Niedawno cała Polska żyła sprawą kobiety, która postanowiła rozwiązać swoje zawodowe frustracje w niewyobrażalny sposób – systematycznie dolewała trujące chemikalia do herbaty koleżanki z pracy, co mogło doprowadzić do jej śmierci.
To ekstremalny przykład, który zmusza do zastanowienia się, jak mogą narastać konflikty, prowadząc do niebezpiecznych działań. Czasem wzajemna niechęć pogłębia się aż do punktu, w którym staje się zagrożeniem. Co sprawia, że atmosfera w biurze bywa tak gorąca, a emocje sięgają zenitu?
Oskarżona o romans z szefem
29-letnia Magda z Krakowa pracująca w dużej firmie konsultingowej przyznaje, że na własnej skórze doświadczyła mobbingu ze strony innych współpracowników.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Naucz się reagować na mobbing w pracy
- Wszystko zaczęło się w momencie, gdy dostałam awans. Moja koleżanka na równoległym stanowisku walczyła o niego już parę miesięcy, ale to mi udało się domknąć projekt. Przyznam szczerze, że trochę jej współczułam. Zaprosiłam ją nawet na wspólny lunch, ale od razu mi odmówiła, tłumacząc, że "ona musi ciężko pracować, bo nie każdy jest tak uprzywilejowany jak ja". Chciałam ją pocieszyć, ale niestety wyszło niezręcznie. "Maciek (imię zmienione na potrzeby artykułu) na pewno też cię doceni, to pewnie kwestia tygodni" - stwierdziłam, mówiąc o naszym szefie, z którym podczas realizacji ostatnich projektów złapałam dużo lepszy kontakt. "Maciek? To wy jesteście teraz na ty?" - zapytała wymownie, patrząc na mnie, jakbym popełniła zbrodnię.
W kolejnych dniach Magda zauważyła, że stosunek innych pracowników do niej się zmienia. - Ludzie zaczynali powoli się ode mnie oddalać, a gdy proponowałam wspólną kawę, nie było chętnych. Coraz częściej podczas lunchu siedziałam sama. Stwierdziłam, że po prostu zazdroszczą mi awansu, ale nie spodziewałam się, że po firmie krążą inne plotki.
Magda zrozumiała, że cała firma tak naprawdę plotkuje o jej rzekomym romansie z szefem, gdy zaczepił ją jeden z kolegów z działu. - Ale się ustawiłaś, no gratulacje, a jaki on jest... no wiesz... w tych sprawach - zagadywał, wyraźnie rozbawiony całą sytuacją.
- Stanęłam nieruchomo i zrozumiałam, że cała firma obgaduje mnie za plecami, insynuując mi romans. To obrzydliwe, tym bardziej że miałam dobrą relację z szefem, ale na stopie koleżeńskiej. On sam zresztą miał żonę i dzieci, dlatego bałam się, że te plotki uderzą również w niego. Niestety, choć dostałam awans, w tym momencie straciłam prawie wszystkich znajomych i dopiero gdy przyszły nowe osoby, udało mi się z kimś na nowo zakolegować - wyznaje.
Z zazdrości podpalił samochód
Patologiczne relacje w miejscach pracy, takie jak mobbing czy stalking, to niestety zjawiska, które wciąż występują w wielu firmach. Detektywka Małgorzata Marczulewska nie ma wątpliwości – takie przypadki nie są żadną nowością. I wymienia przykłady.
- Mężczyzna podejrzewał swojego kolegę z pracy, że ten ma romans z jego żoną i w efekcie podpalił mu samochód.
Innym dramatycznym przypadkiem, który miała okazję badać, były donosy, które regularnie trafiały do zarządu firmy.
- Te donosy zawierały szereg pomówień czy spreparowanych faktów czy fotografii. Kobieta została zawieszona w pracy, a po naszym detektywistycznym działaniu okazało się, że autorką paszkwili była jej koleżanka z pracy, która chciała starać się o jej stanowisko – mówi detektywka.
Patologiczna zawiść w pracy
W środowisku pracy niejednokrotnie pojawiają się toksyczne relacje, które prowadzą do poważnych konsekwencji zawodowych i osobistych. Katarzyna Kucewicz, psycholożka i psychoterapeutka, wskazuje, że bardzo łatwo można wywołać spiralę oskarżeń, która doprowadzi do poważnych trudności w pracy.
