Blisko ludziŚlub na gruzach Charkowa. Ukraińscy medycy powiedzieli sobie "tak"

Ślub na gruzach Charkowa. Ukraińscy medycy powiedzieli sobie "tak"

Ślub na gruzach Charkowa. Ukraińcy medycy powiedzieli sobie "tak"
Ślub na gruzach Charkowa. Ukraińcy medycy powiedzieli sobie "tak"

25.04.2022 21:51, aktual.: 26.04.2022 13:57

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Anton Sokołow i Anastazja Graczewa zaręczyli się w trakcie wojny. Kilka dni później na gruzach swojego ukochanego Charkowa zorganizowali ślub. Był to nie tylko akt miłości i symbol wzajemnego oddania, ale również próba zwrócenia uwagi świata na bardzo trudną sytuację miasta oraz jego mieszkańców. "Chcieliśmy pokazać, że pomimo wojny i zniszczeń, miłość i radość wciąż żyją" – mówiła Ukrainka na łamach portalu Meduza.

Dentysta Anton Sokołow i pielęgniarka Anastazja Graczewa to para pochodząca z Charkowa, która niemal od samego początku wojny zaangażowała się w pomoc potrzebującym rodakom. Po czasie zaczęli działać na wielką skalę, prowadząc magazyn pomocy humanitarnej. Wolontariat w tak trudnych czasach zbliżył ich do siebie, jak nigdy przedtem. Wiedzieli, że mogą sobie ufać. Podzielali wartości i światopogląd.  

Wzięli ślub, by oczy całego świata zwróciły się znów na Charków

28 marca, w drugą rocznicę związku, Anton ukląkł przed Anastazją i oświadczył się. Ślub odbył się 3 kwietnia w dniu urodzin kobiety i był swego rodzaju prezentem od jej przyszłego męża, który w bardzo krótkim czasie załatwił wszystkie formalności i potrzebne dokumenty. Para chciała zorganizować uroczystość również dlatego, ponieważ czuła, że świat zaczyna powoli zapominać o Charkowie. 

"Dzień ślubu rozpoczęliśmy od sesji zdjęciowej. Zadzwoniliśmy do wszystkich fotografów i dziennikarzy, o których mogliśmy pomyśleć. Poprosiliśmy naszych przyjaciół, aby powiedzieli wszystkim dziennikarzom, którzy jeszcze byli w Charkowie, że mamy wesele. Zatrzymywaliśmy każdego, kogo widzieliśmy na ulicy, który miał na sobie kamizelkę kuloodporną z napisem 'prasa' i zapraszaliśmy ich na wesele. (…) Sesję zdjęciową przeprowadziliśmy w miejscach, które kiedyś były najpiękniejsze w mieście, ale zostały zniszczone przez ostrzał. Uwielbiam moje miasto, przeszłam każdą uliczkę i oczywiście widok ruin jest bolesny" – opowiedziała Anastazja Graczewa w rozmowie z portalem Meduza. 

Zaślubiny w metrze, wesele w magazynie

Właśnie w ten sposób powstały zdjęcia, które obiegły media na całym świecie. Widać na nich uśmiechniętą parę młodą, która pozuje na gruzach swojego ukochanego miasta. Faktyczna ceremonia zaślubin odbyła się jednak w podziemiach charkowskiego metra. 

"Potem zeszliśmy do metra – to była kolejna część naszego planu. (…) Szczerze mówiąc, kiedy wymienialiśmy obrączki i składaliśmy śluby, nie myślałam zbyt wiele o tym, że jesteśmy na stacji metra. Patrzyłam tylko na Antona: to był mężczyzna, którego szukałam przez 32 lata. Widziałam miłość i zaufanie w jego oczach. Czułam, że to moja osoba, osoba, którą kocham ponad miarę. I to był nasz dzień" – wyznała Ukrainka. 

"Po zarejestrowaniu naszego małżeństwa wyszliśmy z metra i udaliśmy się do magazynu pomocy humanitarnej. Nasi przyjaciele-wolontariusze zorganizowali ucztę. Z tego, co wiem, pomogła restauracja charkowska, w której pracuje jeden z naszych przyjaciół. Ślub świętowaliśmy w magazynie. Charkowski piosenkarz Serhij Zhadan zagrał nawet darmowy koncert. Tam, w otoczeniu pudeł z lekarstwami i jedzeniem, odbyliśmy pierwszy taniec. Nie ćwiczyliśmy — po prostu tańczyliśmy tak, jak czuliśmy" – dodała do historii opublikowanej na portalu Meduza. 

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu:WP Kobieta
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.