Trwa ładowanie...

Nawalny trafi do szpitala. Kilka dni temu był "na randce" z żoną

Aleksiej Nawalny będzie hospitalizowany – podaje agencja informacyjna TASS. Taki obrót sprawy na pewno ucieszył żonę opozycjonisty, który od marca prowadzi głodówkę. Kim jest Julia Nawalna?

Share
Julia i Aleksiej
Julia i AleksiejŹródło: Instagram
d1ny4je

Nawalny odsiadujący wyrok w kolonii karnej, ma trafić do szpitala we Włodzimierzu, gdzie leczeni są więźniowie. W ostatnich dniach pojawiały się doniesienia o pogarszającym się stanie zdrowia 44-latka. Opozycjonista ma problemy z sercem i początki niewydolności nerek. Cierpi również na bóle kręgosłupa i traci czucie w kończynach. Do tej pory jednak odmawiano mu pomocy. Świat upomniał się jednak o Nawalnego, wiedząc, że jeśli tego nie zrobi, być może za kilka dni musiałby opłakiwać jego śmierć.

Julia Nawalna – żona Aleksieja Nawalnego

Najbliższa więźniowi jest ukochana żona. Kilka dni temu się z nim widziała. "Poszłam dzisiaj na randkę. Na najlepszą randkę w moim życiu. Z najfajniejszym facetem na świecie. Zaprosił mnie jednak do pokoju 3 na 2 metry, komunikowaliśmy się przez szybę i słuchawkę telefonu. Ale to nie jest ważne. Nadal jest tym samym wesołym człowiekiem. Co prawda, mówi z trudem i od czasu do czasu rozłącza się i kładzie na stole, by odpocząć. Stracił sporo na wadze, nawet w porównaniu z końcem września i waży już 76 kg przy wzroście 190" – pisała na Instagramie Julia.

d1ny4je

"Lekarzowi nie wolno go widzieć. (…) Nigdy nie widziałam skóry napiętej wokół czaszki w ten sposób, ale wiem, że on się nie poddaje. (..) Ale po spotkaniu z Aleksiejem martwię się o niego jeszcze bardziej. Przekazał wszystkim pozdrowienia. Nie miał siły powiedzieć, że się ułoży. No to ja to powiem. On jest po prostu najlepszy. Wszystko na pewno będzie dobrze" – dodała.

W styczniu Nawalna udzieliła wywiadu dziennikarce rosyjskiej edycji "Harper's Baazar". Na pytanie, jak pojawił się w niej mechanizm, dzięki któremu strach nie kontroluje jej działań, odpowiedziała, że to wynik tego, za kogo wyszła. Życie nauczyło ją, że musi być silna.

"Wszystko działo się stopniowo - jego pojawienie się w polityce, śledztwach, sądach. Szłam z nim tą ścieżką i nie było nagłego skoku w pustkę - raczej stopniowe rozumienie. Najważniejsze jest to, że wierzę w to, co robi Aleksiej, i ... nie chodzi o to, że w ogóle się nie boję. Ale czasami pyta mnie: 'Boisz się?'. Odpowiadam: 'Cóż, wiesz, jakim jestem tchórzem'. I on reaguje: 'Jesteś odważna, bo nie dostrzegasz, że jesteś tchórzem'" – wyznała żona opozycjonisty.

d1ny4je

Podzieliła się też tym, czego nauczył ją rok 2020. "Nie poddawaj się, to główna lekcja. Nie poddawaj się, nie współczuj sobie. Po prostu rób to, co musisz, i idź naprzód, nie zwracając uwagi na drobne rzeczy, rady i opinie innych ludzi. W żaden sposób się nie przekonywałam, nie zastanawiałam się, co i jak to będzie" – mówiła.

Nawalna wyznała również, czemu nie ukrywała przed dziećmi sytuacji, w jakiej znalazł się jej mąż. "Oczywiście jako matka zawsze staram się je chronić. Ale są rzeczy, których ukrywanie po prostu nie ma sensu. Jeśli nie powiem dzieciom, przeczytają to w internecie - a kto wygra? Wydaje mi się, że lepiej czuję się, jak przedstawię im informacje, choć pewnie nie zawsze tak jest. (…) Kiedy to wszystko stało się z Aleksiejem, spakowałam się i poleciałam do Omska, kiedy dzieci jeszcze spały. A gdy moja córka się obudziła, wysłała mi wiadomość: 'Pobiegłam do twojej sypialni, żeby powiedzieć, że powinieneś lecieć, ale cię nie ma'. Oczywiście przyjaciele napisali do niej" – powiedziała.

Dodała jeszcze, że w najtrudniejszych momentach najpierw działa, a potem płacze. Tak też jest i teraz. Julia wie, że świat patrzy. "W prawdziwym życiu praktycznie nie spotkałam się z agresją. Nigdzie. Ani w szkole, w której uczą się dzieci, ani na ulicy, ani w miejscach publicznych. Wręcz przeciwnie, nieznajomi często podchodzą do mnie, mówią miłe słowa i dodają mi otuchy. Po zatruciu ogólnie poparcie było znacznie większe. Rozumiem, że nie jestem sama, wokół są ludzie, którzy myślą i czują tak samo jak ja, martwią się o moje samopoczucie. To jest takie fajne. Ale w internecie dzieje się oczywiście wiele negatywnych rzeczy. Mam jednak świadomość, że trwają prace nad zastraszeniem nas wszystkich i nic nie można na to poradzić" – stwierdziła.

Prof. K. Simon opowiada o nadchodzącym sezonie ślubnym i komunijnym

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1ny4je

Podziel się opinią

Share
d1ny4je
d1ny4je