Trwa ładowanie...
Ludzie

Moje smutne Christmas, czyli święta Polek za granicą

To właśnie w Boże Narodzenie – czas radosnego świętowania – najbardziej doskwiera im samotność, a emigracyjna rzeczywistość staje się wyjątkowo dotkliwa. Pojawia się ogromna tęsknota za krewnymi i polskimi zwyczajami. Kobiety starają się stworzyć rodzinne święta na obczyźnie, ale gdy brakuje bliskich, pojawia się smutek i melancholia.
Share
Moje smutne Christmas, czyli święta Polek za granicą
Źródło: 123RF
d3fw69z

To właśnie w Boże Narodzenie – czas radosnego świętowania – najbardziej doskwiera im samotność, a emigracyjna rzeczywistość staje się wyjątkowo dotkliwa. Pojawia się ogromna tęsknota za krewnymi i polskimi zwyczajami. Kobiety starają się stworzyć rodzinne święta na obczyźnie, ale gdy brakuje bliskich, pojawia się smutek i melancholia.

Boże Narodzenie to czas refleksji. Myślimy wtedy o bliskich, szykujemy dla nich upominki, wysyłamy kartki, starannie planujemy posiłki, które trafią na świąteczny stół. Często rodzina zjeżdża się po wielu miesiącach, a niekiedy wręcz latach rozłąki. Święta są okazją do złapania oddechu, odpoczynku od codzienności. Nie wszyscy jednak spędzają je w rodzinnym gronie. W specyficznej sytuacji są osoby mieszkające za granicą. Oddalenie od ojczystego kraju i krewnych w okresie świątecznym odczuwa wiele Polek – szczególnie tych, które Boże Narodzenie spędzają w pojedynkę.

27-letnia internautka Ewa mieszkająca w Christchurch pisze na forum Polaków w UK: „Święta Bożego Narodzenia zawsze kojarzą mi się z radośnie spędzonym czasem z bliskimi. Od momentu, kiedy człowiek zaczyna mieszkać za granicą, wszystko się zmienia i nasz stosunek do świat też. Zawsze czułam ogromną radość na tydzień przed świętami, a teraz… nie czuję tego już… i wiele osób czuje podobnie jak ja. Co roku ludzie mają mniej pieniędzy, żeby zaszaleć w świątecznych prezentach dla bliskich i ogólnie, aby przygotować wymarzone święta, atmosfera zaczyna zanikać. Poprzez spędzanie świąt samotnie też zmieniamy do świąt podejście (…). Życzę każdemu, aby nie musiał spędzać tych świąt samotnie, kilometry, które dzielą nas z naszymi bliskimi w Polsce, dają o sobie wyraźnie znać, więc jeśli wiemy, że ktoś będzie sam w te dni, nie pozwólmy na to. Nikt na to nie zasługuje”.

d3fw69z

Bo to właśnie w święta emigracyjną samotność odczuwa się najdotkliwiej. Dotyczy to nawet tych Polek, które na co dzień dobrze czują się za granicą. „Nie jestem szczególnie związana ani z Polską, ani z rodziną, ani z katolicyzmem. Jednak to już moje drugie święta na obczyźnie i wpadam w dołek melancholijny. Brakuje mi śniegu, klimatu, tradycyjnego spotkania ze znajomymi z liceum, rodzinnej atmosfery (mimo wszystko). Niby się człowiek przyzwyczaja, ale nie da się uciec od tej nachalnej atmosfery świątecznej w supermarketach, telewizji, internecie, na ulicy. Poza tym na co dzień bardzo dużo pracuję i nie mam czasu na odczuwanie samotności, to przychodzi dopiero teraz, kiedy cały świat zwalnia. Dostałam urlop i wariuję” – to kolejny wpis z forum dyskusyjnego.

Wywołane do tablicy internautki-emigrantki przyznają, że okres Bożego Narodzenia to dla nich najtrudniejszy czas w roku – nawet jeśli próbują sobie jakoś ten czas zagospodarować. Novotna pisze: „Ja już trzecie święta spędzam w Anglii, a wcześniej dwa lata w innym kraju, także od paru lat po prostu był to dla mnie smutny czas, mimo że na siłę starałam się jakoś spędzić je przyjemnie ze znajomymi i w miarę możliwości też świętować”.

