Trwa ładowanie...

Magdalena Samozwaniec. Pierwsza dama polskiej satyry

Według wielu osób była „najdowcipniejszą kobietą w Polsce”. Do takiego wizerunku Magdaleny Samozwaniec jesteśmy przyzwyczajeni. Była pisarką, satyryczką, tropicielką obłudy i hipokryzji społecznej.

Share
Magdalena Samozwaniec. Pierwsza dama polskiej satyryŹródło: PAP
d3a3lfb

Według wielu osób była „najdowcipniejszą kobietą w Polsce”. Do takiego wizerunku Magdaleny Samozwaniec jesteśmy przyzwyczajeni. Była pisarką, satyryczką, tropicielką obłudy i hipokryzji społecznej.

Mało było tak barwnych kobiet jak Magdalena Samozwaniec. - Urodziłam się w prostej artystycznej rodzinie. Życie płynęło mi spokojnie po pieluszkach, a potem różnie. W małym podmiejskim dworku, w którym pierwszy raz zobaczyłam światło dzienne, nie przelewało się. Mój biedny ojciec nie miał nawet czasem na kieliszek koniaku i zmuszony był ciężkimi warunkami malować konie – tak mówiła Magdalena Samozwaniec w satyrycznej autobiograficznej gawędzie, nadanej w Polskim Radiu w 1954 roku.

Pochodziła z utalentowanej rodziny Kossaków. Była wnuczką Juliusza Kossaka, córką Wojciecha Kossaka, siostrą Jerzego Kossaka oraz Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, o której napisała książkę "Zalotnica niebieska" i z którą tworzyła przez całe życie intelektualno-emocjonalny duet. Była również stryjeczną siostrą Zofii Kossak-Szczuckiej.

(Wojciech Kossak portret córki Magdaleny Samozwaniec. Reprodukcja FoKa/Agencja Forum)
Źródło: (Wojciech Kossak portret córki Magdaleny Samozwaniec. Reprodukcja FoKa/Agencja Forum)

Ogromną popularność zdobyła debiutancka powieść Magdaleny Samozwaniec "Na ustach grzechu. Powieść z życia wyższych sfer towarzyskich”, która ukazała się w 1922 r. Była to parodia modnego wówczas romansu Heleny Mniszkówny "Trędowata”.

d3a3lfb

Matka Kossakowa była przekonana, że jej dzieci stworzone są do wyższych celów, i chociaż sama była znakomitą gospodynią, dziewczynki nie potrafiły nawet zrobić herbaty. Z rodzinnego domu wyniosły pokłady miłości, dowcipu i solidną kindersztubę. Były ostatnimi przedstawicielkami pokolenia kształconego domowym sposobem przez guwernantki, nauczycielki, a potem na kursach przygotowawczych.
Magdalena biegle władała językami angielskim, niemieckim i francuskim. Ukończyła też Szkołę Sztuk Pięknych dla Kobiet Marii Niedzielskiej.

W 1921 r. wyszła za mąż za Jana Starzewskiego. W prezencie ślubnym dostała od ojca irygator. ''Nie mów o tym nikomu, moje dziecko - powiedział - ale jeśli nie będziesz mieć dzieci, to zawsze możesz się ze Starzewskim rozwieść''. Kossakom nie podobał się zięć - prawnik z mieszczańskiej rodziny. Magdalena jednak chciała jak najszybciej wyjść za mąż, marzyła o światowym życiu.

Jan Starzewski był w Legionach adiutantem Władysława Sikorskiego, później walczył w Pierwszej Brygadzie na froncie wołyńskim, a gdy w roku 1919 organizowało się Ministerstwo Spraw Zagranicznych, rozpoczął karierę dyplomaty. Starzewski chciał, żeby żona pomagała mu w karierze dyplomaty, błyszczała elegancją, dowcipem, ona zaś sądziła, że życie wśród dyplomacji będzie bogate i zabawne.
W małżeństwie poznała smak niedostatku - mały pokój w warszawskim pensjonacie, zrzędzenie męża, który wyliczał jej pieniądze. Była już sławna, pisała parodie i żarty wspólnie ze Słonimskim. Starzewski żalił się mamie Kossakowej, że gwoździem do trumny ich małżeństwa było to, że Madzia zaczęła zarabiać. Związek się rozpadł.

(fot. Agencja Forum)
Źródło: (fot. Agencja Forum)

Co do prezentu ślubnego od taty, to, jak pisała po latach, ''rezultatem tego daru kochającego ojcowskiego serca była tłusta dziewczynka, Teresa, która w rok później przyszła na świat''.
Córka nie zajmowała w życiu Madzi wiele miejsca. Małą Reksią zajmowała się babcia Kossakowa. Gdy Teresa podrosła, mieszkała u ojca, który objął poselstwo w Kopenhadze. Nie mogła się jednak dogadać z macochą i tuż przed II wojną wróciła do Krakowa. Potem mało kto wiedział, że Magdalena ma córkę.

d3a3lfb

Drugie małżeństwo zawarła w 1945 r. z Zygmuntem Niewidomskim. Był od niej młodszy o 20 lat i pracował w lombardzie.
Co ciekawe, to Teresa Starzewska była sympatią Zygmunta, a kiedy przyszedł do Magdaleny prosić o rękę jej córki, zakochał się w niedoszłej teściowej. Historia wywołała ciąg awantur rodzinnych, zakończonych wyrzuceniem przez Magdalenę córki z domu.
Teresa w czasie wojny wyszła za mąż za hrabiego Henryka Zyberk-Platera i wyjechała do Rzeszy. W Krakowie mówiono, że pracowali dla Göringa jako zarządcy w jego posiadłości. Po wojnie wyjechali do Paryża.