- Plotki, pomówienia, oskarżenia o rzekome romanse czy niewłaściwe zachowania na wyjazdach integracyjnych zdarzają się w środowiskach pracy regularnie. Zdarza się, że ktoś zostaje oczerniony przez współpracowników, a informacja – nawet jeśli jest nieprawdziwa – rozprzestrzenia się po firmie. Albo ktoś w zaufaniu podzielił się czymś podczas integracji, a następnego dnia cała firma o tym wie - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.
Często w miejscu pracy ludzie odczuwają niechęć wobec innych właśnie z powodu konkurencji, obawy przed utratą pozycji, poczucia zagrożenia. - Bywa, że źródłem konfliktu jest również poczucie niesprawiedliwego traktowania. Nie chodzi tu tylko o rywalizację, ale o sytuacje, w których ktoś czuje się niedoceniony, traktowany gorzej niż inni, nierówno wobec współpracowników.
Co więcej, niejednokrotnie konflikty te są podsycane – czasem świadomie, ale często nieświadomie – przez innych pracowników, a nawet przez samego pracodawcę.
- Jeśli w firmie faworyzuje się jednych kosztem drugich, jeśli te same osiągnięcia są różnie nagradzane, jeśli jednych chwali się publicznie, a innych w zaciszu gabinetu, to łatwo o poczucie nierównego traktowania. A to prowadzi do eskalacji napięć – nie między pracownikami a przełożonym, ale między samymi pracownikami, którzy zaczynają zazdrościć sobie wzajemnie i myśleć: "gdyby ciebie tu nie było, miałabym lepszą sytuację w tej firmie" - wskazuje psycholożka.
Tak silna niechęć zazwyczaj wynika z poczucia zagrożenia. - Boimy się, że przez tę osobę coś stracimy – naszą pozycję, możliwość awansu, dobre relacje z przełożonym. Podobnie jest z zazdrością – często mówi nam ona, czego tak naprawdę pragniemy. Często u podstaw takich zachowań leży albo lęk, albo silna potrzeba dominacji. W skrajnych przypadkach takie osoby mają cechy psychopatyczne, nie przejmują się konsekwencjami swoich działań i bez skrupułów manipulują innymi - tłumaczy psychoterapeutka.
Kultura organizacyjna do poprawki
Magdalena Soprych, specjalista ds. HR, People & Culture Partner w HR Hints, wskazuje dwie głównie przyczyny napięć między pracownikami.
- Po pierwsze, kwestie personalne – czyli to, czy kogoś lubimy, czy nie. Choć to nieprofesjonalne, takie konflikty się zdarzają. Po drugie, rywalizacja, która często prowadzi do napięć w zespole.
Jak zaznacza, niektóre firmy budują swoje struktury na zasadzie rywalizacji, co może prowadzić do dodatkowego stresu i konfliktów. - Pracownicy cały czas są oceniani i porównywani, a ich działania – a szczególnie to, czy są w czymś lepsi od pozostałych – wpływają na awanse czy wynagrodzenia. Nikt nie chce znaleźć się na końcu listy - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.
Dodaje, że pracownicze romanse lub plotki o nich potrafią wprowadzić ogromne zamieszanie w zespole. - Romantyczne relacje w pracy zawsze wzbudzają sporo emocji. Mogą nawet podzielić zespół, powodować zazdrość. Choć to nieprofesjonalne, takie rzeczy mają miejsce dość często. Niektóre organizacje mają zasadę, że nie można być przełożonym osoby, z którą jest się w bliskiej relacji. To zabezpieczenie, które pomaga zarządzać takimi sytuacjami.
Zdaniem Magdaleny Soprych, jednym z najważniejszych elementów wpływających na relacje w pracy jest kultura organizacyjna.
- Najgorsze akceptowalne zachowanie wyznacza dolną granicę kultury organizacyjnej. Jeśli nic z nim nie robimy, to dajemy przyzwolenie na jego istnienie. Jeśli przełożony nie zauważa problemów w komunikacji i relacjach między pracownikami, sytuacja może się tylko pogarszać. W niektórych organizacjach toksyczne zachowania są standardem, ponieważ idą z góry – jeśli kierownictwo zachowuje się w określony sposób, reszta zespołu to akceptuje i powiela.
Jak podkreśla specjalistka ds. HR, negatywne środowisko pracy może rozwijać się stopniowo, aż stanie się normą.
- To trochę jak "syndrom gotowanej żaby" – jeśli stopniowo podgrzewamy wodę, żaba tego nie zauważy i się ugotuje. Jeśli ktoś stopniowo doświadcza toksycznych zachowań w pracy, może je zaakceptować jako normę - podsumowuje.
Agnieszka Woźniak, dziennikarka Wirtualnej Polski