Żaden palacz nie pali dlatego, że chce zachorować na raka albo się uzależnić. Każdy pali dla przyjemności. Jeszcze 30 lat temu, kiedy nie zdawano sobie sprawy z tego, jak szkodliwa jest to przyjemność, palili niemal wszyscy mężczyźni w Polsce i wiele kobiet, zwłaszcza tych pracujących poza domem. I wtedy, i dziś chodzi także o cały ten teatr gestów i zachowań związanych z paleniem. Palę przy kawie, po jedzeniu, towarzysko, prowadząc ze znajomymi nocne dyskusje. Palę przy pracy, czytaniu, przed zaśnięciem, po seksie. Uzależnienie od nikotyny jest bardzo skomplikowanym mechanizmem właśnie dlatego, że palenie to dla palacza całe życie. Nie wychodzi z domu bez papierosów, często pierwszą rzeczą, jaką robi po obudzeniu, jest sięgnięcie po papierosa. Rzucenie palenia oznacza więc nie tylko zmianę jednego nawyku, lecz zmianę stylu życia. Dlatego dla wielu osób jest tak trudne i dlatego powinno się zaczynać od świadomej decyzji, tylko tak ma szansę na powodzenie. – Większość palaczy zarzeka się, że w każdej chwili mogliby zrezygnować z papierosów – mówi prof. Witold Zatoński z Centrum Onkologii w Warszawie, od lat zaangażowany w promowanie rzucania palenia. – To jedno z tych kłamstw, którym chętnie ulegają uzależnieni. Palenie powoduje, że wzrasta w mózgu poziom dopaminy nazywanej hormonem szczęścia – stąd uczucie przyjemności i rozluźnienia, stąd też efekt uzależnienia (poziom dopaminy zwiększa się także po miłosnych uniesieniach, zjedzeniu czekolady, aktywności sportowej – dlatego mówimy często, że regularnie uprawiany sport zdrowo uzależnia).