* To nie to samo*

Sposobem na rozprawienie się ze świąteczną samotnością jest ściągnięcie za granicę rodziny. Choćby na kilka dni. Zrobiła tak internautka Novotna, którą perspektywa spotkania z krewnymi wyrwała z pesymizmu. Na podobny pomysł wpada wiele Polek. 27-letnia Magda od dwóch lat mieszka w Manchesterze. Z chłopakiem i koleżanką. Na co dzień nie czuje się samotna, ale nie kryje, że w tym roku postanowiła zaprosić do siebie bliskich – w ubiegłym roku nie przyjechała do Polski na święta, bo miała dużo pracy. – W Wigilię nie było mi do śmiechu, mimo że narzeczony został ze mną, żebym nie była sama. Ale tęsknota za domem, mamą, tatą, siostrą była ogromna – przyznaje Magda.

d3fw69z

Żeby nie przeżywać tego drugi raz, 27-latka zdecydowała, że tym razem sama wszystko zorganizuje. – Wracam do pracy zaraz po świętach, więc raczej nie mogłabym polecieć do Polski. A tak rodzina zrobi sobie wycieczkę. Spędzimy Wigilię i Boże Narodzenie razem, trochę pozwiedzamy – planuje. Perspektywa spotkania z najbliższymi tak ją cieszy, że nie jest przerażona ogromem przygotowań, które wzięła na swoje barki. – Dam radę – mówi krótko.

Polskie emigrantki zwracają uwagę, że na obczyźnie święta spędza się inaczej niż w Polsce. W publikacji „Praca za granicą w świadomości emigrantów zarobkowych z województwa zachodniopomorskiego” (Albert Terelak, Sebastian Kołodziejczak, Szczecin 2012) pojawia się historia 42-letniej kobiety, która przeprowadziła się do Niemiec. „Dwa lata temu musiałam zostać na Boże Narodzenie w miejscu pracy. Wówczas dotarły do mnie różnice, jakie występują między naszymi nacjami. W Polsce Boże Narodzenie jest czasem, który spędza się z rodziną, czasem głębokiej celebracji wiary, doniosłości święta. Będąc tam, nie odczuwałam tego, co czuję, spędzając święta w domu, na pewno po części przez brak rodziny. Ale nie tylko.

W Niemczech podchodzi się do świąt zupełnie inaczej, przynajmniej patrząc przez pryzmat rodziny, u której ja pracuję. Nie chcę uogólniać, ale tak to odbieram. Na szczęście nie ja jedna zostałam na obczyźnie w czasie świąt. Spotkałam się z Polakami, którzy tak jak ja zostali w Niemczech na święta. Wówczas przypomniałam sobie, jak w Polsce obchodzi się święta. Nasze zwyczaje są niepowtarzalne, choćby łamanie się opłatkiem. W takich chwilach przypomina się to, że pochodzimy z Polski”.

Szczególnie wzruszające są opisy świąt w książkach Polek, które część życia spędziły na zsyłce. Wanda Niezgoda-Górska w publikacji „Dosyć nam Sybiru, dosyć Kazachstanu” (Wrocław 1994) wspomina: „Nie było opłatka, więc połamaliśmy się czarnym, przydziałowym chlebem. Czarny chleb był też jedynym daniem wigilijnym. Miał zastąpić 12 tradycyjnych dań. Nie było choinki. W migotliwym, zanikającym świetle koptiłki (kaganek) widziałam wynędzniałe, chorobliwie już wychudzone twarze staruszków – teściów, Danusi i Ili. Mroczny motyw godny pędzla Grottgera w jakimś nowym patriotycznym cyklu, pokazującym męczeństwo Polaków na Sybirze w XX wieku”.

d3fw69z

* Przy świątecznym stole*

Żeby osłodzić sobie gorycz samotnych świąt, Polacy szukają rodaków, którzy podobnie jak oni spędzają święta na obczyźnie. Wieści najczęściej roznoszą się pocztą pantoflową. Albo przez internet – poprzez fora dyskusyjne dla emigrantów. „Ponieważ nie wyznaję zasady: Polak Polakowi wilkiem informuję, że u mnie będzie puste miejsce przy stole (jak co roku zresztą). Więc jeśli ktoś będzie spędzał te święta sam, nie ma z kim podzielić się opłatkiem, a ma jak dojechać – zapraszam” – to wpis z forum Polaków w UK.

W lepszej sytuacji są ci, którzy za granicę wyemigrowali z rodziną. Polki bardzo starają się tak wszystko zorganizować, żeby święta jak najbardziej przypominały polskie Boże Narodzenie. Kupuje się choinkę i upominki bliskim, robi tradycyjne potrawy, dzieli się opłatkiem, a nawet śpiewa kolędy. „Święta przygotowuję dla siebie, męża i naszych kotów, co roku staramy się typowo tradycyjnie po polsku (nawet opłatek mama przysłała), czyli barszczyk czerwony z uszkami, mąż robi grzybową z suszonych grzybów (tradycja z jego domu – pyszna, bo mąż dobrze gotuje), z polskich potraw planuję jeszcze sałatkę jarzynową, a reszta menu to ryby, ryby i ryby, a na słodko tradycyjny tutaj panettone (rodzaj babki – przyp. red.)” – opisuje mieszkająca we Włoszech internautka.

