Odkryj siebieO czym mamy nie mówią głośno?

O czym mamy nie mówią głośno?

"Babki z piersiami" nie boją się tematów tabu
"Babki z piersiami" nie boją się tematów tabu
Źródło zdjęć: © Archiwum prywatne | Tola Piotrowska

05.06.2024 09:37, aktual.: 09.06.2024 11:16

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Nikt nie zrozumie lepiej matki, niż druga kobieta, która właśnie przechodzi przez podobne doświadczenia. Kolki, nieutulony płacz, problemy z laktacją, przedszkolaki uczące się stawiać granice, ciągły bałagan albo pasma chorowania to częste tematy macierzyńskich rozmów.

Czasami opowiadamy o tych doświadczeniach ze śmiechem, czasami ze łzami w oczach, można jednak usłyszeć o nich na ławce parku, w szatni przedszkola czy podczas zwykłej kawy. Są jednak tematy, o których mamy nie rozmawiają za często. A jeśli już, przeważnie ściszonym głosem, może z lekkim zawstydzeniem. Jeśli zakładają wątki w social mediach, to anonimowo, bo do niektórych z nich nie przyznałyby się głośno. Dotykają one często najczulszych punktów albo nie są akceptowane społecznie.

Depresja poporodowa

Matka ma być szczęśliwa, a macierzyństwo usłane płatkami róż. Każdy dzień macierzyńskiej drogi to przecież czysta przyjemność, bo choć kobieta jest zmęczona, uśmiech dziecka wynagrodzi wszystko - tak nam mówi społeczeństwo. Dodatkowo matka ma się poświęcać, najlepiej z uśmiechem na twarzy. W ogóle delikatny i czuły uśmiech matki to obiekt społecznego kultu. Tymczasem żadna matka nie śmieje się ciągle, a każda z nas ma po prostu gorsze dni. Są również takie momenty, kiedy tego uśmiechu nie ma wcale, a macierzyństwo spowite jest ciemną mgłą i staje się ciężarem. Kiedy nie ma radości, a jest tylko trud i brak sensu.

O depresji poporodowej na szczęście mówi się coraz częściej, wciąż jednak jest to temat tabu. Poprzednie pokolenia mówią nam "my miałyśmy gorzej, nie to, co wy teraz ze zmywarkami i pieniędzmi od państwa, nie narzekaj", koleżanki dookoła wydają się wszystko ogarniać i robić tak, jak trzeba. Dlaczego mi się nie udaje? Co ze mną nie tak? Depresja poporodowa może dotknąć nawet 20 proc. matek i to niekoniecznie zaraz po porodzie.

Cierpiały więc na nią nasze mamy i babcie, ale pewnie w tym cierpieniu były jeszcze bardziej samotne. Cierpi też na nią część twoich koleżanek, tylko tak jak ty, nie mówi o tym głośno. Warto jednak przełamywać to milczenie, a przede wszystkim szukać pomocy. Depresja to choroba, a choroby się leczy i tak jak fakt złapania anginy nie świadczy o tym, jaką jest się mamą, tak fakt zachorowania na depresję nie wyznacza jakości macierzyństwa. Za to jej leczenie i przepracowanie pomoże zrzucić z barków niesamowity ciężar.

Trudności z seksem

O seksie w ogóle nie lubimy mówić głośno, bo przecież kobiecie nie wypada. Słyszymy za to sprośne żarty uprzedmiotawiające kobiety. Dlatego tym bardziej trudno nam przyznać, że po urodzeniu dziecka seks bywa dużym kłopotem.

Może tak być na wielu różnych poziomach. Począwszy od samego spadku libido, które uwarunkowane jest hormonalnie, poprzez problemy z nawilżeniem pochwy. Dodatkowo ogromne zmęczenie, przebodźcowanie, ciągły dotyk dziecka, brak czasu dla siebie, sprawiają, że dotyk drugiej osoby jest czymś, co naprawdę trudno znieść. W końcu pojawienie się dziecka jest też dużym wyzwaniem dla pary i często stawia związek do góry nogami, a wtedy też trudno o bliskość.

Dla wielu kobiet powrót do regularnego i satysfakcjonującego współżycia to długa droga. Zwłaszcza, gdy prócz wszystkich powyższych wyzwań pojawiają się też te natury urofizjologicznej, wymagające ćwiczeń i leczenia, by stosunek w ogóle był możliwy. I tak jak przy każdym temacie tabu dobrze wiedzieć, że odkrywanie seksu na nowo, w innym niż dotychczas układzie, to codzienność wielu matek.

Warto szczerze o tym rozmawiać nie tylko w parze, wyjaśniając swoje uczucia i trudności, ale również z innymi mamami. Może okazać się, że ktoś poleci dobry lubrykant, ktoś inny terapeutę par, a jeszcze ktoś fizjoterapeutkę uroginekologiczną. Czasami pomocne może być po prostu usłyszenie "o matko, my też", rzucenie kilku niezręcznych żartów, które rozładują atmosferę. Przegadanie tematu z bliskimi nam kobietami może pomóc otworzyć się również przed partnerem czy w gabinecie lekarskim tak, by znaleźć pomoc.

Zobacz także:
Silna jak matka
Silna jak matka

Żal za utraconym życiem sprzed dziecka

Wyobrażacie sobie tę ciszę przy rodzinnym obiedzie, gdy na głos powiedziałoby się, że tęskni się za swobodą, wolnością, brakiem stresu, obciążenia finansowego, możliwością realizacji hobby, które miało się, przed tym, jak zostało się mamą? A przecież powiedziałaś tylko, że za tym tęsknisz, a nie, że masz zamiar zostawić dziecko u dziadków na zawsze i ruszyć w świat.

