Podała się do dymisji. Powód jest na ustach wszystkich

Premierka Nowej Zelandii podała się do dymisji
Premierka Nowej Zelandii podała się do dymisji
Aleksandra Lewandowska

19.01.2023 12:15, aktual.: 19.01.2023 14:11

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Jacinda Ardern, premierka Nowej Zelandii, która sprawowała swój urząd przez ponad pięć lat, 19 stycznia podała się do dymisji. - Dajemy z siebie tyle, ile możemy i tak długo, jak możemy - powiedziała na posiedzeniu Partii Pracy.

Jacinda Ardern została premierką Nowej Zelandii w 2017 roku w wieku 37 lat. Jako najmłodsza premierka na świecie sprawowała swój urząd przez dokładnie 5,5 roku. O dymisji poinformowała w czwartek, 19 stycznia, podczas posiedzenia swojego ugrupowania - Partii Pracy. Jak przyznała, nie ma już siły, aby dalej rządzić państwem.

Jacinda Ardern podała się do dymisji

- Jestem człowiekiem. Dajemy z siebie tyle, ile możemy i tak długo, jak możemy, a potem nadchodzi na nas czas. I dla mnie ten czas nadszedł - powiedziała Jacinda Ardern na czwartkowym posiedzeniu Partii Pracy.

- Po prostu nie mam już dość energii na kolejne cztery lata - mówiła, tłumacząc decyzję.

Ardern podała się do dymisji dziewięć miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. Jej poparcie społeczne swego czasu nazywano "rekordowym", mówiąc o "Jacindamanii". Od kilku miesięcy zauważalny był jednak znaczny spadek notowań. Premierka zapewnia, że jej decyzja o rezygnacji nie ma związku z mniejszym poparciem.

Przypomnijmy, że niecały rok po objęciu stanowiska premierki Nowej Zelandii Jacinda Ardern urodziła córkę. Tym samym została drugą kobietą na świecie, która urodziła dziecko w trakcie sprawowania urzędu premiera - po premierce Pakistanu Benazir Bhutto. Jej urlop macierzyński trwał zaledwie sześć tygodni, a z trzymiesięczną córką brała udział m.in. w obradach Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu 2018 roku.

Jacinda Ardern z Sanną Marin, premierką Finlandii
Jacinda Ardern z Sanną Marin, premierką Finlandii

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Psycholożka: Poczuła, że to czas, aby zejść ze sceny

Psycholożka Dorota Minta podkreśla w rozmowie z Wirtualną Polską, że decyzja premierki Nowej Zelandii o podaniu się do dymisji jest prawdopodobnie związana z wypaleniem zawodowym.

- Pani premier objęła swoją funkcję chwilę przed zajściem w ciążę i narodzinami córki. Tak naprawdę nie miała tej przerwy od pracy, żeby odpocząć i zająć się macierzyństwem. Potem przyszła pandemia, z którą poradziła sobie wyśmienicie, ale nadszedł czas, gdy odczuła skutki tego wszystkiego i przyszło wypalenie zawodowe. Zmęczenie, z którym nie może sobie już ot tak poradzić i musi zadbać o swoje zdrowie psychiczne. Przez długi czas była równocześnie mamą i premierką i ponosiła największą odpowiedzialność z możliwych. Myślę, że poczuła, że to czas, aby zejść ze sceny i skupić się na sobie, swoim dziecku oraz rodzinie - podejrzewa Dorota Minta.

- Szczerze uważam, że decyzja o podaniu się do dymisji jest z jej strony bardzo dobra, a przede wszystkim bardzo odpowiedzialna. Wie, kiedy odpuścić, pozostawia swój kraj bezpieczny i takim chce go oddać w ręce następnej osoby - podsumowuje psycholożka.

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was!

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl.

Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (439)