Panieński zakończył się awanturą. "Myślałam, że się zagryzą"

Wieczory panieńskie okazują się budzić różnorodne emocje / zdjęcie poglądowe
Wieczory panieńskie okazują się budzić różnorodne emocje / zdjęcie poglądowe
Źródło zdjęć: © Getty Images
Aleksandra Lewandowska

01.06.2024 06:50

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Od sprzeczek związanych z atrakcjami dla panny młodej po niespodziewane sytuacje, które szybko kończą imprezę. Wieczory panieńskie okazują się budzić różnorodne emocje. - Chciałam się tam dobrze bawić, a skończyłam jako niańka panny młodej - opowiada Amanda.

Wieczory i wyjazdy panieńskie wydają się być już swego rodzaju tradycją przed tzw. zamążpójściem. Wiele panien młodych decyduje się wykorzystać ostatnie chwile "wolności" na zabawę z przyjaciółkami, która jednak nie zawsze kończy się dobrze. Wśród najczęstszych, nieprzyjemnych sytuacji wymieniane są w szczególności te, które dotyczą atrakcji organizowanych dla panny młodej czy kwot, jakie płacą jej koleżanki. Rzadko, ale jednak, dochodzi też do niespodziewanego starcia uczestniczek imprezy.

"Poczułam obrzydzenie i wstyd"

Ewa brała udział w wielu wieczorach panieńskich koleżanek. Jej wspomnienia są jednak różne. Jak wyjawia, część z nich była dla niej świetną zabawą na "poziomie". Inne natomiast - "tragedią". W rozmowie z WP Kobieta wspomina wieczór panieński kuzynki, której tematem przewodnik był męski członek.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

- Tort w kształcie członka, balkony też. Pannie młodej się to podobało, nam jednak średnio. Jej świadkowa, którą była jej młodsza siostra, nie skonsultowała z nami do końca tego, co zamierza zrobić. Na początku wieczoru doszło więc do pierwszej kłótni pomiędzy nią a nami. Nie dość, że sama o wszystkim zdecydowała, narzuciła nam jeszcze większą kwotę do zapłaty za to - mówi.

Zaproszone dziewczyny nie chciały jednak popsuć wieczoru panny młodej.

- W pewnym momencie któraś powiedziała, że pogadamy o tym później. To było najlepsze rozwiązanie. Trochę już podpite, pojechałyśmy do klubu. Jednego, drugiego. Kiedy zaczęły się "zabawy", które wymyśliła świadkowa, poczułam obrzydzenie. I wstyd, bo ludzie patrzyli na to, jak panna młoda naciąga zębami prezerwatywę na butelkę - wyjawia.

Dodaje, że "potem było już tylko gorzej". Takiej sytuacji nigdy by się nie spodziewała.

- Jedna z dziewczyn gdzieś zniknęła. Podejrzewałyśmy, że kogoś poderwała. Nasze podejrzewania okazały się słuszne, ale, co lepsze... przespała się w toalecie z facetem, który okazał się być byłym innej dziewczyny obecnej na panieńskim. Myślałam, że się tam zagryzą - zdradza Ewa.

- Wtedy panieński się szybko zakończył - podsumowuje.

Wieczór panieński "bez trzymanki"

- Zaczęło się na sporo przed samym wieczorem. Najpierw kłótnie o to, jakie będą atrakcje, ile na to przeznaczymy, gdzie w ogóle zorganizujemy. Nie potrafiłyśmy się dogadać, a w szczególności ze świadkową, która chciała zorganizować dla panny młodej wieczór "bez trzymanki". Tak to określiła - wyjawia Amanda w rozmowie z WP Kobieta.

Dodaje, że było to jednak nic przy tym, co działo się na tego wieczoru. A raczej nocy.

- W bardzo dużym skrócie, świadkowa zdecydowała, że na wieczorze panieńskim musi być striptiz. Zamówiła striptizera, z którym ostatecznie zabawiło się kilka dziewczyn obecnych na wieczorze. Łącznie z tym, że mierzyły mu długość członka - zdradza.

