ycipk-36a6mu

Szorty, kapcie i wolny biust. Kobiety są masowo krytykowane za wygląd w pracy

Jedna czwarta kobiet słyszy komentarze na temat swojego wyglądu w pracy, w połowie przypadków chodzi o makijaż – wynika z najnowszego badania brytyjskiego Voucher Codes Pro. Czy każdy ma prawo ubierać się do pracy tak, jak mu się podoba? Okazuje się, że jeśli chodzi o dress code w Polsce, cierpimy na łagodną formę schizofrenii - ubieramy się coraz swobodniej, ale większość z nas bez wahania wskazuje elementy wyglądu, które u kolegów i koleżanek z pracy uznaje za niewłaściwe.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Szorty, kapcie i wolny biust. Kobiety są masowo krytykowane za wygląd w pracy
(123RF)
ycipk-36a6mu

Badanie Brytyjczyków wykazało, że wygląd kobiet w miejscu pracy jest komentowany znacznie częściej niż wygląd mężczyzn – tylko 9 proc. panów przyznało, że ktoś zwrócił im uwagę z powodu sposobu, w jaki się ubrali.

Z negatywną reakcją na swój wygląd spotkało się z kolei 25 proc. kobiet. To samo badanie wykazało też, że w 35 proc. problemem managerów nie było nieprzestrzeganie ustalonego w firmie dress code'u, ale to, że "rozpraszają" swoich współpracowników płci męskiej. W połowie przypadków wskazywano na mocny makijaż, nieco mniej osób stwierdziło, że chodzi o nieodpowiednią długość spódnicy. Prawie jedna trzecia uznała, że nieodpowiednie jest noszenie topów, ponieważ "odkrywają zbyt wiele", dla kolejnych 18 proc. problemem były koszulki ze śmiesznymi, prowokującymi napisami.

ycipk-36a6mu

Kilka dni temu zelektryzowało mnie wyznanie koleżanki, która stwierdziła, że do pracy przychodzi bez stanika. To znaczy – czasem nosi biustonosz, kiedy ma na przykład przezroczystą bluzkę, ale jednak woli nie. – Dla mnie stanik jest czymś takim jak krawat dla mężczyzn. Nieważne jak dopasowany, zawsze będzie trochę krępować – mówi.

Jest po trzydziestce, ma małe dzieci. Dodaje, że "nie chcąc nikogo prowokować", zwykle nosi luźną górę, więc i tak "nic nie widać". – Ani razu nie spotkałam się z negatywnym komentarzem. Wątpię, by ktokolwiek zwrócił uwagę – mówi.

Uwagę zwracają natomiast kapcie, które, jak się okazuje, stanowią punkt zapalny w wielu warszawskich biurach. – Dzień, w którym moja podwładna przyjdzie do pracy w kapciach, będzie jej ostatnim – słyszę od pani na stanowisku kierowniczym. – U nas w klapkach chodzą mężczyźni. Jeden kolega w sandałach bez skarpet, nawet zimą. Czasami spędzamy przy komputerze 12, 14 godzin, dlatego strój jest swobodny, nawet bardzo – relacjonuje Arek, programista z jednej z warszawskich firm IT.

– W kapciach to może nie… – komentuje Adam, pracownik wrocławskiej firmy zajmującej się nowymi technologiami. – Ale japonki, krótkie spodenki, flower-power, hippie, koszulki na ramiączkach, zimowe buty latem. Takie rzeczy się zdarzają – mówi. Dodaje, że to nie kwesta buntu, ale indywidualnego stylu pracowników.

– U nas też każdy przychodzi, jak chce – stwierdza pracownik jednej z warszawskich klinik leczenia bezpłodności. Kiedy się pracuje w laboratorium z komórkami, obowiązuje odzież ochronna. Poza tym to, jak się ubierają koleżanki, nikogo nie obchodzi. Kapcie? Tak. Szpilki? Też się zdarzają. Topy, spódniczki mini, jeansy? Jak najbardziej. – Czasami któraś z dziewczyn się wystroi – dodaje po chwili.

ycipk-36a6mu

"Wystroić" lubią się też niektóre panie w urzędach. O opinię zapytałam też pisarkę Sylwię Kubryńską, która w książce "Biurwa" opisywała doświadczenia z pracy w jednym z urzędów w malutkim miasteczku.

