Trwa ładowanie...
dcd9xmy
Wzrasta liczba prób samobójczych wśród dzieci. Psycholożka: "To efekt lockdownu i izolacji"

Wzrasta liczba prób samobójczych wśród dzieci. Psycholożka: "To efekt lockdownu i izolacji"

Dr Aleksandra Piotrowska, psycholożka dziecięca we wtorkowej edycji programu „Newsroom” skomentowała najnowsze dane dotyczące prób samobójczych wśród dzieci. Jak podała niedawno „Gazeta Prawna”, liczba tych prób w stosunku do pierwszego kwartału 2021 r. wzrosła o niemal jedną czwartą. Skąd te zatrważające dane? Zdaniem dr Piotrowskiej, przyczyną jest głównie lockdown i izolacja od rówieśników. – Przed pandemią dzieci znajdowały zrozumienie, wsparcie – w przypadku ich braku w domu rodzinnym – wśród rówieśników, innych dorosłych, np. nauczycieli, trenerów. W pandemii natomiast zostały skazane na wielomiesięczne zamknięcie w rodzinach. A jak dobrze wiemy, nie zawsze w tych rodzinach dzieje się dobrze – uważa psycholożka.

Pani doktor, bardzo niepokojące daRozwiń

Transkrypcja:

Pani doktor, bardzo niepokojące dane, bo wśród dzieci i młodzieży rośnie liczba samobójstw, prób samobójczych. Jak donosi Dziennik Gazeta Prawna ta liczba w porównaniu z pierwszym kwartałem 2020 roku wzrosła o niemal 1/4. Pani doktor, skąd tak duży wzrost tych prób samobójczych? Czy to właśnie epidemia koronawirusa i zamknijcie w domach sprawiły, że tych prób jest więcej? Myślę, że to przede wszystkim mniej lub bardziej dokładny lockdown, izolacja dzieci od osób, na których wsparcie i zrozumienie ze strony których mogły liczyć. Niestety nie wszystkie dzieci znajdują to w swoich domach. Przed pandemią mogły znajdować zrozumienie i pociechę, w przypadku braku tego w domu, chociażby wśród rówieśników albo wśród innych dorosłych, nie wiem, trener drużynowego z drużyny harcerskiej, nauczyciela. Teraz proszę zobaczyć, w pandemii dzieci zostały skazane na wielomiesięczne ograniczenie swojego życia tylko do kontaktów rodzinnych. Jeśli rodzina funkcjonuje przyzwoicie, to świetnie. No ale jak wiemy nie wszystkie rodziny tak funkcjonują. Ta możliwość, to pozbawienie możliwości znalezienia sobie wsparcia społecznego, osób, które nie zmienią sytuacji dziecka, ale wysłuchają ze zrozumieniem. Nie ograniczą się do konstatacji "nie gadaj głupot, idź lepiej pouczyć zamiast zawracać głowę takimi pseudo problemami" Pani doktor, czy do pani jako specjalisty też dociera coraz więcej właśnie takich sygnałów o próbach samobójczych dzieci i młodzieży? Co panią najbardziej poruszyło, jeżeli chodzi o tego typu sytuacje? Próby samobójcze a także różnego rodzaju okaleczenia podejmowane są coraz częściej przez młodych ludzi już od wielu lat. Tę tendencję obserwujemy. To nie jest tak, że dopiero w okresie pandemii nastąpiło pogorszenie. Zawsze jest dla mnie niezwykle przejmujący kontakt z osobą, która przez bardzo długi czas starała się sprostać stawianym przez otoczenie przed nią wymaganiom, na przykład: myślę teraz o takiej dziewczynie 14-letniej, która do końca właściwie funkcjonowała jako bardzo grzeczne, posłuszne, dobre dziecko, nie sprawiające rodzicom żadnych kłopotów. Dobra uczennica. Tylko przez 2 lata poprzedzające próbę samobójczą nie radziła sobie w coraz większym stopniu z tym, co się działo, dokonywała samookaleczeń. Przez 2 lata ukrywała to przed rodzicami. Jak to możliwe, że przez 2 lata rodzice nie oglądali, nie wiem, kąpiącej się, przebierającej się dziewczynki, która miała wtedy 12, 13 lat? To jak wygląda to nasze życie rodzinne? Jak my bardzo jesteśmy od siebie oddaleni. Ten przypadek był dla mnie wstrząsający dlatego, że to była rodzina, o której każdy powie: bardzo porządna rodzina. Bardzo dobrzy rodzice zajmujący się swoimi dziećmi, żadnej patologii. Pani doktor, a jak zakończyła się ta historia? Na szczęście była to próba samobójcza, a nie samobójstwo udane. Dziewczynka i rodzina są w trakcie terapii. No pozostaje nam wierzyć, że nauczą się funkcjonować w taki sposób, żeby wszyscy, także najmłodsi, znajdowali w tej rodzinie oparcie.
dcd9xmy
dcd9xmy