Polki coraz chętniej zrywają z tradycją świątecznych obowiązków. "Nie zamierzam wypruwać sobie żył"

Wielkanoc to dla wielu kobiet czas wzmożonej pracy w domu; zdjęcie poglądowe
Wielkanoc to dla wielu kobiet czas wzmożonej pracy w domu; zdjęcie poglądowe
Źródło zdjęć: © Getty Images
Sara Przepióra

03.04.2023 17:30, aktual.: 03.04.2023 18:34

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

"Nie umyłam dziś okien. Nie zaplanowałam jajeczek i bab. Nie usłyszałam odkurzacza. Firanki też mam brudne" - tak o przygotowaniach do Wielkanocy napisała na Instagramie Magda Mołek, wywołując dyskusję wśród internautów. Coraz więcej Polek wykorzystuje święta do odpoczynku, zrywając z tradycją świątecznych obowiązków.

Jak wylicza Główny Urząd Statystyczny, Polki poświęcają obowiązkom domowym sporo czasu. Gotowanie zajmuje im średnio 1 godz. 53 min, natomiast sprzątanie 1 godz. 09 min dziennie. Z danych GUS wynika, że gruntowne porządki, jakie przeprowadza się zazwyczaj przy okazji świąt, spoczywają w 61 proc. na barkach kobiet.

- Gdy widzi się w dzieciństwie, jak matka haruje w kuchni, a ojciec leży na kanapie, czekając na podane pod nos śniadanie wielkanocne, to w dorosłym życiu chce się zmiany - przyznaje w rozmowie z WP Kobietą Katarzyna.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Świąteczna harówka

- Mama starała się obchodzić święta tak, jak przystało na katoliczkę. Gdy zaczęliśmy dorastać i sami decydować, w co wierzymy, a w co nie, dała sobie spokój z Wielkanocą. Muszę przyznać, że przyszło jej to łatwiej niż mnie. Choć nie wierzyłam, trudno było mi zerwać z tradycją - wskazuje.

Katarzyna zauważa, że kobiety znacznie częściej odpowiadają za przygotowywanie świąt, spędzając całe dnie na gotowaniu i sprzątaniu. Skutecznie odrzuciło ją to od tradycyjnego obchodzenia Wielkanocy. - Po takiej harówie odechciewa się świętowania, bo pada się ze zmęczenia. Do tego zawsze dochodzi rodzinna awantura o niepomaganie w kuchni - wspomina.

"W święta nie robię nic"

Paulina od lat stara się nie wpadać w wir domowych prac. Zamiast tego kupuje gotowe potrawy w lokalnych restauracjach, a sprzątanie ogranicza do niezbędnego minimum. - W święta nie robię nic. Wolę spędzić wolne dni z mężem i dziećmi na wspólnej zabawie i odpoczynku - podkreśla. Jak sama wskazuje, od dawna nie czuje się już odpowiedzialna za domowe obowiązki.

- Jeśli zaplanujemy większe porządki, bierzemy się za pracę razem. Nie zamierzam wypruwać sobie żył w kuchni czy biegać z mopem po mieszkaniu, żeby mężczyzna mógł wygodnie rozsiąść się na kanapie i odpoczywać - mówi Paulina.

Z jej wizją świąt nie zgadza się teściowa, dla której Wielkanoc to najważniejsze święto w roku. - Dla matki męża to nie do pomyślenia, że "obijam się", zamiast przygotować rodzinne śniadanie, posprzątać dokładnie każdy kąt z uśmiechem na ustach. W zeszłym roku usłyszałam od niej, że moim obowiązkiem jest zapewnienie rodzinie udanych świąt. Przecież to robię, chociaż nie własnoręcznie - zauważa kobieta.

Choć słowa teściowej zabolały Paulinę, nie zamierza zmieniać swoich przyzwyczajeń. - Jesteśmy zadowoleni z tego, że mamy dla siebie mnóstwo czasu. Gdybym spędzała święta w kuchni, prawdopodobnie byłabym wściekła przez nadmiar obowiązków, co odbiłoby się na mojej rodzinie. Tymczasem zamiast nerwowej atmosfery, cieszymy się swoim towarzystwem - podsumowuje.

