Ujawniła, dlaczego zdecydowała się na aborcję. "To nie było tak"

Pani Joanna z Krakowa opowiedziała o decyzji w sprawie aborcji
Pani Joanna z Krakowa opowiedziała o decyzji w sprawie aborcji
Źródło zdjęć: © Fakty TVN

23.07.2023 14:32, aktual.: 23.07.2023 15:17

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Pani Joanna z Krakowa kilka dni temu opowiedziała o bulwersującej interwencji policji wobec niej. Kobieta w jednym z ostatnich wywiadów ujawniła też, dlaczego zdecydowała się na aborcję. - Była to da mnie bardzo ciężka decyzja - mówi.

O sytuacji pani Joanny z Krakowa głośno jest już od kilku dni. Po materiale Renaty Kijowskiej w "Faktach" TVN, i po wywiadzie w "Faktach po Faktach" okazało się, że kobieta, która przeszła aborcję i zgłosiła się po pomoc do psychiatry, doświadczyła brutalnej interwencji policji. Miała wezwać ją lekarka, do której zadzwoniła pani Joanna.

Sprawa Joanny z Krakowa. "Pani doktor mnie okłamała"

Wokół historii narosło wiele niejasności. W rozmowie z "Faktem" pani Joanna tłumaczy, jak wyglądał 27 kwietnia, kiedy skontaktowała się z lekarką.

- Czy tego dnia dostałam jakąkolwiek pomoc? Nie! Ludzie chyba sobie wyobrażają, że ja w jednej chwili wzięłam tabletki aborcyjne, a następnie dzwoniłam do psychiatry, krzycząc "o k***, co ja zrobiłam!" i w międzyczasie próbowałam jeszcze popełnić samobójstwo. To nie było tak - mówi kobieta.

Pani Joanna podkreśliła, że od wzięcia tabletek minął wtedy tydzień i był to pierwszy "naprawdę zły dzień". Z początku próbowała poprawić sobie nastrój filmami i winem, to jednak nie pomagało. Wtedy postanowiła poprosić o pomoc lekarkę. - Przed chwilą dowiedziałam się, że moja pani doktor mnie okłamała. Powiedziała mi, że rozmawia z ratownikami medycznymi, a rozmawiała z policjantami — mówiła pani Joanna po ujawnieniu stenogramów z rozmowy psychiatrki z numerem ratunkowym.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

To dlatego przerwała ciążę. "Była to dla mnie bardzo ciężka decyzja"

Ujawniła też kulisy swojej aborcji. - Ja wzięłam leki aborcyjne po bardzo długich przemyśleniach, po konsultacjach z osobami wykwalifikowanymi medycznie, z farmaceutami, którzy potwierdzili, że obawy o moje życie nie są bezzasadne. Była to dla mnie bardzo ciężka decyzja. Ale ją podjęłam w trosce o rozwój płodu i swoje życie — powiedziała "Faktowi". W innych wywiadach podkreślała, że przyjmowane przez nią na stałe leki mogą wywołać poważne komplikacje podczas ciąży.

Pani Joanna dodała też, że "kobiety nie dzielą się na te, które miały aborcję i te, które mają dzieci".

- Mam wrażenie, że pokutuje takie przekonanie, że są te złe aborcjonistki i morderczynie i te, które kochają dzieci. To nie tak. Ta sama kobieta może w jednej chwili podjęć decyzję o aborcji, a później mieć dzieci. Znam kobietę, która pierwszą ciążę usunęła, a później miała dwójkę. W grę też wchodziły względy zdrowotne. Wybrnęła z nich, jej ciało było gotowe, ona była gotowa i się udało. Ja bardzo chciałam mieć dzieci i jeszcze nie rezygnuję z tego marzenia. Wierzę w to, że uda się doprowadzić mnie do stanu, w którym ciąża nie będzie mi zagrażała. Wciąż w to wierzę - podsumowała.

Zapraszamy na grupę FB - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także