W PRL‑u była w każdym domu. Maść nadal można kupić

Ta maść w PRL-u znajdowała się w kosmetyczce każdej kobiety
Ta maść w PRL-u znajdowała się w kosmetyczce każdej kobiety
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

10.05.2024 14:05, aktual.: 10.05.2024 16:26

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Jeżeli zapytamy się o nią naszych rodziców i dziadków, od razu dostaniemy całą listę jej zalet. Maść tygrysia miała wiele właściwości i znajdowała zastosowanie przy różnych dolegliwościach.

Dziś w sieci znajdziemy wiele przykładów na wieloetapową pielęgnację skóry. Jeszcze nie tak dawno temu jeden kosmetyk mógł mieć wiele zaskakujących zastosowań. Nie inaczej było w przypadku tej jednej maści, która w PRL-u gościła w kosmetyczce każdej kobiety. Była tak pożyteczna, że nigdy nie mogło jej zabraknąć w domowych zapasach.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Złoty środek. Ten produkt zachwalali wszyscy

Może już część czytelników się domyśliła, że tym produktem, o którym krążą legendy, jest maść tygrysia, bazująca na naturalnych składnikach. W jej składzie znajdziemy m.in. kamforę, mentol, a także kilka olejków (goździkowy, kajeputowy i cynamonowy) oraz miętę pieprzową. W PRL-u mogliśmy zakupić dwie wersje maści: białą i czerwoną (o silnych właściwościach rozgrzewających).

© Materiały WP

Do czego używaliśmy maści tygrysiej? Przynosiła ukojenie przy bólach stawowo-kostnych, a także mięśniowych oraz tych pojawiających się w wyniku stłuczeń, skręceń czy zwichnięć. Z tego też względu gościła w apteczkach osób, które regularnie uprawiały sport.

To jednak dopiero początek listy. Specyfik przydawał się w przypadku migrenowych bólów głowy, przy przeziębieniach, a nawet w przypadku bólów reumatycznych oraz bolesnych miesiączek.

Nasze babcie stosowały też maść tygrysią na podrażnienia skóry, w przypadku świądu, wzdęć oraz przy ugryzieniach owadów.

Skąd wzięła się nazwa maści tygrysiej?

Niegdyś krążyły plotki, że w maści znajdowały się składniki pochodzenia zwierzęcego, a dokładniej mówiąc, tłuszcz czy też zmielone kości tygrysów! Oczywiście informacje te są nieprawdziwe.

Skąd zatem tygrys w nazwie? W tym momencie musimy przenieść się do Chin, z których pochodzi zielarz Aw Chu Kina, autor receptury produktu. Jego synowie założyli firmę zajmującą się produkcją maści. W logo znalazł się tygrys - symbol siły.

Zapraszamy na grupę na Facebooku - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (10)
Zobacz także