Podobnie do kwestii świąt podchodzi Daria. Ona i mąż nie są wierzący. - Święta to dla mnie trudny czas. Rodzina oczekuje, że dostosuję się do tradycji. Chcą nie tylko, żebym pojawiła się na śniadaniu wielkanocnym, ale też słuchała, jak się modlą czy czytają Biblię. Proponują mi typowo świąteczne dania, za którymi nie przepadam - wyjaśnia.

Rodzice Darii są zdziwieni, że córka nie chce kontynuować polskich zwyczajów. - W tym roku powiedziałam dość. Nie odwiedzę moich rodziców w Wielkanoc. Nie chcę znów czuć tej presji. Na szczęście bliscy nie mają do mnie większych pretensji - wyznaje.

Kobieta planuje natomiast odwiedzić teściową. - Gdybyśmy się nie pojawili u rodziców męża, byłaby awantura. To swego rodzaju kompromis. Teściowa zdaje sobie sprawę, że nie obchodzimy świąt. Nie podoba się jej to, ale wie, że nic nie może z tym zrobić. Wszczynając kłótnię, zraziłaby nas zupełnie do odwiedzin - komentuje.

"Mam zaplanowane całe menu"

Nie zawsze świąteczne obowiązki to przykra konieczność. Dla Kai Wielkanoc to okazja do wykorzystania kulinarnych umiejętności. - Mam zaplanowane całe menu na śniadanie wielkanocne dla pięciu osób, a do tego harmonogram gotowania potraw na każdy dzień świąt - tłumaczy w rozmowie z WP Kobietą.

Przygotowania rozpoczęła już w zeszłym tygodniu. Wraz z mamą ustaliła, co postawi na wielkanocnym stole.

- Obmyśliłyśmy całą strategię. Na pewno podamy zupę chrzanową z groszkiem ptysiowym i chipsem z boczku, jajka faszerowane pomidorami i kozim serem, wegański pasztet, carpaccio z buraka z kozim serem, rukolą i sosem chrzanowym, pieczonego indyka w glazurze z miodu i sosu sojowego oraz gofry z awokado, łososiem, jajkiem w koszulce i sosem holenderskim - wylicza.

Kaja przyznaje szczerze, że bywa wykończona, ale uwielbia oddawać się świątecznym obowiązkom. - Odpoczywam przy gotowaniu. Choć śniadanie wielkanocne odbędzie się u mamy, 80 proc. prac w kuchni biorę na swoje barki - dodaje i zauważa, że po tak obfitych posiłkach zmniejsza się prawdopodobieństwo rodzinnych kłótni. - Wszyscy jesteśmy tak przejedzeni, że nie mamy siły na awantury - kwituje.

Mierzmy siły na zamiary

Joanna Gutral, psycholożka i psychoterapeutka poznawczo-behawioralna, wskazuje, że decyzję dotyczącą przygotowań do Wielkanocy warto podjąć w zgodzie z własnymi wartościami i aktualnymi zasobami.

- Każdy z nas musi zastanowić się, w jakim momencie życia jest podczas tegorocznych świąt. Dla części osób Wielkanoc to niezwykle ważny czas rodzinnych spotkań, gotowania, sprzątania i celebrowania wspólnych chwil, na które długo czekali. To też czas radosnych, prywatnych tradycji nie zawsze związanych z religią czy regionem, a raczej ze zwyczajami konkretnej rodziny. Wtedy okazuje się, że umyte okna czy wyprasowane firanki są dla kogoś istotnym elementem większych przygotowań - wyjaśnia psycholożka.

- Motywować może nas chęć uniknięcia porażki i krytyki lub spędzenie świąt w sposób, w jaki tego potrzebujemy. Wybory te nie są łatwe. Trudno bowiem porozumieć się z innymi w tak delikatnej sprawie - ocenia psycholożka.

- Warto jednak wyjaśnić najbliższym, że nieobchodzenie świąt nie wynika z chęci odizolowania się od rodziny, ale tego, że chcemy najzwyczajniej w świecie odpocząć. Drugiej stronie z pewnością łatwiej będzie zrozumieć naszą decyzję, gdy podamy jej argumenty - podsumowuje Gutral.

Sara Przepióra, dziennikarka Wirtualnej Polski.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło artykułu:WP Kobieta
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (814)
Zobacz także