„Ja też staram się, by święta były jak w Polsce – przyznaje Joanna. – Robię takie same potrawy, słuchamy kolęd, dzieciaki się cieszą, mam wszystkich swoich bliskich obok siebie, gorzej z mężem – jego rodzice i rodzeństwo w kraju. A mnie wciąż czegoś brak”.

d3fw69z

Czego jeszcze nam brakuje? Oto kilka wpisów z forum: „Mnie poza rodziną to będzie brakować pasterki… tutaj jest kościół katolicki jeden w mieście, ale to nie to samo. Nie znam języka, inni ludzie”; „W Anglii spędzam święta ze znajomymi, ale trwają krótko i brakuje tej atmosfery. Nie ma kilkunastu potraw ani pasterki i na drugi dzień trzeba iść do pracy”; „Tu oprócz sklepów nie widać świątecznej atmosfery, teraz ludzie troszkę poubierali domy, a w Polsce każda niemal ulica tętni tą świąteczną atmosferą”.

O tym, jak smutne mogą być święta spędzane na obczyźnie, niechby nawet w niesamowitych okolicznościach przyrody, przekonała się Małgorzata Socha. Aktorka kilka lat temu spędziła Boże Narodzenie w Kenii. W następnym roku wolała jednak zostać w kraju. „To była nasza zaległa podróż poślubna i niesamowite przeżycie, aczkolwiek w Wigilię miałam łezkę w oku. Spędzałam ten wieczór w tropikach, przy stole z obrusem z motywem zebry i nie bardzo mi się to podobało. Myślałam o najbliższych i tęskniłam” – powiedziała w rozmowie z „Rewią”. Dodając: „Smaki z kuchni mojej mamy są na razie nie do powtórzenia i nie do podrobienia, więc ja nie próbuję wchodzić w jej kompetencje. Ona robi wszystko, ja dokładam się rybą w galarecie”.

Wyjazd zamiast powrotu

Z badań CBOS-u wynika, że Polacy są przywiązani do wigilijnych zwyczajów. Za najważniejsze symbole świąt uważamy choinkę i prezenty. Chcemy spędzać Boże Narodzenie z rodziną. Dzielenie się opłatkiem, składanie sobie życzeń, spożywanie tradycyjnych potraw, ubieranie choinki, śpiewanie kolęd, przygotowywanie upominków – oto zwyczaje celebrowane przez większość polskich rodzin.

d3fw69z

Ale jest też tendencja odwrotna – z obserwacji właścicieli biur podróży wynika, że coraz więcej Polaków woli wyjechać na święta za granicę. Przybywa osób, które okres świąteczny przeznaczają na egzotyczną wycieczkę. Według statystyk Travelplanet w ubiegłym roku na taki wyjazd zdecydowało się o 20 proc. Polaków więcej niż w roku 2013. – Chętnie wypoczywamy tam, gdzie jest teraz ciepło, słonecznie, gdzie możemy naładować baterie. Zainteresowaniem cieszą się zarówno bliższe kraje, takie jak Wyspy Kanaryjskie, Egipt czy Maroko, jak i dalsze, bo zima to doskonała pora na egzotyczne podróże. Zainteresowaniem cieszą się takie kraje, jak Meksyk, Kuba, Dominikana czy Malediwy. Wiele osób w tym czasie rozpoczyna również sezon narciarski, najczęściej w alpejskich rejonach, szczególnie w miejscowościach we Włoszech i w Austrii – mówi Magda Plutecka-Dydoń, rzecznik prasowy Neckermann Polska, w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Lifestyle.

Szacuje się, że na emigracji może mieszkać nawet 20 mln Polaków. Z danych Ministerstwa Spraw Zagranicznych wynika, że w Europie Zachodniej żyje ich ponad 4 mln, a Europie Wschodniej ok. 1,5 mln, natomiast ponad 12 mln – w obu Amerykach. Badania TwojaEuropa.pl przeprowadzone wśród Polaków w 2012 roku wykazały, że ponad połowa respondentów-emigrantów nie planowała powrotu do kraju na święta.

RAF/(gabi)/WP Kobieta

d3fw69z

Podziel się opinią

Share
d3fw69z
d3fw69z