Nie ma nic złego w tym, że za czymś tęsknimy. Tęsknota nie wyklucza miłości do dziecka. Czasami jednak ma ona naprawdę silny charakter i może rzutować na naszą więź z dzieckiem. Warto wtedy zgłosić się do specjalistki, która w zaciszu gabinetu pomoże nam poukładać sobie w głowie nową rzeczywistość oraz pokazać, jak taki żal za dawnymi czasami może wpłynąć na nas i nasze dzieci. Boimy się mówić głośno o tym, że są rzeczy, które są dla nas równie ważne jak dziecko i tęskno nam do nich. Łatka egoistki i matki, która nie kocha swojego dziecka, czeka już w pogotowiu. A to przecież nie tak prosty temat, a najczęściej jedno nie wyklucza drugiego. Tęsknota to tęsknota. Problem może pojawić się, gdy przeradza się w inne, bardziej destrukcyjne myśli. Tym bardziej więc warto o niej rozmawiać z zaufanymi osobami.

Problem, o którym powie się głośno, często wydaje się mniej straszny
Problem, o którym powie się głośno, często wydaje się mniej straszny© Archiwum prywatne | Tola Piotrowska

Brak radości ze wspólnych zabaw

Palec pod budkę, która z nas nie wyła z rozpaczy na myśl o kolejnej odegranej lalkami scence czy wyścigu autami. Przecież dobra mama bawi się z dzieckiem i to najczęściej z pełnym zaangażowaniem i radością, raz po raz wymyślając kolejne rozwijające i edukacyjne zabawy. Wytarganie pudła z klockami z szafy się nie liczy. No I nie wypada mówić głośno o tym, że nie lubimy się bawić z własnym dzieckiem. Po raz kolejny boimy się osądu i tego, że wyjdziemy na złą mamę albo nawet taką, która nie lubi swojego dziecka. Wciąż słyszymy, że czas mija szybko i trzeba się cieszyć każdą chwilą, dlatego tak trudno się przyznać, że te chwile bywają naprawdę nudne.

Problemy finansowe

Tak, w dobrym tonie jest rzucić frazę, że posiadanie dziecka tyle kosztuje, ale rzadko która mama ma chęć się przyznać, że odkąd pojawił się nowy członek rodziny, domowy budżet naprawdę kuleje. Ma to związek nie tylko z wydatkami związanymi z dzieckiem, ale również obniżeniem dochodów, jeżeli któreś z rodziców nie wraca do pracy. Świat social mediów i pokazywania w sieci kolejnych wspaniałych i pozornie niezbędnych rzeczy nie pomaga poradzić sobie z poczuciem porażki czy wyrzutami sumienia. Porównywanie się do innych znajomych, którzy wysyłają dzieci na kosztowne kursy, regularnie jeżdżą na atrakcyjne wakacje, a ich potomstwo ubierane jest w najmodniejsze marki, bo przecież na dziecku się nie oszczędza, też nie pomaga. Rozumiemy, wspieramy, ale przypominamy też, że naprawdę nie aspekt finansowy wychowania dziecka jest najważniejszy.

Poczucie braku kompetencji

Porównywanie się do innych, zwłaszcza gdy tych innych można podglądać 24h na dobę na ekranie telefonu, sprawia, że w głowie powstaje nierealna wizja tego, jaką chce się być matką. Dodatkowo wewnętrzny krytyk, który towarzyszy nam od dawna, nie ułatwia sprawy w kwestii poczucia, jak bardzo nie daje się rady w to całe macierzyństwo. Bo jednego robi się za mało, drugiego za dużo. Bo wszyscy na pewno radzą sobie lepiej, bo to ze mną, a nie z wyśrubowanymi i nierealnymi do spełnienia normami jest coś nie tak. Na pewno krzywdzę swoje dziecko, przeze mnie wyrośnie na… Takie myśli - choć rzadko wypowiadane na głos - nie są obce chyba żadnej z mam. Kiedy pojawiają się sporadycznie, mogą być traktowane jako motywator i kontrola swojej codzienności. Kiedy jednak dominują w naszym patrzeniu na macierzyństwo, nie tylko można, ale nawet trzeba o tym rozmawiać, najlepiej z profesjonalistką.

Żal z powodu decyzji o dziecku

Na koniec naprawdę duży kaliber. Tak, niektóre mamy żałują, że nimi zostały i nie chodzi tu tylko o te, których wiadomość o ciąży zaskoczyła. Również kobiety, które starały się o dziecko i planowały ciążę, po czasie tej decyzji żałują. I wcale nie jest to mama jedna na milion, a takie uczucie może się pojawiać o wiele częściej, niż myślisz. Warto wyraźnie zaznaczyć, że nie jest ono równoznaczne z niechęcią do dziecka lub brakiem miłości. Człowiek to skomplikowana istota i jedno nie wyklucza drugiego. Kobieta żałująca decyzji może być świetną mamą i mieć bliską relację z dzieckiem. Jeśli jednak żal i poczucie przygnębienia wpływają na codzienne funkcjonowanie i budowanie relacji z dzieckiem, i tutaj warto poszukać pomocy specjalisty.

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (14)
Zobacz także