Straciła pracę. Matka pięcioraczków mówi, co dalej

Rodzina pięcioraczków straci 800 plus
Rodzina pięcioraczków straci 800 plus
Źródło zdjęć: © East News

25.06.2024 15:00, aktual.: 25.06.2024 15:28

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Rodzina pięcioraczków z Horyńca mieszka od kwietnia na jednej z tajskich wysp. Już wkrótce straci świadczenie socjalne przysługujące na każde dziecko w rodzinie - potwierdza Dominika Clarke. Kobieta niedawno straciła też pracę.

Dominika i Vincent Clarke są rodzicami pięcioraczków. Razem wychowują jedenaścioro dzieci. Na początku kwietnia wraz z całą gromadką przeprowadzili się z podkarpackiego Horyńca na tajską wyspę Koh Lanta.

Nie brakuje jednak perypetii związanych z kwestiami formalnymi czy nawet zakwaterowaniem rodziny. Okazuje się, że wiza ważna jest jeszcze przez dwa miesiące. Jaki wygląda dalszy plan? Dominika Clarke zdradziła szczegóły w wywiadzie z "Wprost".

"Mamy wizę do sierpnia, ale chcemy, by najmłodsze dzieci trochę podrosły, usamodzielniły się. W tym czasie nauczymy się tajskiego na tyle, byśmy mogli swobodnie się porozumiewać. I wyruszymy w dalszą podróż po Tajlandii. Bardzo podoba nam się Azja, natomiast starsi synowie chcieliby przeprowadzić się do Singapuru" – powiedziała.

Mama pięcioraczków z Horyńca straciła pracę, a wkrótce straci także 800 plus

Mama pięcioraczków wypowiedziała się również na temat finansów. Wielu internautów wylewa frustrację w związku z tym, iż małżeństwo pobiera 800 plus. Lecz okazuje się, że już wkrótce świadczenie socjalne nie będzie im przysługiwać.

"Innym wydaje się, że skoro mamy 800 plus, stać nas na wszystko. A przecież mamy ogromne wydatki, by dzieciom zapewnić wszystko. Ludzie nie zdają sobie sprawy, ile razy muszę w nocy wstawać, karmić, przewijać. Myślą tylko, ile dostaję od państwa. 800 plus dostaniemy jeszcze w lipcu. Potem, w Tajlandii, nie będziemy mieć już socjalnego wsparcia" – poinformowała kobieta.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Dominika Clarke zaznaczyła jednocześnie, że koszty życia w Tajlandii są znacznie wyższe, niż się spodziewali. Inaczej traktowani są miejscowi, a inaczej turyści. Co więcej, mama pięcioraczków w ostatnim czasie straciła pracę, ale na szczęście ma jeszcze inne źródła dochodów.

"Niestety jedno ze źródeł finansowania mi odpadło, pracę zdalną, jaką miałam do tej pory, musiałam porzucić ze względów formalnych. Ale już znalazłam alternatywę, udzielam, podobnie jak mąż, korepetycji online z języka angielskiego. Oprócz tego piszę książki. Jesteśmy z mężem dobrze zorganizowani. Dzięki pięciogodzinnej różnicy czasu, gdy nasze maluchy idą spać, my zaczynamy życie zawodowe" – wyjaśniła.

Dominika Clarke w szczerym wyznaniu o autyzmie i ADHD

W dalszej części rozmowy z "Wprost" w naturalny sposób pojawił się wątek tego, skąd Dominika Clarke bierze energię, by funkcjonować na najwyższych obrotach i łączyć wychowywanie dzieci z pracą. Odpowiedź okazała się zaskakująca.

"Przez autyzm i ADHD, moja zwiększona aktywność jest dla mnie czymś normalnym. Choć w Polsce wciąż pokutuje przekonanie, że to choroba, coś złego. Nie mam jeszcze tyle odwagi i czasu, ale zbieram się w sobie, by szerzej o tym opowiedzieć i wyjaśnić innym, że osoby z ADHD nie są ludźmi z ubytkiem. Dla mnie ADHD wiąże się poszukiwaniem zajawek. Dzięki temu skończyłam kilkanaście różnych studiów podyplomowych i ciągle chcę poszerzać swoją wiedzę" – oznajmiła. 

Zapraszamy na grupę FB - #Wszechmocne. To tu będziemy informować na bieżąco o terminach webinarów, wywiadach, nowych historiach. Dołączcie do nas i zaproście wszystkie znajome. Czekamy na was! Chętnie poznamy wasze historie, podzielcie się nimi z nami i wyślijcie na adres: wszechmocna_to_ja@grupawp.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

© Materiały WP
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (141)
Zobacz także