Regularnie jeździ na sekswakacje. "Dwa tygodnie jak z bajki"

Urlop to dla niektórych kobiet okazja do nawiązania romansu - zdjęcie ilustracyjne
Urlop to dla niektórych kobiet okazja do nawiązania romansu - zdjęcie ilustracyjne
Źródło zdjęć: © Getty Images

18.05.2024 16:00, aktual.: 18.05.2024 17:25

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Coraz częściej kobiety wyjeżdżają na wakacje nie tylko po to, żeby zwiedzać, odpoczywać czy próbować lokalnego jedzenia – chcą również przeżyć wakacyjną przygodę z nieznajomym. - Przynajmniej dwa razy w roku jeżdżę za granicę. Czasem sama, czasem z przyjaciółkami. Zwiedzamy, bawimy się i… korzystamy z życia – dodaje.

Sekswakacje przestają już powoli być tematem tabu. Rewolucja obyczajowa sprawiła, że zatarciu ulega patriarchalny podział ról. Wiele kobiet, zamiast zakładać rodziny, decyduje się rozwijać karierę i prowadzić życie singielki. Są same, ale nie samotne, otoczone gronem przyjaciół, spełnione zawodowo, żyją pełnią życia. Dla wielu z nich zagraniczny urlop to szansa na przygodę.

"Mam swoje potrzeby"

– Pięć lat temu rozstałam się ze swoim partnerem. Zdradzał mnie, i to wielokrotnie, z kilkoma kobietami. Bardzo źle to zniosłam i od tamtej pory mam problem z zaufaniem, boję się, że znowu mnie to spotka. Nadal jestem sama, ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Skupiłam się na pracy, swoich zainteresowaniach, podróżach. Mam duże grono znajomych i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa – mówi Ania.

– Oczywiście, mam swoje potrzeby, zdarzyły mi się więc jakieś jednorazowe przygody. Od czterech lat przynajmniej dwa razy w roku jeżdżę za granicę. Czasem sama, czasem z przyjaciółkami. Zwiedzamy, bawimy się i… korzystamy z życia – dodaje.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Ania ma jasne włosy, bardzo o siebie dba, regularnie chodzi na siłownię. Świetnie mówi po angielsku i włosku, zna też na poziomie komunikatywnym niemiecki i hiszpański. Przyznaje, że nigdy nie narzekała na brak powodzenia u płci przeciwnej.

– Moje pierwsze sekswakacje miały miejsce we Włoszech. Wcześniej byłam trochę zamknięta na adorację ze strony mężczyzn, musiałam przeboleć swój związek. A wtedy, podczas urlopu, ich atencja zaczęła mi sprawiać przyjemność. Jako blondynka cieszyłam się ogromnym zainteresowaniem. Poczułam, że puszczają mi hamulce, byłam przecież daleko od domu, anonimowa, wolna. Być może wcześniej kazałabym takiemu podrywającemu mnie w barze czy na ulicy mężczyźnie dać mi spokój. Teraz jednak skorzystałam z okazji – relacjonuje Ania.

– Spędziłam wspaniałe dwa tygodnie jak z bajki, korzystając z życia. Oczywiście uczucia nie wchodziły w grę, oboje wiedzieliśmy, że to wakacyjna przygoda. Chociaż kiedy wróciłam do kraju, mój włoski kochanek przez jakiś czas jeszcze do mnie pisał. Potem był kolejny wyjazd i kolejny romans. Naturalnie jestem ostrożna, zawsze daję znać, gdzie idę, zabezpieczam się, unikam podejrzanych miejsc – dodaje.

Jak przyznaje, o jej wakacyjnych przygodach wie tylko małe grono przyjaciół.

– Ja się tego nie wstydzę – zapewnia – ale wiem też, jak ludzie są konserwatywni i zaściankowi, nie chcę, żeby o mnie mówili albo mnie oceniali. Przecież nikomu krzywdy nie robię.

Karolina Rybus-Przeniosło, socjolożka i dyplomowana coachka, zwraca uwagę, że wakacyjna atmosfera sprzyja romansom.

– Piękna pogoda, szum morza, ciepła bryza, egzotyczne, piękne widoki, pyszne jedzenie, luźna atmosfera, głowa wolna od codziennych problemów i obowiązków, relaks i poczucie błogości, a przy tym piękni, szarmanccy, młodzi mężczyźni, którzy adorują na każdym kroku, mówiąc miłe słowa, stawiając drinki, zapraszając na kolację… I to wszystko z dala od domu. Od problemów życia codziennego, od często trudnych sytuacji życiowych. Duża pokusa, poza tym nikt się nie dowie, nie będziemy oceniane – mówi.

