WP

Testują gotowe kotlety z dyskontu i są zachwyceni. Dietetyk tłumaczy, dlaczego popełniają błąd

4 kotlety z tłustym serem za niecałe 10 zł. W markecie to dla wielu cudowna inwestycja. Tymczasem za podobną cenę, i to w tym samym sklepie, są gotowe dania, które dietetyk uznaje za godne polecenia
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Zamiast płacić za gotowe kotlety, lepiej kup warzywa na patelnię.
Zamiast płacić za gotowe kotlety, lepiej kup warzywa na patelnię. (Shutterstock.com)
WP

Wiedza z zakresu dietetyki jest już naprawdę szeroka i przeciętny Kowalski wie, że jeśli w składzie jest "E"(substancja dodatkowa, np. barwniki, konserwanty), to lepiej produktu unikać. Pomimo tego ludzie wciąż potrafią zachwycić się produktem bardzo złej jakości. Powód jest prostu - niska cena i łatwość przygotowania. Gotowe dania z dyskontów, przygotowane tylko do podgrzania, budzą emocje jakby kategoria produktów "fast food po domowemu" była nowością. Tymczasem zupełnie nie są warte - nawet tej niskiej - ceny. Zwłaszcza, że na przykład za równowartość zestawu "cordon bleu z kurczaka" dostaniemy zdrowe, równie proste w przygotowaniu danie.

4 kotlety na wypasie

Na popularnej stronie wykop.pl ogromne zainteresowanie wzbudziła inicjatywa jednego z użytkowników, która polega na testowaniu gotowych dań z dyskontów. Na pierwszy ogień poszły cordon bleu – 9,99 zł za 4 sztuki. Autor inicjatywy przelicza gramy na złotówki – wyliczył, że na osobę wychodzi 6,50 zł z frytkami, a 8 zł z surówką. Gotową oczywiście.

WP

Fakt, niedużo, a i zbytnio się przy tym nie narobisz. Tylko co z tego, skoro z perspektywy wartości odżywczych, ale i naszego samopoczucia na godzinę po obiedzie, porcja cordon bleu z frytkami nie jest warta nawet połowy tej ceny.

– Ser, który występuje w tytule tego dania, znajdujemy dopiero na 11 pozycji w składzie – zauważa dietetyczka, Magdalena Czyrynda-Koleda. – To daleko, a jak wiadomo, im później wymieniony jest dany składnik, tym jest go w produkcie mniej. Na pochwałę zasługuje deklarowana jakość użytej w nadzieniu szynki wieprzowej. Wygląda na to, że to czyste mięso.

Jednak to pierwsza i ostatnia dobra rzecz, jaką może powiedzieć o kotlecie.

– Tego typu produkt podniesie nam mocno poziom cukru. Po godzinie cukier gwałtowanie spadnie i znów będziemy odczuwać silny głód. Panierka to ogromny minus. Żeby tak wyglądała, produkt musiał być wcześniej wrzucony na głęboki tłuszcz, a jak wiadomo, to powoduje wysoką zawartość tłuszczów trans. Takie kotlety są zatem absolutnie zakazane dla osób, które mają kłopoty z układem krążenia, a dla wszystkich pozostałych nie są polecane – tłumaczy Czyrynda-Koleda.

WP

Ponadto, kiedy patrzymy na skład, na pierwszy rzut oka widać, że nie jest dobrze. Niezdrowych "E" jest nadmiar. Gdybyśmy zrobili takie kotlety sami, nie byłoby ani jednego. No ale "Mirek" z Wykopu ceni ten produkt za szybkość przygotowania, więc to może nie być koronny argument. Sięgnijmy zatem po kolejny. Taki, którego nie da się przebić – w dyskontach jest cała masa dobrej jakości produktów gotowych do jedzenia, które nadają się na obiad na ciepło kosztujących tyle samo, albo tylko odrobinę więcej.

Zdrowa alternatywa

– Pierwsze, co przychodzi mi do głowy, to warzywa na patelnię z jajkiem sadzonym – mówi Magdalena Czyrynda-Koleda. – Wysiłek przygotowania jest podobny, co w sytuacji, w której musimy odgrzać w piekarniku kotlety, a w składzie takiego dania nie znajdziemy nic, do czego, jako dietetyk mogłabym się przyczepić. Kalorycznie wyjdzie na plus.

Druga rekomendowana alternatywa to warzywa na patelnię przygotowane i zamrożone z kaszą i kurczakiem. – W marketach można znaleźć takie dania od popularnych producentów. Warto zerknąć na skład, upewnić się, że nie ma tam niepotrzebnych dodatków. Nie zniechęcajmy się jednak jednym "E". W porównaniu z gotowymi cordon bleu na pewno wyjdzie nam na zdrowie, a naje się tym nawet głodny mężczyzna – mówi dietetyczka.

WP

Warte uwagi są też tego typu dania z rybą. – Trzeba testować. Zdarzało mi się trafiać na mrożone dania rybne, którym nie mogę nic zarzucić ani jako dietetyk, ani jako konsument – w mrożonych rybach jest często dużo glazury wodnej, która je obciąża i po przygotowaniu okazuje się, że ryby jest niewiele. W ofercie są dania z mintajem, miruną, morszczukiem. To dobre morskie ryby z wysoką zawartością kwasów omega 3. Należy też pamiętać, że mrożone ryby w panierkach to już zupełnie osobna kategoria produktów, których nie polecam – wyjaśnia Magdalena Czyrynda-Koleda.

Bardzo dobrą alternatywą dla gotowych cordon bleu są też wolno gotowane mięsa dostępne w lodówkach, pakowane próżniowo. – Skład mają krótki, idealny, domowy. Cebula, grzyby, bardzo wysoka zawartość mięsa. Jeśli tłuszcze, to dobrej jakości – rekomenduje dietetyczka. Tego typu produkty są w większości dyskontów z całą pewnością. Ich minus to, że wymagają nieco więcej czasu w przygotowaniu. Jednak, co ciekawe, bardziej opłacają się z perspektywy nie tylko zdrowotnej, ale i finansowej. Choć są droższe w przeliczeniu na 100 gram, to zawartość mięsa w takiej porcji jest o wiele większa w przypadku produktu wolno gotowanego aniżeli w gotowym kotlecie w panierce. No i jest różnorodność: kaczka, policzki wołowe, nawet dziczyzna.

Ostatni hit zastępczy to zupy kremy. Stoją w lodówkach, są gotowe do podgrzania. Jeśli mamy mikrofalówkę, zajmie nam to dwie minuty. Skład równie dobry co w przypadku wolno gotowanego mięsa. To właściwie domowej roboty zupa bez konserwantów, która kosztuje… od 4 do 5 zł za 450 g. Klasa!

Magdalena Czyrynda-Koleda: - Tego typu posiłki polecam nawet swoim pacjentom, którzy chcą zmienić nawyki żywieniowe i zadbać o siebie. Zupy, mięsa wolno gotowane z dyskontów, ryby wędzone oraz mrożone dania to bardzo dobre rozwiązanie jeśli nie mamy czasu sami gotować. A jeśli ktoś ma ochotę na "porządnego kotleta" lepiej wybrać się do dobrej burgerowni. Naprawdę.

WP
WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP