Blisko ludzi"Mąż postawił mi ultimatum: rodzisz dziecko albo idziesz do pracy"

"Mąż postawił mi ultimatum: rodzisz dziecko albo idziesz do pracy"

"Mąż postawił mi ultimatum: rodzisz dziecko albo idziesz do pracy"
Źródło zdjęć: © 123RF

03.01.2020 16:55, aktual.: 03.01.2020 19:10

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Czy coś takiego można usłyszeć od własnego męża? Przypadek Martyny pokazuje, że można. Zresztą nie tylko jej. Koleżance Martyny mąż powiedział prosto w twarz, że jest darmozjadem. – Związek oparty na sprzecznych potrzebach i celach to relacja patologiczna – uważa psycholog Agata Pajączkowska.

Kiedy pytam o taką sytuację, większość kobiet, z którymi rozmawiam, spogląda na mnie ze zdumieniem. – Ale jak to mąż stawia ultimatum? – dziwi się jedna z nich. – W ogóle sobie czegoś takiego nie wyobrażam. Czy mąż to szef, żeby mógł powiedzieć coś takiego? Od razu bym go pogoniła.

Sęk w tym, że rzecz dotyczy przede wszystkim żon będących na utrzymaniu męża. Bo choć większości kobiet takie ultimatum nie mieści się w głowie, to jedna uśmiecha się znacząco. To Martyna. Ma 34 lata i dwoje dzieci. Zanim urodziła starszego syna, który dziś ma 6 lat, nie ukrywa, że głównie zajmowała się domem i… korzystała z życia. Jej mąż dobrze zarabiał, byli nieźle sytuowani. – Pobraliśmy się, ale postanowiliśmy z niczym się nie śpieszyć. Bartek nie naciskał, nie miał żadnych oczekiwań, że dziecko ma być już. Wiedzieliśmy, że chcemy kiedyś powiększyć rodzinę, ale nie ustalaliśmy żadnych terminów – opowiada.

Dlatego nie próżnowali. Kino, teatr, restauracje, zagraniczne wycieczki, sport – żyli aktywnie. Martyna miała czas i pieniądze, by o siebie zadbać. – Któregoś dnia Bartek wrócił z pracy wyraźnie nie w sosie. Po całym domu chodził spięty. Zapytałam, co się dzieje, na co odpowiedział, że musimy porozmawiać. Wtedy zastrzelił mnie tekstem, że wszystko sobie przemyślał i doszedł do wniosku, że najwyższy czas na dziecko, a jeśli nie, to mam pójść do pracy – mówi Martyna.

Chciał mnie zaszantażować

Do dziś pamięta szok, który wtedy przeżyła. – Nie rozumiałam, skąd nagle takie ciśnienie na dziecko. I dlaczego mam wrócić do pracy, skoro na nic nam nie brakuje. Czułam, że musi kryć się w tym drugie dno.

Kryło. Wkrótce wyszło na jaw, że u Bartka w pracy kolejnemu koledze urodziło się dziecko i najwyraźniej również on zdecydował, że czas zostać ojcem. – Bartek był już wtedy po trzydziestce i uznał, że jeśli nie teraz, to kiedy? Ale dlaczego kazał mi iść do pracy? Myślę, że chciał mnie w ten sposób zaszantażować. Wiedział, co wybiorę – twierdzi Martyna.

Bo choć czuła się wtedy głęboko dotknięta, wszystko sobie przemyślała i doszła do wniosku, że lat jej nie ubywa. Wkrótce zaszła w pierwszą ciążę, po półtora roku w kolejną. Czy odnalazła się w roli matki? – Tak, choć robię różne kursy przez internet, żeby nie zgłupieć – śmieje się.

Martyna mówi mi, że żadna kobieta by się publicznie nie przyznała, że usłyszała coś takiego od własnego męża, ale jej bliskiej koleżance mąż postawił podobne ultimatum. Z tą różnicą, że tamtą dziewczynę wybranek nazwał wprost darmozjadem. Rzeczywiście nie pracowała, ale nie z lenistwa – po filozofii nie mogła znaleźć pracy, a marzyła o pracy choćby pośrednio zgodnej z wykształceniem. Nie chciała być kelnerką, mąż twierdził, że to rozumie. Dawał jej czas na znalezienie pracy, ale cierpliwość mu się skończyła. – Jak widać, nie byłam jedyna – zauważa Martyna.

Jej koleżanka pracy nie znalazła. Zaszła w ciążę i urodziła córkę.

Żona dziczeje w domu

Za takim ultimatum kryć się mogą różne motywacje. Czasem – jak w przypadku Bartka – chodzi o to, by "zmusić” kobietę do zajścia w ciążę. Z jakiegoś powodu mężczyzna uważa, że czas na dziecko. Chce albo czuje, że powinien zostać ojcem. Czasem jednak chodzi o coś innego.

Monika wyznaje, że mąż każe jej iść do pracy, co ją dziwi, bo mają małe dziecko, którym ona wzorowo się zajmuje, a pieniędzy wystarcza im na wszystko. - On chce, żebym pracowała nie dlatego, że brakuje kasy, ale po to, żebym nie gniła tak w domu i gnuśniała. Dziecko do żłobka, ja do pracy, on do pracy. Powiedział mi, że to siedzenie w domu wpływa na mnie demotywująco, że się cofam i jestem mało twórcza - wyjaśnia.

Marek mówi wprost, że największy błąd w jego życiu to… niepracująca żona. - Jesteśmy po ślubie 10 lat, mamy syna. Żona najzwyczajniej na świecie się nudzi i dziczeje z dnia na dzień. Jest nadopiekuńcza dla syna, zero zainteresowań, hobby itp. Do tego staje się hipochondryczką - denerwuje się mężczyzna.

Badania nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czego tak naprawdę oczekują polscy mężczyźni. Z analiz przeprowadzonych przez IPSOS wynika, że aż 84 proc. mężczyzn jest zdania, że kobieta powinna partycypować w kosztach utrzymania domu, ale jednocześnie 87 proc. uważa, że to mężczyzna pozostaje głową rodziną. Z kolei 80 proc. panów jest przekonanych, że domem kobieta zajmie się lepiej.

Zdaniem ekspertki

Psycholog Agata Pajączkowska z poradni Psychowskazówka tłumaczy, że związek dwójki osób to pewien układ wzajemnych potrzeb, zależności i emocji. – Nasze potrzeby i oczekiwania zmieniają się. Są też efektem wychowania, przeżyć z dzieciństwa, przekonań, którymi się kierujemy. Jeśli mężczyzna ma jasno sprecyzowane oczekiwania względem kobiety/żony na zasadzie: "ja pracuję, ty wychowujesz dzieci”, to często dochodzi do takich sytuacji – wyjaśnia Pajączkowska. – Wielu panów uważa również, że wychowywanie dzieci, opieka nad nimi oraz nad domem to nie prawdziwa "praca” i wówczas brak potomstwa skłania ich do takich szantaży.

Jak powinna zareagować kobieta, gdy mąż postawi jej ultimatum? – Przede wszystkim nie powinna decydować się na dziecko, jeśli nie jest na to gotowa – podkreśla psycholog. – Nie powinna też kryć swoich emocji i potrzeb albo myśleć, że może mu przejdzie. Związek oparty na sprzecznych potrzebach i celach to często relacja patologiczna, konflikty są wtedy na porządku dziennym. A wychowywanie dzieci w takich warunkach rodzi frustrację i nie sprzyja ich prawidłowemu rozwojowi.

Agata Pajączkowska podpowiada, by w takiej sytuacji rozważyć terapię par, która pomoże wyjaśnić wszelkie nieporozumienia i podjąć decyzję dotyczącą posiadania potomstwa.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (678)
Zobacz także