– Anonimowość wyzwala poczucie wolności, pomaga w podejmowaniu szalonych decyzji, urzeczywistniania erotycznych marzeń. Nikt mnie tu nie zna, mogę wszystko. Seks z nieznajomym na plaży jest niczym scena z romansu, który właśnie przeczytały. Dla niego jest najpiękniejsza na świecie, choćby tylko przez siedem dni - podsumowuje ekspertka.

"Pomagają zapełnić emocjonalną pustkę"

Iza jest po czterdziestce, ma mocny charakter i wie, czego chce od życia. Zajmuje wysokie stanowisko w korporacji i budzi respekt. Nie ukrywa, że trudno jej znaleźć partnera.

– Męczą mnie niedojrzali, niewiedzący czego chcą mężczyźni, maminsynkowie czy nieudacznicy – stwierdza. – Niestety, wielu bardziej lubi moje pieniądze niż mnie.

To jeden z powodów, dlaczego wybrała życie w pojedynkę; nie chce się stale martwić o intencje partnera. Kiedy jednak wyjeżdża za granicę, układ jest prosty.

– Podrywają mnie młodsi mężczyźni, bardzo atrakcyjni. Zapewniają swoje towarzystwo, wspólnie zwiedzamy atrakcje, a wieczorami idziemy potańczyć. Potem, w zależności od nastroju, wieczór może się różnie skończyć – śmieje się Iza.

– Żeby było jasne: nie płacę nikomu za seks. Ale stawiam im obiad czy drinka, płacę za wynajęty samochód i atrakcje. Dla mnie to żaden problem. A w zamian dostaję miłego kompana, który sprawi, że miło spędzę urlop – podkreśla.

Przyznaje, że słyszała wiele opowieści o miejscowych czy pracownikach hoteli, którzy wypatrują kobiet takich jak ona – dojrzałych, bogatych i żądnych przygód.

– Ja sobie zdaję sprawę z tego, na co się piszę, nie jestem naiwna, nie sądzę, że to jakaś wielka miłość. W Polsce nie czuję się taka wyzwolona, stresuję się, że mężczyzna, z którym poszłabym do łóżka, miałby ze mną wspólnych znajomych. Tutaj prawdopodobieństwo takiej wpadki jest niemal równe zeru. I też mężczyźni są inni, bardziej otwarci, przystojniejsi, pewni siebie. Pomagają mi, choćby chwilowo, zapełnić jakąś emocjonalną pustkę, którą pewnie mam w sercu. Oni nie boją się mojej niezależności, pozycji – mówi Iza.

– Dostaję swój wymarzony filmowy romans. A potem mogę wrócić do szarej rzeczywistości. Nie, nie jest szara, tak naprawdę jestem zadowolona ze swojego życia, ale takie urlopy dają mi szczęście. Być może, gdybym uzależniała od tego swoją atrakcyjność i wartość, to byłby problem. Ja jednak jestem zadowolona ze swojego życia – kwituje. – Czy chciałabym znaleźć partnera na stałe? Tak, ale obawiam się, że mam za bardzo wyśrubowane wymagania. O swoich przygodach nie mówię nikomu. Dobrze wiem, jakie jest u nas podejście. Mężczyzna może robić, co chce, ale kobieta aktywna seksualnie od razu słyszy pod swoim adresem wiele niewybrednych epitetów.

Dlaczego kobiety wybierają się na sekswakacje?

– Kobieta potrzebuje czuć się kobietą. Lubi być adorowana, komplementowana, podziwiana, kochana i oczywiście pożądana. Potrzebuje być atrakcyjna i piękna dla płci przeciwnej. Pragnie miłości i czułości, a jeśli nie ma tego w domu, to może tego szukać choćby na drugim końcu świata – tłumaczy Karolina Rybus-Przeniosło.

Podkreśla jednak, że seksualny urlop pomaga w podniesieniu swojego poczucia własnej wartości na krótko, bo jeśli któraś z kobiet ma problemy emocjonalne, to tygodniowy seks z przypadkowym, pięknym mężczyzną nie rozwiąże jej problemu z niską samooceną czy brakiem szczęścia w życiu. Problem nadal pozostaje nierozwiązany, a chwilowa uciecha pozostaje tylko pięknym wspomnieniem, szczęście jest iluzoryczne.

– Kobiety, wracając do kraju z seksurlopu, do codzienności, znów nie wierzą w siebie, w swoją kobiecość i atrakcyjność. To jest błędne koło. Taki urlop to często plaster na głęboką emocjonalną pustkę. Sygnał, że musimy przepracować w sobie pewne obszary. Przyjrzeć się sobie, swoim emocjom. Dokopać się do sedna problemu i raz na zawsze go rozwiązać – podsumowuje.

Sonia Miniewicz dla Wirtualnej Polski

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (758)
Zobacz także