"Generalnie zasada brzmi: im mocniej, im jaskrawiej, im bardziej błyszcząco, im – że tak powiem – bardziej sylwestrowo, tym lepiej. (…) W urzędach jest karnawał. Nieustający festiwal kobiecości. Dekolty do pępka, czerwone falbany, różowe spodenki! Jaszczurcze legginsy, nietoperze, dżety! Paznokcie z hybrydą i cyrkoniami! Akryl na rzęsach! Żel na włosach! Pióra w uszach! Buty z seksszopu z animacją w obcasach. Karnawał w gminnym Rio" – pisała.

Kubryńska komentuje, że taki strój urzędniczy uważa za dużo ciekawszy od szarych, korporacyjnych mundurków. – Owszem, można się mądrzyć, że w pracy potrzebny jest umiar i dobry smak, ale od kiedy w telewizji emitowany jest "Projekt Lady”, dobry smak przestał być smaczny – mówi. – Mam alergię na wszelkie "powinnaś”, czy "powinieneś”. Myślę, że ubiór to część osobowości, a kiedy ktoś mi mówi, co powinnam założyć, próbuje mnie z osobowości odrzeć. Ostatnio byłam w pewnym wydawnictwie, przyszłam zmęczona i zmoknięta. Przywitała mnie pani sekretarka w przepięknych czerwonych, kankanowskich lakierkach założonych na śnieżnobiałe skarpetki. Od razu zrobiło mi się lepiej – śmieje się.

Zobacz też: #dziejesienazywo: Letni dress code, czyli gdzie nie zakładać japonek

ycipk-36a6mu

– Pewnego dnia koleżanka przyszła do pracy w szortach i topie bez ramiączek – słyszę kolejną opowieść od dziewczyny pracującej w korporacji. – Była opalona, wyglądała oszałamiająco. Nikt nie skomentował jej wyglądu, ale wszyscy odwracali w jej kierunku głowy. To było zjawiskowe – mówi.

Szorty w pracy to nie problem, kiedy pracuje się w branży medialnej. Wywołana do tablicy czuje się moja redakcyjna koleżanka, która założyła je dziś do pracy. – Nie było momentu zawahania? – pytam. Macha ręką. – Nie widzę nic złego w noszeniu szortów w pracy. Oczywiście, gdyby były zbyt krótkie, nie zdecydowałabym się na nie. Tak samo nigdy nie pokazałabym się w pracy z odkrytym brzuchem czy w japonkach – dodaje.

I choć tendencja jest taka, że Polacy ubierają się do pracy coraz swobodniej, badanie TNS z 2015 roku pokazuje, że jednak kilka rzeczy nam przeszkadza. Co ciekawe, inaczej niż w przypadku Brytyjczyków, najwięcej wątpliwości budzą w nas nietypowe i swobodne stylizacje panów.

ycipk-36a6mu

Aż 59 proc. Polaków nie chce widzieć kolegów z pracy w krótkich spodenkach (szorty u pań przeszkadzają 53 proc. badanych). Drugim najważniejszym problemem jest obuwie panów – 57 proc. uznaje klapki i japonki u mężczyzn za nieodpowiednie (49 proc. w stosunku do kobiet).

Jeśli chodzi o spódniczkę mini, tylko 39 proc. Polaków nie chce widzieć ubranej w nią koleżanki z pracy. Na liście nieodpowiednich strojów znalazły się też sukienki na ramiączkach, adidasy, trampki, sportowe sandały, koszulki bez rękawów. 12 proc. z nas uważa też, że nieodpowiednie są też dżinsy, niezależnie od tego, czy nosi je mężczyzna, czy kobieta.

I tylko jednej piątej z nas jest wszystko jedno, jak ubierają się do pracy nasi koledzy i koleżanki. Dlaczego? Bo uważamy, że sami stanowimy najlepszą wizytówkę firmy, w której pracujemy. A biorąc pod uwagę to, że Polacy nadal są wysoko nad światową kreską, jeśli chodzi o przygotowywanie swojego codziennego outfitu – zajmuje nam to niemal 5 godzin tygodniowo, wynika z tegorocznego badania GfK – absolutnie nie jest nam obojętne, jak prezentujemy się innym.

ycipk-36a6mu
0
komentarze
Głosuj
Głosuj
0
Wow!
0
Ważne
0
Słabe
0
Straszne
Trwa ładowanie
.
.
.

ycipk-36a6mu

ycipk-36a6mu
ycipk-36a6mu