ModaMniej czyli więcej

Mniej czyli więcej

Mniej czyli więcej
Źródło zdjęć: © Fashion Magazine

10.02.2009 14:16, aktual.: 10.02.2009 14:37

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Jak być niezauważaną, gdy ma się 180 cm wzrostu, porcelanowo-białą cerę, chłopięcą figurę i ognistorude włosy? Do tego androgyniczną urodę, wyraziste rysy twarzy i coś, czego nie można ani nazwać, ani zdefiniować, a co przesądza o tym, czy ktoś posiada swój własny styl bądź nie. Tilda go ma.

Jak być niezauważaną, gdy ma się 180 cm wzrostu, porcelanowo-białą cerę, chłopięcą figurę i ognistorude włosy? Do tego androgyniczną urodę, wyraziste rysy twarzy i coś, czego nie można ani nazwać, ani zdefiniować, a co przesądza o tym, czy ktoś posiada swój własny styl bądź nie. Tilda go ma.

Na tle innych, bezbarwnych hollywoodzkich aktoreczek, podobnych do siebie jak dwie krople wody, ona jest bez wątpienia osobowością. Długo pracowała na swój komercyjny sukces zwieńczony Oscarem, ale tak naprawdę nie potrzebowała go. To Hollywood się o nią upomniało.

Niepokorna

W wieku 48 lat miała wszystko, co można w kinie osiągnąć. Ta bardzo dobrze wykształcona Brytyjka przez długie lata była muzą awangardowego reżysera Dereka Jermana, współtworząc i uczestnicząc w większości jego projektów. Twierdzi, że to właśnie on uformował ją jako artystkę i jako człowieka. Był jej nauczycielem, mentorem i przewodnikiem duchowym. Był też homoseksualistą, co dla arystokratycznych rodziców i otoczenia Tildy okazało się sporym wyzwaniem. Nie dość, że artysta, to jeszcze gej, podczas gdy jej przeznaczeniem miał być wyłącznie ślub z dobrze ułożonym Szkotem. Widać już wtedy pociągała ją aura tajemnicy związanej z innością i wieloznacznością. Ekscentryczna postawa daje o sobie znać również w obecnym życiu prywatnym aktorki. Od wielu lat żyje pod jednym dachem z o 20 lat starszym malarzem i pisarzem Johnem Byrne`m i dwójką dzieci, co nie przeszkadza jej publicznie pokazywać się i chwalić swoim o kilkanaście lat młodszym kochankiem - również artystą. W jego towarzystwie aktorka przybyła na
tegoroczną galę rozdania Oscarów, wprowadzając zebranych w konsternację. Ale zachwyt wzbudziła czymś innym. Artystka przez wielkie "A"

Przez lata konsekwentnie szła własną, artystyczną drogą, nie oglądając się na trendy. Była aktorką Jermana, a gdy umarł w 1994 roku na AIDS, skończył się dla niej pewien życiowy etap.

Z powodzeniem zaczęła grywać w bardziej komercyjnych obrazach, jak "Orlando" czy "Młody Adam" aż w końcu upomnieli się o nią amerykańscy producenci, obsadzając w megaprodukcjach: "Niebiańska plaża", "Constantine" czy "Opowieści z Narnii". Ale nawet kiedy grała w tak wysokobudżetowych filmach, zawsze fascynował ją inny aspekt pracy. Jej postaci były niesztampowe i niejednoznaczne, a tam, gdzie sztuka wydawała się być nieobecna, ona próbowała ją wydobyć.

Gwiazda angażuje się również w inne dziedziny sztuki, jak choćby performance Corelli Parker "Maybe" w galerii Serpentine, podczas którego dała się zamknąć w szklanej klatce, zamieniając swoje ciało w eksponat. Zawsze pod prąd. Nie istnieją dla niej schematy i wzorce. Kieruje się instynktem, a jej artystyczne wybory są świadome i przemyślane, a co najważniejsze, nigdy nie musi się ich wstydzić. Podobnie jest z modą.

Nie do podrobienia

Tilda jest tak wyrazistą i charyzmatyczną osobowością, że od dawna wiadomo było, iż prędzej czy później upomni się o nią świat mody. I tak się stało: dostrzegł ją duet młodych, awangardowych holenderskich projektantów - Viktor & Rolf. Została ich muzą oraz twarzą jednej z kolekcji. Do historii przeszedł pokaz, na którym Tilda szła pierwsza, a identycznie ubrane modelki za nią. Były jej klonami - ona stanowiła absolutny wzorzec piękna, one były tłem. Efekt gwarantowany - o pokazie mówili wszyscy. Kreatorzy przyjaźnią się z aktorką do dzisiaj. Odbierając pierwszą w swojej karierze statuetkę Oscara, wyglądała zjawiskowo. Miała na sobie długą, czarną suknię zaprojektowaną przez Albera Elbaza dla domu mody Lanvin. Całości rewelacyjnie dopełniała skromna, lecz niebywale szykowna biżuteria włoskiej firmy jubilerskiej Damiani - ręcznie robiona bransoleta z 18-karatowego białego złota inspirowana pustynnymi wydmami i wysadzana brylantami oraz podobny pierścionek.

Kreacja Tildy została uznana za jedną z niewielu wartych zapamiętania, podobnie jak na rozdaniu ubiegłorocznych brytyjskich nagród filmowych Bafta, gdzie aktorka wystąpiła w długiej, złotej sukni Diora Haute Couture z czarnymi aplikacjami.

Skromna, ale prowokująca

Każde jej publiczne wystąpienie jest szeroko komentowane. Bawi się modą, prowokuje. Tak jak choćby na tegorocznym berlińskim festiwalu filmowym, gdzie uwagę przykuwały jej niezwykłe, złote szpilki od Prady z kwiatowymi motywami i sukienka w podobnej tonacji. Ten zestaw sprawił, że nie można było oderwać od niej wzroku. Ale aby być nie tylko awangardową, na tym samym festiwalu pokazała się jeszcze w skromnej, brązowej sukience, podkreślającej talię, którą można było pomylić z klasycznym trenczem. Nie była ani jednym ani drugim, ale zwracała uwagę, a o to przecież chodziło.

Na premierze "Michaela Claytona" w Nowym Jorku, gwiazda miała na sobie długą, prostą, czarną suknię z odkrytymi ramionami. Na festiwalu w Walencji - śnieżnobiały garnitur. Prostota i elegancja. Tilda, poza małymi wyjątkami, prawie nie nosi biżuterii. Biżuterią jest jej sposób bycia, twarz, rude włosy i piegi.

Ona to ma

Tak dużo ma wyczucia w kwestii mody, że nawet balansując na krawędzi, nigdy nie przekracza granicy dobrego smaku. Gdy chce, błyszczy jak królowa, a kiedy bawi się konwenansami, wkłada spodnie i wtedy przyznaje szczerze, że ludzie zaczynają zwracać się do niej: "proszę pana".

Przyglądając się jej stylizacji, śmiało można powiedzieć, że nigdy nie zaliczyła spektakularnej wpadki. Na próżno szukać jej na listach najgorzej ubranych gwiazd. Nigdy jej tam nie będzie. Posiada olbrzymią świadomość własnego ciała i własnych ograniczeń. Nie jest klasyczną pięknością, ale gdy chce, staje się nią w jednej chwili. Bo jak mało kto w show-biznesie wie, że mniej - często oznacza więcej. I chyba właśnie to stwierdzenie jest jej mottem życiowym.

POLECAMY

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (4)
Zobacz także