Przyszli na jej koncert. Marina mówi, że więcej ich nie zaprosi

Rodzina Szczęsnych w Opolu
Rodzina Szczęsnych w Opolu
Źródło zdjęć: © AKPA

10.06.2023 11:53, aktual.: 10.06.2023 14:31

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Marina wystąpiła na scenie w Opolu. Byli z nią mąż Wojciech Szczęsny i syn Liam. Piosenkarka nie kryła łez wzruszenia, ale zapowiedziała, że to ostatni raz, gdy zabiera bliskich na występ. Wspominała również pierwszą randkę z mężem.

Marina Łuczenko jest jedną z gwiazd Festiwalu w Opolu. - Jestem cała rozemocjonowana i bardzo szczęśliwa - mówiła w rozmowie z Pomponikiem zaraz po występie. - Przyjemnie mi się śpiewało, miałam dobrze ustawiony odsłuch, wszystko było tak jak na próbach - oceniła swój występ. Na scenie obserwowali ją najbliżsi - mąż i syn Liam.

"Teraz ty jesteś kibicem"

- Nie chciałam zerkać, bo wiedziałam, że jak zerknę, to się rozczulę. Na koniec jak spojrzałam [na Wojtka i Liama - przyp. red.] to poleciały mi łzy - powiedziała gwiazda w rozmowie z Pomponikiem.

- Wojtek ma akurat siedem dni wolnego, my zawsze czekamy na to jego wolne, bo cały czas jest w Turynie. W piątek skończył sezon i w poniedziałek zaczyna się zgrupowanie kadry. Nie wyobrażam sobie, że gdy ma on ma wolne, na które tyle czekamy, ja sobie jadę i mówię - siedź i oglądaj mnie w telewizji. Więc powiedziałam mu: teraz ty jesteś kibicem!

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Artystka przyznała jednak, że niełatwo było jej połączyć rolę mamy i piosenkarki. Chaos wkradł się już o poranku. - Rano było zamieszanie. Liam - jak to dziecko - najpierw chciał iść, potem nie, później się oblał - wylicza Marina. - To mi pokazało, że jest to ostatni raz, gdy zabieram bliskich na występ. Jak jest Liam, to ja zawsze będę mamą. Parę godzin przed rozpoczęciem koncertu powiedziałam: bierzcie Liamka, teraz ja muszę się skupić - zdradziła reporterowi Pomponika.

Tak Wojtkowi udało się zdobyć serce Mariny

Marina opowiedziała jak wyglądała ich pierwsza randka. Miała ona miejsce w Warszawie dokładnie 10 lat temu.

- Wróciłam po moim półrocznym wyjeździe do Stanów, gdzie mieszkałam. Przyjechałam na kilka dni do Polski na koncert, żeby zabrać więcej rzeczy. Widzę nieodebrane połączenie. Jeszcze nie wiedziałam, że to był Wojtuś.

Szczęsny namówił Marinę na randkę, która odbyła się kilka dni później. Podczas wspólnej kolacji powiedział: "Ty jeszcze tego nie wiesz, ale ty będziesz moją żoną" - Zaczęłam się śmiać, bo po pierwsze nikt mi tego wcześniej nie powiedział, po drugie jak można być tak pewnym siebie i jak można w tak staroświecki sposób bajerować dziewczynę.

Po paru miesiącach powiedział jednak: "Widzisz, ty mi nie wierzyłaś, a jesteśmy razem".

Zapraszamy na grupę na Facebooku - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (7)
Zobacz także