W jaki sposób obchodzi się tę tragiczną rocznicę rzezi na ludności ormiańskiej?
To bardzo indywidualna kwestia. W Armenii, która jest bardzo małym krajem, jest pomnik poświęcony ofiarom. Ludzie zjeżdżają się z całego świata, żeby oddać hołd. Masa ludzi przychodzi, składa kwiaty i idzie w milczeniu. W Polsce spotykamy się w "Pochodzie Milczenia", który idzie ulicami Warszawy. Czasami na małym skwerze Ormian na Sadybie, to znów niedaleko warszawskiego getta, gdzie składamy pod pomnikiem Ormian kwiaty. Miejscem spotkań z kulturą ormiańską jest również ambasada, mamy świetnego ambasadora, który bardzo stara się krzewić Ormiańską kulturę i celebrować ważne dla nas wydarzenia, również te upamiętniające Rzeź Ormian. Bo choć minęło ponad 100 lat, jedynym dziedzictwem potomków mojej licznej rodziny z Van jest ból, którego nie jest w stanie uleczyć czas. Każdy z żyjących dzisiaj potomków moich przodków z Van wierzy, że któregoś dnia Turcja przyzna się i przeprosi za ludobójstwo 1,5 miliona Ormian i ulży w ten sposób cierpieniu, z którym żyją kolejne pokolenia. Jestem ogromnie wzruszona, że w tym roku rocznica Rzezi Ormian zbiega się z premierą filmu "Przyrzeczenie", którego fabuła dzieje się na tle tych okropnych wydarzeń. Bardzo się cieszę, że powstał taki film, w dodatku jako hollywoodzka produkcja, bo może dzięki temu świat zwróci uwagę na ogromną skalę tego wydarzenia. Zdecydowana większość historyków potwierdza, że na ludności ormiańskiej dokonano ludobójstwa, jednak przez wiele lat nad tą zbrodnią panowała zmowa milczenia, choć przecież w Rzezi Ormian zginęło około 1,5 mln ludzi. Ja z racji swojego pochodzenia podeszłam do seansu bardzo emocjonalnie, nie ukrywam, że jeszcze długo po jego zakończeniu nie mogłam dojść do siebie, film dosłownie wbił mnie w fotel. Atutem tej produkcji niewątpliwie jest podejście do tematu, wątek historyczny jest tłem do pięknej, poruszającej historii miłosnej.