WP

Kobieta przygarnęła pod swój dach bezdomnego. Mieszka u niej do dziś

Kobieta przyjęła pod swój dach bezdomnego i poprosiła, żeby został. Samotna matka trójki dzieci nie mogła pozwolić, by mężczyzna spał na ulicy.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wszystkie fundusze ze zbiórki będą przeznaczone na pomoc dla Keirana
Wszystkie fundusze ze zbiórki będą przeznaczone na pomoc dla Keirana (Wales Online - screen)
WP

W Wielkiej Brytanii szaleją śnieżyce. Natalie Hawkins w rozmowie z 15-letnim synem Jackiem przyznała, że nie mogłaby w takich warunkach spędzić nocy na ulicy. Jack wspomniał wtedy, że znał Keirana Kildaya, który śpi w opuszczonym wagonie kolejowym. Natalie natychmiast zdecydowała się zaprosić go do swojego domu.

- Na zewnątrz sypał śnieg. Byłam akurat w kuchni z moją siostrą. Powiedziałam jej: "Wyobraź sobie, że jesteś bezdomna i musisz spać na dworze. To okropne". Naszą rozmowę usłyszał Jack. Stwierdził, że jego kolega jest bezdomny i mieszka w okolicach Leekes – opowiada 41-letnia Natalie w rozmowie z "Wales Online". - Nie mogłam na to pozwolić. Postanowiłam zaprosić go do domu.

24-letni Keiran został bez dachu nad głową, kiedy jego rodzina wyjechała do Irlandii. Najpierw mieszkał w namiocie, potem w opuszczonym wagonie, który kiedyś służył do transportu żywego inwentarza. Godzinę po tym, jak Natalie dowiedział się o sytuacji bezdomnego mężczyzny, 24-latek był już w domu samotnej matki w Talbot Green. Mieszka tam do tej pory.

WP

- Kiedy Keiran trafił pod mój dach, zrobiłam mu filiżankę herbaty i ugotowałam spaghetti bolognese. Wiedziałam, że jest bardzo zestresowany i przejęty sytuacją, w której się znalazł. Wyglądał na przygnębionego, był zmarznięty i zamknięty w sobie. Powiedziałam swojej siostrze, że jako matka, nie mogę pozwolić, by został na ulicy. To dobry chłopak – przyznaje Natalie.-Nie chciałam go osądzać, ale oczywiście miałam obawy, że może być pod wpływem narkotyków czy będzie pił alkohol. To bardzo krzywdzące stereotypy. Jednak on taki nie był. Czułam to – dodaje.

Od momentu przygarnięcia 24-latka Natalie i jej przyjaciele założyli stronę crowdfundingową i grupę na Facebooku, aby publikować najnowsze informacje na temat sytuacji Keirana. Internauci przekazali ubrania i jedzenie. Jedna osoba zamówiła nawet i opłaciła chińskie jedzenie na adres Natalie.

- Marzyłem o ciepłym łóżku i kocu. Tęskniłem za centralnym ogrzewaniem i prysznicem – przyznał Keiran. - To podstawowe, proste rzeczy. Miałem dwa zestawy ubrań. Codzienne, które, były cuchnące i takie, które zakładałem w czwartki, kiedy szedłem do pubu poćwiczyć z zespołem - dodał.

Keiran stał się bezdomny po tym, jak jego mama przeprowadziła się do Irlandii, a jego bracia przenieśli się do Caerphilly. - Próbowałem ukryć fakt, że jestem bezdomny. Nie chciałem być osądzany – opowiada 24-latek. - Moja matka wyjechała do Irlandii, a ja nie posłuchałem ostrzeżenia. Z dnia na dzień znalazłem się na ulicy. To miało trwać chwilę, ale nie potrafiłem się wydostać. Wpadłem w depresję. Nie miałem siły się podnieść, nie chciało mi się nic robić. Kiedy dotarło do mnie, w jakieś sytuacji się znalazłem, nie byłem w stanie spojrzeć sobie w twarz – mówi. Mężczyzna dodał, że nie obwinia rodziny o to, w jakim położeniu się znalazł.

WP

Wszystkie fundusze ze zbiórki będą przeznaczone na pomoc dla Keirana. Środki wystarczą na zakup ubrań i wynajęcie mieszkania. - Wsparcie było ogromne. Jestem wzruszona. Na co dzień pracuję z potrzebującymi i jeszcze nigdy nie widziałam takiego wsparcia. Ludzie wstawili się za nim – cieszy się Natalie.

- Jestem naprawdę zaskoczony. Kiedy mieszkałem na ulicy, ukrywałem przed innymi, że jestem bezdomny. Mało osób o tym wiedziało. Uważałem to za powód do wstydu. Wkładałem wiele wysiłku w to, by wyglądać jak zwyczajny człowiek – mówi Keiran. - Wsparcie i pomoc, jakie otrzymałem, pozwoliły mi uwierzyć, że nie ma się czego wstydzić. Wreszcie czuję się komfortowo – podsumowuje mężczyzna.
*Zobacz też: Kierowca wyprosił pasażerów z autobusu przez bezdomnego *

WP
WP
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.
WP