Dorota Wellman ma nowy pomysł. Nawiązuje do skandalu na WUM

Dorota Wellman o najnowszym skandalu (East News)
Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
Dorota Wellman o najnowszym skandalu (East News) Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

12.12.2021 13:26

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Dorota Wellman opublikowała kolejny felieton, w którym opisuje "życie" w kraju, w którym niewiele jest ją już w stanie zadziwić. Przywołuje skandaliczną sytuację, do której doszło na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym i zastanawia się, kiedy odbędzie się tam wykład, w którym stwierdzi się, że "plemniki to duszyczki".

"Skoro ma być rejestr ciąż (brakuje jeszcze tylko oznaczeń zewnętrznych w celu łatwiejszej identyfikacji, może kolczyk w uchu jak u krowy?), to proponuję także rejestr wytrysków. Tych uzyskanych w parze i osiągniętych samodzielnie. Szczególnie gdy na lekcjach religii nasze dzieci uczą się, że plemniki to duszyczki. Zróbmy więc rejestr duszyczek. Także tych uwięzionych w prezerwatywach. W ogóle zróbmy rejestr tatusiów. Bo do dziecka trzeba dwojga" - tymi słowami rozpoczyna swój najnowszy felieton w "Wysokich Obcasach" Dorota Wellman.

Dorota Wellman nie jest zdziwiona

Dziennikarka wspomina, że w państwie, w którym przyszło jej żyć, niewiele potrafi ją jeszcze zadziwić. Wellman przywołuje wypowiedzi jednego z wykładowców Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, który mówi, jak cytuje autorka felietonu, że "ginekolodzy wreszcie mogą zająć się poważnymi sprawami zamiast skrobaniem" oraz "kobieta nawet w nieudanym związku jest szczęśliwsza od kobiety, która nie ma partnera, a badania wskazują, że kobiety zamężne mniej się stresują".

Skandal z udziałem doktora Rafała Maciąga

Wellman w swoim tekście nawiązuje do socjologa dr Rafała Maciąga, który podczas zajęć pielęgniarstwa miał dopuścić się tak skandalicznych słów. Sprawę zbadali dziennikarze "Gazety Wyborczej", którzy po rozmowie z kilkoma studentkami Maciąga, nagłośnili to, co wygłaszał. Podczas wykładów miały padać stwierdzenia zaczerpnięte z dawno nieaktualnych źródeł, jak i prywatnych opinii doktora. "Homoseksualizm to nerwica" - to tylko jedna z rażących "definicji", którymi posługiwał się wykładowca podczas zajęć na WUM.

Po publikacji artykułu dr Rafał Maciąg w piśmie kierowanym do redakcji oświadczył, że nigdy nie przedstawiał swoich poglądów politycznych studentom oraz, że nigdy nie używał wulgarnego języka ("skrobanie"), nawet prywatnie, oraz nigdy nie twierdził, że "kobieta nawet w nieudanym związku jest szczęśliwsza od kobiety, która nie ma partnera, a badania wskazują, że kobiety zamężne mniej się stresują". Nadto nigdy na wykładach ani na seminariach nie mówił, że "homoseksualizm to nerwica". 

Zapraszamy na grupę FB - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Chętnie poznamy wasze historie, podzielcie się nimi z nami i wyślijcie na adres: wszechmocna_to_ja@grupawp.pl.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (40)
Zobacz także