- Nie chcę tu mówić o pannie młodej, której nie poznawałam. Zawsze uważałam ją za swoją bardzo dobrą koleżankę z pracy, którą - tak mi się przynajmniej wydawało - znam. Okazało się, że wcale tak nie jest. Gdyby jej mąż widział, jak z uśmiechem obmacywała intymne części ciała tego mężczyzny... Nie wiem, jak on by na to zareagował - mówi.

"Namawiały ją, żeby skorzystała z ostatniego momentu"

Opowiadany przez Amandę wieczór panieński tylko zaczął się od striptizu. Skończył natomiast na imprezie w klubie, podczas której panna młoda "nie kontrolowała już siebie".

- Chciałam się tam dobrze bawić, a skończyłam jako niańka panny młodej. Ogólnie wcześniej nie za bardzo znałam dziewczyny, które zaprosiła na swój panieński, ale powiem tak: są to osoby, które nie trzymają się raczej jakichś granic. Wręcz namawiały ją do tego, żeby "skorzystała z ostatniego momentu", upiła się do nieprzytomności i "zabawiła" - oczywiście z jakimś przystojnym nieznajomym - zdradza Amanda.

Jak zakończył się wieczór? O tym mówi dość niechętnie. Oprócz tego, że nie jest fanką striptizu, nie pochwala tego, że kobiety zachowują się na panieńskich w ten sposób.

- Świadkowa wylądowała z kimś w łóżku. Wiem, że panna młoda też w czymś uczestniczyła. Nie wiem już, w czym dokładnie. I chyba nie chcę tego wiedzieć, bo nie potrafiłabym spojrzeć w oczy jej mężowi - stwierdza.

"Musi się wyszaleć przed zaobrączkowaniem"

Sytuacje, które przytoczyła Amanda, widziała też Zuza Marecka, która pracuje dorywczo jako fotografka i zdarza jej się fotografować wieczory panieńskie. Jeden z nich zapamiętała szczególnie.

- Dwa lata temu kuzynka poprosiła mnie o pomoc przy wieczorze panieńskim jej przyjaciółki. Jestem dorywczym fotografem i często zajmuje się sesjami przy takich wydarzeniach jak wieczory panieńskie, wesela i śluby. Nie spodziewałam się jednak, że będę przysłuchiwać się takim rozmowom, jak wtedy - opowiada Zuza.

W wieczorze panieńskim uczestniczyło wówczas 12 kobiet.

- Po kilku grupowych zdjęciach pojechałyśmy do klubu. Alkohol lał się oczywiście strumieniami. Niektóre zaczęły sobie "wyrzygiwać" jakieś rzeczy sprzed lat. Normalnie po godzinie wróciłabym do domu, ale byłam uzależniona od kuzynki. Mieszkamy w innych miastach i miałam u niej nocować - tłumaczy.

- Przyszła panna młoda flirtowała z każdym mężczyzną, który wykazywał zainteresowanie. Szalała na parkiecie w sposób, w jaki raczej nie powinna. Jedna z jej koleżanek, widząc moją minę, powiedziała: "No co, musi się wyszaleć przed zaobrączkowaniem. Potem już nie skorzysta z tych dobroci" - dodaje.

Zuza nie ukrywa, że nie czuła się w tamtym momencie komfortowo. Gdyby nie to, że była to jej praca, za którą miała dostać pieniądze, pewnie nie zachowywałaby się tak, jak robiła to tamtego wieczoru - nie komentując, a jedynie przyglądając się całej sytuacji.

- Gdyby to były moje koleżanki i wieczór panieński, w którym brałabym udział jako gość, zwróciłabym im uwagę, że zabawa poszła za daleko - mówi w rozmowie z WP Kobieta.

Aleksandra Lewandowska, dziennikarka Wirtualnej Polski

Zapraszamy na grupę FB - #Samodbałość. To tu będziemy informować na bieżąco o wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (169)
Zobacz także