Trwa ładowanie...
d1wo1fn

Katarzyna i Aleksandra pomagają seniorom. "Codziennie dopytują czy rano przyjdziemy"

- Boją się, że to my z dnia na dzień przestaniemy ich odwiedzać i wtedy już zostaną skazani wyłącznie na samych siebie - mówi Katarzyna Thielking. Opiekunka zauważa, że niektórzy Polacy potraktowali rządowe zalecenie nienarażania starszych jako pretekst do rzadszego udzielania im pomocy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Opiekunki odwiedzają codziennie kilkunastu podopiecznych
Opiekunki odwiedzają codziennie kilkunastu podopiecznych (Archiwum prywatne)
d1wo1fn

Katarzyna Thielking i Aleksandra Maciejewska pracują jak opiekunki medyczne. Kobiety pomagają starszym i schorowanym osobom na terenie Bydgoszczy. W obliczu pandemii koronawirusa opiekunki przyznają, że mają o wiele więcej pracy i stały się dla wielu podopiecznych jedynymi osobami, z którymi mają kontakt.

Klaudia Stabach, WP Kobieta: Obecnie to właśnie starsi ludzie są szczególnie izolowani. Jak sobie radzą w tej sytuacji?

Katarzyna Thielking, opiekunka medyczna: Rząd zalecił wszystkim pozostanie w domach i unikanie kontaktu z seniorami po to, aby uchronić ich przed zarażeniem. Jednak niektórzy potraktowali tę prośbę jako dobrą wymówkę do całkowitego odcięcia się od starszych członków rodziny. Nie odwiedzają ich, ale też i nie interesują się tym, czy mają co jeść lub, czy nie potrzebują pomocy.

Doszły wam teraz nowe obowiązki?
K.T. Na pewno zdecydowanie częściej robimy zakupy dla podopiecznych. I to o wiele większe zakupy. Starsi ludzie często mają w zwyczaju magazynować jedzenie, ale teraz chcą robić to na potęgę. Oglądają w telewizji, jak Polacy szturmują sklepy i później oni sami również chcą się zabezpieczyć.

O jakie produkty najczęściej proszą?
K.T. Mięso, które później proszą, żeby im poporcjować i włożyć do zamrażarek. Wtedy nic im się nie marnuje. No i oczywiście mydło, proszek do prania i papier toaletowy.

A lekarstwa?
K.T. Często chcą, żeby załatwić dla nich recepty z lekarstwami na pół roku do przodu. Niestety trudno jest to zrobić, bo lekarze nie chcą wypisywać leków w zbyt dużych ilościach. W końcu nie wiadomo, jaki będzie stan zdrowia pacjenta za kilka miesięcy.

Robienie dużych zapasów oznacza jednocześnie duże wydatki.

d1wo1fn

Aleksandra Maciejewska, opiekunka medyczna: Starsi ludzie, którymi się zajmujemy, zazwyczaj żyją bardzo skromnie i starają się, żeby mieć odłożone jakiekolwiek pieniądze na czarną godzinę. Obecna sytuacja jest dla nich właśnie takim czasem, więc wyciągają swoje zaskórniaki.

Czyli wątpią w to, że niedługo uda się zażegnać kryzys?
A.M. Według wielu z nich właśnie nadchodzi koniec świata i nie sądzą, że może spotkać ich coś jeszcze gorszego.

Zobacz także: SIŁACZKI – program Klaudii Stabach. Sezon 2 odc. 1. Historie inspirujących kobiet

Nadal chętnie wpuszczają was do domów?
K.T. Była jedna pani, która jedynie uchyliła drzwi i z zasłoniętą szalikiem twarzą pośpiesznie powiedziała, że teraz mamy już do niej nie przychodzić. Jednak większość ludzi ma wręcz odwrotne podejście – boją się, że to my z dnia na dzień przestaniemy ich odwiedzać i wtedy już zostaną skazani wyłącznie na samych siebie.

A.M. Codziennie dopytują, czy rano przyjdziemy, a czasem dzwonią jeszcze wieczorem, żeby się upewnić. Wiele z tych osób nie jest w stanie wykonać podstawowych czynności. My musimy pomagać im w codziennej toalecie, podawać leki czy karmić.

Nie obawiają się, że mogą zostać zarażeni kornawirusem?
K.T. Na pewno się boją, ale chyba jeszcze bardziej przeraża ich samotność i wizja, że nikt im nie pomoże. Seniorzy od zawsze narzekali na te kwestie, a obecnie szczególnie czują się odsunięci na boczny plan.

A wy nie zastanawiacie się, czy przypadkiem ich nie zarazicie?
K.T. Tego właśnie obawiamy się najbardziej. Sporo opiekunek medycznych, które mają małe dzieci, przeszło na zasiłek opiekuńczy. W związku z tym nam przybyło więcej podopiecznych. Obecnie każdego dnia odwiedzamy od siedmiu do jedenastu osób.

Stosujecie się do zaleceń w kwestii zachowania środków ostrożności?
A.M. Robimy wszystko, co się da. Dezynfekujemy sobie ręce i przedmioty, które dotykamy, bardzo często zmieniamy rękawiczki, zakładamy maseczki. Jednak i tak jest strach. U niektórych osób jesteśmy godzinę, u niektórych nawet trzy i nie jesteśmy w stanie zachować od nich bezpiecznej odległości, bo pomagamy im w podstawowych czynnościach.

Może przydałyby się wam kombinezony ochronne?
A.M. Z pewnością zapewniłyby większą ochronę, ale myślę, że starsze osoby mogłyby się wtedy nas przestraszyć. Podejrzewać, że skoro przyszłyśmy tak ubrane to na pewno mamy wirusa. Zresztą i tak nie mamy do dyspozycji tego typu odzieży ochronnej.

A jak jest z innymi środkami ochrony osobistej? Wystarcza wam maseczek i płynów?
K.T. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Bydgoszczy robi co może, żeby zapewnić nam wszystkie niezbędne produkty i na razie nie jest źle pod tym względem. Nie możemy narzekać, bo widzimy, że rzeczywiście się starają uzupełniać braki zapasów. No ale wiadomo, że skoro brakuje maseczek w wielu szpitalach, to tym bardziej i nam będzie brakowało.

A.M. Dokupujemy niektóre środki ochrony na własną rękę, bo chcemy dbać o naszych podopiecznych i zapewnić sobie komfort pracy poprzez poczucie, że chronimy ich przed ewentualnym zarażeniem z zewnątrz.

Co z wami? Nie boicie się o swoje zdrowie?
K.T. Prawdopodobieństwo, że my się zarazimy od kogoś, kto cały czas jest we własnym domu, jest chyba znikome. Po pracy oczywiście uważamy na siebie i stosujemy się do zaleceń. Robimy to nie tylko z uwagi na swoje zdrowie i naszych rodzin, ale też tych staruszków. Niektórzy traktują nas jak córki czy wnuczki, których nigdy nie mieli bądź, z którymi nie mają kontaktu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

d1wo1fn

Podziel się opinią

Share

d1wo1fn

d1wo1fn