Wychowawcy załamują ręce. Mówią, co dzieje się na koloniach
- Niektórzy dzwonili po kilka razy dziennie. Nie tylko do dziecka, ale i do mnie. Pytali, czy zjadło, czy było w toalecie, czy jest szczęśliwe. Jedna mama zapytała, czy jej syn miał dobry sen. A skąd ja miałabym to wiedzieć? - mówi Aneta Markowska, która przez lata była wychowawczynią kolonijną. Zdaniem psycholożki Doroty Minty kolonie mogą być znakomitą okazją do nauki samodzielności. Pod jednym warunkiem - że rodzice pozwolą na to dziecku.