Skandal na wrocławskiej uczelni. Pani profesor: "ty dzielnicowa k****"

"Ta mocno zużyta przez innych stara panna jest najgorszym pracownikiem naukowym na uczelni, a profesor jeździ z nią na konferencje jako sexservice" - smsy o takiej treści przez lata bombardowały nie tylko Marię, ale także jej najbliższych i współpracowników. Sprawa prześladowania profesora i pani adiunkt wreszcie została rozwiązana, choć bez wątpienia nie tak, jak powinna.

Skandal na uczelni we Wrocławiu
Źródło zdjęć: © 123RF.COM
Marianna Fijewska

Miłosny dramat na jednej z wrocławskich uczelni opisała Gazeta Wyborcza. Autor tekstu zaznaczył, że imiona zostały zmienione dla dobra poszkodowanych osób.

Doktor Maria L. pracowała na tej samej uczelni, na której pracował jej życiowy partner - 62-letni Konrad M. Latem 2012 roku Maria zaczęła dostawać niepokojące smsy. "Dajesz du.... su..!". "Ty dzielnicowa kur.." - pisał anonimowy nadawca. Smsy dotyczyły nie tylko kobiety, ale także jej partnera, którego prześladowca nazywał "podstarzałym profesorkiem, figlującym ostatkiem sił".

Mijały miesiące, a dręczyciel nie odpuszczał - Maria otrzymywała głuche telefony i na każdym kroku czuła się obserwowana. Wiadomości zaczęły docierać także do syna profesora - "Ta mocno zużyta przez innych stara panna jest najgorszym pracownikiem naukowym na uczelni, a profesor broni jej bez wstydu, faworyzuje, sypia z nią, urywając się z pracy, jeździ z nią na konferencje jako sexservice" - pisał prześladowca. W końcu wiadomości zaczęły przychodzić także na skrzynkę rektora.

Maria nie mogła wytrzymać psychicznie. Chodziła po uczelni w ciemnych okularach i dosłownie bała się o swoje życie. Trafiła pod opiekę psychologa, który jednoznacznie stwierdził, że ma objawy charakterystyczne dla ofiar stalkingu.

Maria ani Konrad nie mogli liczyć na wsparcie rektora uczelni. Postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i dokładnie przeanalizowali treść maili i smsów - doszli do wniosku, że nadawcą musi być osobą, która dobrze ich zna, wie kiedy wyjeżdżają, kiedy kończą i rozpoczynają pracę. Podejrzenia padły na profesor Beatę C., byłą partnerkę Konrada. W maju 2014 roku policja przeszukała dom Beaty i uznała, że to właśnie z jej komputera wysłano część obraźliwych maili.

Beata C. nie mogła zostać dyscyplinarnie zwolniona z uczelni, bo o winie osoby na tak wysokim stanowisku może decydować tylko Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Początkowo uznano, że sprawę załatwią publiczne przeprosiny i po tysiąc zł odszkodowania dla Marii i Konrada. Gdy para odwołała się od orzeczenia, kwotę zwiększono do pięciu tysięcy. Jednak od tego orzeczenia odwołała się Beata C. i w końcu sprawę umorzono.

Dziś Beata i Konrad wciąż pracują na jednej uczelni. W przeciwieństwie do Marii, która została zwolniona na mocy decyzji grona profesorów, w którym znajdowała się między innymi Beata (choć sprawa stalkingu wyszła już na jaw). Losy prześladowczyni potoczyły się zupełnie inaczej - niedawno awansowała na stanowisko pełnomocnika rektora. Maria L. zażądała zadośćuczynienia od uczelni, za mobbing i bezpodstawne zwolnienie. Władze wypłaciły jej niemal 50 tys. zł odszkodowania.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Źródło artykułu: WP Kobieta
Wybrane dla Ciebie
Kupiła dom w Hiszpanii. "Stan tej chaty był bardzo zły"
Kupiła dom w Hiszpanii. "Stan tej chaty był bardzo zły"
Wieczorem potrzyj tym szyby. Rano odjedziesz bez skrobania
Wieczorem potrzyj tym szyby. Rano odjedziesz bez skrobania
Dzieli życie z kobietą. Mówi, jak czuje się jako żona
Dzieli życie z kobietą. Mówi, jak czuje się jako żona
Zachwyciła elegancją. Stanęła przed kamerą w "slip skirt"
Zachwyciła elegancją. Stanęła przed kamerą w "slip skirt"
Możesz wyciąć bez zezwolenia. To drzewo jest zakazane w Polsce
Możesz wyciąć bez zezwolenia. To drzewo jest zakazane w Polsce
Wyprowadziła się na wieś. "To był ostatni moment"
Wyprowadziła się na wieś. "To był ostatni moment"
Spotkał się z Lipką trzy dni przed jego śmiercią. Wspomina rozmowę
Spotkał się z Lipką trzy dni przed jego śmiercią. Wspomina rozmowę
Zrezygnowała z botków na zwykłych obcasach. Lansuje nowy hit?
Zrezygnowała z botków na zwykłych obcasach. Lansuje nowy hit?
19 lat po śmierci zauważyli na jego grobie list. Oto treść
19 lat po śmierci zauważyli na jego grobie list. Oto treść
Był wart kilkanaście mln zł. Tak dziś wygląda dom z "Big Brothera"
Był wart kilkanaście mln zł. Tak dziś wygląda dom z "Big Brothera"
Nie ukrywa swoich poglądów. "Są ludzie, którym nie podaję ręki"
Nie ukrywa swoich poglądów. "Są ludzie, którym nie podaję ręki"
Zwiń w kulkę i wrzuć do kopca. Krety uciekną co do jednego
Zwiń w kulkę i wrzuć do kopca. Krety uciekną co do jednego
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