie ten odruch?
Przyciąga coś, co jest nietypowe, rzucające się w oczy. Prawie codziennie się dowiadujemy, że kogoś przejechał samochód na pasach. Ale to, że ktoś jedzie na wakacje i wyskakuje czy wypada przez okno, nie zdarza się tak często. Poza tym, jeżeli ofiara jest atrakcyjna fizycznie – a tak było w obu przypadkach – to sprawa przyciąga uwagę.

Dlaczego?
To przyszło ze Stanów Zjednoczonych. Ktoś bardziej "żurnalowy" niż przeciętny człowiek, ktoś, kto ma blond włosy i szeroki uśmiech z białymi zębami jak w reklamie pasty do zębów, kto jest zadowolonym człowiekiem sukcesu, nie pasuje do tragedii. To jest element, który porusza naszą wyobraźnię.

W sieci pojawiały się komentarze traktujące o tym, że "szkoda dziewczyny, taka ładna była". Czy brzydka dziewczyna w oczach internautów bardziej zasługiwałaby na śmierć, a media mniej interesowałyby się jej sprawą?
Też często widzę takie komentarze, kiedy czytam informacje o śmierci atrakcyjnej kobiety. To nie są stereotypy szowinistyczne, nie tylko faceci tak piszą. Ludzie, którzy lepiej się prezentują, od zarania dziejów byli wyżej na drabinie społecznej. Grupy rządzące – szlachta, ród królewski, lepsze plemię – to ci, którzy często ze względu na dostępność zasobów mieli lepszą opiekę, ubrania, jedzenie, a więc też lepiej wyglądali, byli zdrowsi. Stąd przekonanie, że ludzie szczupli i atrakcyjni są szczęśliwsi. To zaszłość kulturowa. Jak ktoś lepiej wygląda, to jest z wyższej kasty społecznej. I cała reszta odczuwa dystans, obawę czy wręcz szacunek. Śmierć tych dziewczyn, to jakby coś się stało królowej.

Czy sądzi pan, że wątek chłopaka-obcokrajowca ma istotne znaczenie dla Polaków? Gdyby był swojskim Sebą z podwórka, a nie Włochem czy Egipcjaninem, to rzucanych w jego stronę oskarżeń byłoby mniej?
To ma znaczenie. Mamy takie prymitywne odruchy na bazie stereotypów. Jak nasz Polak katolik bije żonę, to nie oburza to nas tak strasznie, jak oburzałaby nas identyczna sytuacja w przypadku małżeństwa mieszanego, kiedy to ona jest Polką, a on jest Arabem. Temu "naszemu" prędzej wybaczymy.

Rzeczywiście wielu Polaków nie przepada za Arabami czy muzułmanami, więc te emocje w sprawie Magdaleny Żuk były tak silne. Gdybyśmy wyznaczyli taką skalę, to największe pretensje mamy do Arabów za Magdalenę Żuk, później do Włocha za tę drugą Magdę, a najmniej do Polaka, który zabił żonę i wysadził kamienicę w Poznaniu. Bo to swój.

Wróćmy do teorii spiskowych, które pojawiają się zawsze przy takich sprawach.
Wszystkie tajemnicze zbrodnie, od zabójstwa Kennedy'ego po atak na World Trade Center, zawsze budzą takie teorie. Kiedyś na ploteczki szło się do magla, dziś tę funkcję pełni internet. Informacje się rozprzestrzeniają, ludzie się nakręcają. Jeśli powiemy, że Magdalena Żuk wychyliła się przez okno i niechcący wypadła, to nie zrobi to "efektu wow". Większość ludzi woli wierzyć w historie, np. że ofiara była sprzedana przez polskich handlarzy do arabskiego kraju, gdzie była gwałcona i popełniła samobójstwo. To większe doznanie.

Te "wypadające z okien Magdy" są kolejną ciekawostką, która gdzieś się pojawiła i daje pożywkę naszej naturalnej ciekawości.

Zatem wyjaśnienie tragedii, które jest bardziej banalne niż morderstwo z zimną krwią, jest dla nas "nudne"?
Myślę, że też. Ale popularność wersji o arabskiej ingerencji w śmierć Magdy Żuk wynika z tego, że ludzie lubią argumenty, które pasują do ich przekonań. Więc obarczają odpowiedzialnością innych. Pod każdą szerokością geograficzną mocno polaryzują się teraz światopoglądy. Jest dużo ruchów prawicowych, które pasują do sztywnego, czarno-białego sposobu patrzenia na świat.

Dla nich najlepiej odrzucić wszystko od siebie i umieścić w kimś obcym – w Stanach zrzucają winę na Meksykanów, u nas na Arabów i Żydów, gdzieś indziej na imigrantów. Ludzie przywiązują tragedię do grupy, która wydaje im się źródłem niepowodzeń i frustracji.

W komentarzach dotyczących obu kobiet pojawiają się często słowa, że "jest oczywiste, co się stało", że "trzeba dodać dwa do dwóch". Czy jawne wygłaszanie takich sądów wpływa na profilerów i biegłych, którzy ustalają fakty? Przecież jesteście tylko ludźmi.
Myślę, że to nie ma wpływu na pracę tych osób. Analitycy czytają internetowe opinie wyłącznie pod kątem szukania nowych, wartościowych informacji, które mogą się tam pojawić. Nieraz się zdarza, że ludzie, którzy komentują, rzeczywiście coś na dany temat wiedzą. Zresztą niektóre informacje są celowo i prowokacyjnie wypuszczane i monitorowane. Żeby sprawdzić, czy pojawi się jakaś specyficzna informacja, która może świadczyć o wiedzy na temat przestępstwa. To bardzo pomocne, choć oczywiście tonie w morzu informacji nieprawdziwych.

Pracę śledczych zaburza presja opinii publicznej i presja polityczna, która może utrudniać prowadzenie sprawy. Śledztwo powinno być prowadzone sprawnie, ale w swoim naturalnym tempie.

Ta presja służy zapewne znalezieniu kozła ofiarnego. Żeby móc ogłosić, że został odniesiony sukces.
Tak. Albo wskazać kogoś, kto jest winny porażce. Czyli właśnie – chodzi o kozła ofiarnego.

Polub WP Kobieta
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.