Trwa ładowanie...

Non stop powtarzała to partnerowi. Takie zachowania zwiastują rozpad relacji

Kłótnie są czymś naturalnym w związku, ale jak zaczynamy czuć do siebie obrzydzenie, to wróżba jego końca. – Jeżeli na pewnym etapie relacji, tak mocno partnera znienawidziliśmy, że nawet nie chcemy go dotknąć palcem, to nie ma czego ratować. Z pustego w próżne nie przelejemy. Musi być jakiś zasób – tłumaczy w rozmowie z WP Kobieta psychoterapeutka, Bianca-Beata Kotoro.

Share
Te zachowania zwiastują koniec relacji Te zachowania zwiastują koniec relacji Źródło: Getty Images, fot: Kike Arnaiz
d1z0z2a

Profesor psychologii na Uniwersytecie Waszyngtońskim, John Gottman, ponad cztery dekady pracował nad przewidywaniem rozwodów i stabilnością małżeństwa. Badacz udowodnił, że jest w stanie w 96 proc. przewidzieć rozpad związku na podstawie tego, w jaki sposób komunikują się ze sobą partnerzy. W relacjach, w których ludzie odnosili się ze sobą z pogardą, non stop się krytykowali lub reagowali milczeniem na słowa partnera, koniec był tylko kwestią czasu.

Co zatem jest potencjałem w relacji, a co wróży jej koniec? Oprócz komunikacji, oczywiście miłość i lubienie oraz wzajemne zaufanie są potrzebne, aby związek trwał. – Bardzo dobrze można się dogadywać z przyjacielem, ale to nie stworzy relacji intymnej – mówi wprost Bianca-Beata Kotoro. We współpracy z psychoterapeutką opracowaliśmy pięć sygnałów, które zwiastują rozpad związku.

Związku nie ma bez wzajemnej sympatii

Jeżeli pary mi mówią, że się już nie lubią, nie kochają, to nasuwa się tylko pytanie: z jakiego powodu są razem lub co próbują uratować? Bez lubienia i kochania - nie ma dobrej, intymnej relacji. Można być na kogoś wściekłym, złym, być w konflikcie, mieć o coś żal, ale czy pomimo to czuję wobec partnera miłość i sympatię, czy obrzydzenie i pogardę. Jeżeli na pewnym etapie relacji, tak mocno partnera znienawidziliśmy, że nawet nie chcemy go dotknąć palcem, to nie ma czego ratować. Z pustego w próżne nie przelejemy. Musi być jakiś zasób.

d1z0z2a

Potencjał w parze jest wtedy, kiedy osoby chcą naprawiać relację - obydwoje, i pomimo że się sprzeczają, próbują rozwiązywać konflikty. Gdy czasem jedno, a następnym razem drugie pójdzie na ustępstwo i kompromis. I kiedy będą panować nad językiem. Wypowiedzianych słów nie da się cofnąć. A pamiętajmy, że słowa mają moc. Zostają z nami.

Krytycyzm, czyli "bo ty zawsze", "bo ty nigdy"

Te zwroty w komunikacji dwojga kochających się ludzi nie powinny występować - są zakazane. Takie ogólniki absolutnie niczego konstruktywnego do konwersacji nie wnoszą, a poza tym są niemiarodajne i nieprawdziwe. W związkach partnerzy jednak często się nimi posługują, wręcz je uwielbiają i dobrze pielęgnują. Szkodliwa postawa i krytyka na każdym kroku, powtarzające się schematy to ślepa uliczka. Aby to zmienić, należy to przerwać i przestać generalizować, i nastawić się na wspólne szukanie rozwiązania. Stop obarczaniu winą tylko jedną stronę. Powiedzmy o problemie w sposób neutralny. To trudne, ale wykonalne. 

Utrudnianie, czyli "mówienie do ściany"

"Mówię do niego, mówię i jak do ściany, nic nie dociera" – to sformułowanie często słyszę w gabinecie psychoterapeutycznym. Druga strona przyjęła pozycję milczącą wobec swojego partnera, nauczyła się reagować na krytykę i negatywną ocenę nie agresywnym atakiem, ale milczeniem. Stoimy wówczas w miejscu z problemami w związku. Między partnerami jest wybudowany mur. Jedna strona naciska, a druga reaguje "otępieniem i głuchotą" na próbę kontaktu.

d1z0z2a

To również jest zwiastun końca relacji, ponieważ w takim związku ciężko jest stronom rozwiązywać konflikty, pójść dalej z różnymi sprawami. Nawarstwianie się niewyjaśnionych sytuacji będzie powodować napięcia, które muszą, w którymś momencie skomasowane wybuchnąć. 

Obrona, czyli "jak masz problem, to się zmień"

"Ty masz problemy wyniesione z domu, więc pracuj nad nim", "ty nie potrafisz utrzymać znajomych" itd. – czyli obrona poprzez atak.

Jeżeli jeden z partnerów silnie krytykuje, to druga strona zaczyna się bronić poprzez odpieranie ataku i przerzucanie winy. Zamiast konstruktywnej rozmowy jest zrzucanie z siebie odpowiedzialności, obarczanie partnera winą za niepowodzenia w związku. Taka komunikacja jest destrukcyjna i również prowadzi do pogłębiania się konfliktów, np. w małżeństwie.

d1z0z2a

Pary, które chcą pracować nad związkiem, powinny zrobić sobie listę choć 3-4 rzeczy - co chcę, aby zmienił partner w swoim postępowaniu, zachowaniu i co ja w sobie zmienię. Związek to jest wzajemna wymiana. 

Lekceważenie

Ono może się przejawiać w różny sposób, poprzez wyszydzanie, sarkazm, napastliwość.

Są pary, które w komunikacji zaczynają sobą pogardzać, wyzywać się od "idiotów", "kretynów". Inne uciekają się do sarkazmu, ale robią to w białych rękawiczkach, czyli dopiekają sobie w mniej oczywisty sposób. To potrafi się mocno nawarstwić i eskalować. W każdym związku lekceważący stosunek do siebie nawzajem ma jednak inną, indywidualną skalę. Dla jednych par wyzwiska i inwektywy są akceptowalne, dla innych nie do przyjęcia.

d1z0z2a

Brak zaufania, niespełnione obietnice

Naruszenie zaufania jednej ze stron jest z pewnością jednym z symptomów, że w związku dzieje się coś negatywnego. Zaufanie jest bowiem podstawą relacji, która zapewnia poczucie bezpieczeństwa. Jeżeli partner czy partnerka okłamują drugą stronę, to pojawia się pytanie: dlaczego ja z taką osobą chcę za wszelką cenę być i żyć. Zdarza się, że trafiamy na partnera, który ma taki styl życia, iż notorycznie kłamie i łamie dane obietnice. Również to od nas zależy, czy chcemy tak funkcjonować, czy może powinniśmy udać się na poszukiwanie innego towarzysza życia. 

Źródło: WP Kobieta

Zapraszamy na grupę FB - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Kiedy i jak rozmawiać o pieniądzach w związku? Dominika Nawrocka tłumaczy

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
d1z0z2a
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1z0z2a
d1z0z2a