Z Teresą się nie spotkały, podobno przed śmiercią Magdalena planowała odnalezienie córki i wyjaśnienie zadawnionych spraw. Isabelle Burignat, córka Teresy z drugiego małżeństwa (po wojnie rozstała się z Platerem, który zabrał ich jedynego syna do Buenos Aires), pisze: ''Mama niewiele mówiła mi o Polsce, chciała zapomnieć o przeszłości i żyć tym, co dała jej Francja. Cały czas próbuję dowiedzieć się od niej czegoś o babci [Magdalenie Samozwaniec], ale w tej kwestii mama jest nieprzejednana''.

Rodzina nie zaakceptowała drugiego męża Magdaleny - syna fabrykantów andrutów. Gloria Kossak, córka Jerzego, jeszcze w latach 80. XX wieku wylewała na Magdalenę pomyje: - „Ciotka uwielbiała hazard - mówiła w wywiadzie - namiętnie grywała w pokera, ruletkę wprost kochała. Zaczęła z czasem zastawiać rzeczy babci Wojciechowej, depozyty rodzinne. Upłynniała to na ogół w lombardzie Zygmunta w Krakowie. Życiowo mądra doszła do wniosku, że aby odzyskać kosztowności, należy się za lichwiarza wydać. Tak też zrobiła - wyszła za mąż za młodszego od siebie o 20 lat człowieka i narzuciła mu ostry reżim finansowy”.

d3a3lfb

To było dziwne małżeństwo. Urządzając domek nad Zalewem Zegrzyńskim, Magdalena kupowała talerzyki, kubeczki, serwetki, zawsze po trzy sztuki. Dla siebie, Zygmunta i ''pomocy małżeńskiej''. Tylko siostrom Zygmunta od czasu do czasu żaliła się na jego skoki w bok. W ostatnich latach znosiła jego niemal jawny związek z pielęgniarką Marianną Mankiewicz.

W kawiarni „U Warszawianek” przy Sławkowskiej 23 schodzili się krakowscy artyści i literaci. Magdalena Samozwaniec zamawiała zawsze małą czarną i setkę czystej. Małgorzata Buyko, córka właścicielki lokalu, zapamiętała, że ''była elegancką panią o wiecznym uśmiechu i może zbyt krzykliwym makijażu.

(fot. PAP)
Źródło: (fot. PAP)

Samozwaniec w Polsce wręcz uwielbiano. Nie chodziło wyłącznie o jej zabawne książki. Widziano w niej nie tylko błyskotliwą humorystkę, czarującą kobietę i życzliwego człowieka. Uosabiała też świat, który po wojnie został zmieciony z powierzchni ziemi. Hołubiono ją i adorowano. Podobno kiedyś w notce w „Przekroju”, napomknęła, że nigdzie nie może kupić chrupkiego pieczywa, które lubi pogryzać w czasie pisania. Reakcja czytelników była natychmiastowa. Magdalena otrzymała liczne paczki z rzeczonym przysmakiem: od producenta z Wrocławia, od miłośników jej książek z całej Polski i z zagranicy. Madzia była wzruszona i oświadczyła dowcipnie, że czuje się „po-chlebiona”.

d3a3lfb

Magdalena Samozwaniec przywiązywała wielką wagę do stroju i wyglądu. - Polki zanadto się trzymają mody, a do tego hodują bujne kształty, bo po 40. obfitują w tłuszcze nabyte. Paryżanki są tak szczupłe, bo nie jedzą tyle klusek i kartofli, więc mogą nosić, co chcą. A Polki w tych modnych krótkich spódniczkach często wyglądały koszmarnie. Chwała Bogu i Diorowi, że moda wydłużyła spódniczki - powiedziała Magdalena Samozwaniec w rozmowie z Anną Retmaniak na antenie Polskiego Radia w 1970 r. - Polki za dużo jedzą. Ja widzę, że te które się odchudzają mówią, że są na reżimie i jedzą tylko 4 ciastka. Moim zdaniem spodnie są dobre, gdy kobieta jest seks bombą. Bo potem seks się ulatnia, a bomba zostaje – żartowała.

Dla pisarki ikoną mody była jej matka. - Moja matka już do śniadania przychodziła w gorsecie. Ja wciąż czekam na dopasowane suknie, kapelusze z piórami i woalki. To było piękne. I mam nadzieję, że tego doczekam - mówiła pisarka.

Nie lubiła rozmów o chorobach i śmierci. Mówiła, że jej to nie dotyczy. „Pierwsza dama polskiej satyry” zmarła 20 października 1972 roku w Warszawie.

(gabi)/WP Kobieta

d3a3lfb

Korzystałam z książek: ''Magdalena, córka Kossaka. Wspomnienia o Magdalenie Samozwaniec'', zebrał i opracował Rafał Podraza, PIW 2007, ''Maria i Magdalena'' Magdaleny Samozwaniec, Świat Książki, 2012 oraz archiwalnych audycji Polskiego Radia.

d3a3lfb
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3a3lfb
d3a3lfb